Archiwum ‘Laos’ Category

Włodek – happy Budda

9 listopada 2017 - Kategerie: Laos,wyprawa -

20171108_170702-01-750x421 20171108_172856-01-750x421 20171108_171748-01-750x421 20171108_172327-01-750x422
Z naszych bungalowów stojących tuż nad rzeką niedaleko jest do miejsca zwanego laguną. Aby do niego dotrzeć, koniecznym jest wynajęcie łódki z pagajem, którą pływanie na początku sprawia trochę problemów, ale już po krótkiej chwili okazuje się, że prawie wszystko można mieć pod kontrolą. W hotelu dowiemy się, że odległość w jedną stronę to 700 metrów i zajmie ona około 20 minut. W praktyce okazało się, że płynie się bardzo krętą i zarośniętą odnogą rzeki o krystalicznej wodzie. Co chwilę z wody wystają zwalone drzewa, co powoduje konieczność ciągłego manewrowania. Jedna z naszych łódek utknęła na podwodnym konarze i trzeba było wspólnymi siłami uwalniać ją z uwięzi. W jednym miejscu musimy nawet wysiąść z łodzi, bo nie dało się przepłynąć. Cel podróży to ściana głazów, u podnóża której znajduje się niewielkie lecz głębokie oczko z niesamowicie przejrzystą wodą. Niestety nie można w nim pływać, gdyż znajduje się ono powyżej ujęcia wody pitnej dla wioski. Kąpiel możliwa jest na wysokości hotelu, gdzie prąd rzeki jest wartki, ale pływa się w niej bardzo przyjemnie. Myślę, że dla każdego, kto chce sprawdzić jak pływa się miejscowymi łodziami samodzielnie, wyprawa do laguny sprawi wiele frajdy.
Vicky – właścicielka bungalowów, w których mieszkamy zwróciła nam uwagę, że jesteśmy bardzo wesołą, ciągle uśmiechniętą, energiczną i zgraną grupą. I mimo tego, że siedzimy w hotelowej restauracji żartując i śmiejąc się do późnej nocy to następnego dnia wcześnie rano wstajemy na śniadanie. Vicky była zachwycona zwłaszcza Włodkiem – naszym “happy Buddą”, którego z uśmiechem głaskała po brzuchu :-) .
20171109035352__MG_9606-01-750x500 20171109040517__MG_9617-01-750x500

łodzią do jaskini

8 listopada 2017 - Kategerie: Laos,wyprawa -

20171108103038__MG_9601-01-750x500 20171108083431__MG_9542-01-750x500 20171108061051__MG_9275-01-750x500 20171108052712__MG_9128-01-750x499
Droga z Wientian do Kong Lor była długa i usłana dziurami, stąd zajęła nam 11 godzin. Ale… warto było. Mieszkamy w drewnianych domkach położonych na niewielkim wzgórzu nad rzeką otoczoną skalistymi górami. Zaraz po śniadaniu wąskimi łodziami ruszamy w górę rzeki Nam Hinboun. Nurt nie jest zbyt wartki, ale bywają płycizny i wtedy musimy wejść do wody, by sternicy mogli przeciągnąć łodzie. Dużą przeszkodą są także powalone olbrzymie konary drzew leżące w wodzie. Dopływamy do olbrzymiej góry z wejściem do jaskini. Jaskinia Kong Lor jest chyba najbardziej imponującą w całym Laosie. Przepływa przez nią rzeka i żeby ją zwiedzić można to zrobić tylko na łodzi. Siedmiokilometrowa trasa wiedzie w zupełnej ciemności, ponieważ tylko niewielki odcinek, który można przejść na piechotę, jest oświetlony. Przed jaskinią dostajemy latarki, dzięki czemu możemy zobaczyć ogrom tej jaskini. Wysokość sięga nawet 50 metrów. Slalomem mijamy wystające z wody głazy, a skalne nawisy w słabym świetle latarek swymi kształtami pobudzają wyobraźnię.
20171108065906__MG_9321-01-750x500 20171108073826__MG_9391-01-750x500 20171108074353__MG_9433-01-750x499 20171108074316__MG_9426-01-750x500

stolica Laosu

7 listopada 2017 - Kategerie: Laos,wyprawa -

20171107045851__MG_8901-01-750x501 20171107051558__MG_8917-01-750x500 20171107054446__MG_8924-01-750x500 20171107055923__MG_8926-01-750x500 20171107071428__MG_8944-01-750x500 20171107064054__MG_8938-01-750x499
Wylądowaliśmy w Wientian – stolicy Laosu. Z Hanoi lot trwał nieco ponad godzinę, następnie szybkie załatwienie wizy na lotnisku i jedziemy minibusem do hotelu. Był już późny wieczór, ale na nocny market mieliśmy jeszcze trochę siły. W Wientian nie ma zbyt dużo atrakcji, ale świątynie Pha That Luang i Sisaket należy odwiedzić. Pierwsza to błyszcząca swym kolorem w słońcu złota stupa wewnątrz której znajduje się włos Buddy. To najważniejsza świątynia w Laosie, choć zbyt dużo wiernych tu nie było. W Sisaket natomiast jest ponad 6 tysięcy buddyjskich rzeźb wykonanych z brązu, drewna i kamienia. Tam spotkaliśmy młodą parę na sesji zdjęciowej w tradycyjnych laotańskich strojach. Przy głównej drodze prowadzącej do Pałacu Prezydenta stoi łuk triumfalny Patuxai przypominający ten z Paryża, na który można wejść po 193 stopniach. Do hotelu wracaliśmy dwoma tuk-tukami, których kierowcy mimo że dostali wizytówki z adresem hotelu to ciągle zatrzymywali się pytać innych kierowców o drogę. Największe wrażenie zrobił na nas Park Buddy, gdzie znajduje się 200 rzeźb hinduskich i buddyjskim z olbrzymią kilkupiętrową dynią. Na wierzchołek dyni można wejść po wąskich schodach i bardzo ciasnym korytarzem. Cały park to wytwór miejscowego mistyka, który chciał połączyć hinduizm z buddyzmem. Drogi w Laosie nie są najlepszej jakości, ponieważ do Parku Buddy oddalonego o 30 km od Wientian jechaliśmy ponad godzinę.
20171107100444__MG_9011-01-750x500 20171107100051__MG_8998-01-750x499 20171107101450__MG_9037-01-750x500 20171107102030__MG_9061-01-750x500 20171107101105__MG_9032-01-499x750 20171107102142__MG_9067-01-499x749 20171107101751__MG_9048-01-499x748

targ w Sapa

6 listopada 2017 - Kategerie: Laos,wyprawa -

20171104_221508-01-500x750 20171104_231908-01-500x750 20171104_233649-01-500x752
Po górskim trekkingu wokół Sapy zatrzymaliśmy się przy dworcu autobusowym, gdzie mogliśmy zjeść miejscowe specjały głównie z grilla. Zaskakuje różnorodność potraw. Szczególnie smaczne są duże żaby, zaskoczył smak piskląt i ślimaków gotowanych z dodatkiem dużej ilości trawy cytrynowej. Niektóre z potraw wymagały instrukcji przed zjedzeniem, ale przygotowujący potrawy z cierpliwością wszystko wyjaśniali. Wszędzie małe plastikowe krzesełka i olbrzymia ilość Wietnamczyków spotykających się przy wspólnym posiłku.
20171104_222515-01-500x750 20171104_230602-01-500x750 20171104_223431-01-500x750

Sapa i Damrey

6 listopada 2017 - Kategerie: Laos,wyprawa -

20171105041918__MG_8809-01-750x500 20171105065656__MG_8832-01-750x500 20171105070146__MG_8848-01-750x500 20171105070340__MG_8851-01-750x500
250 km na północny zachód od Hanoi pomiędzy górami leży miejscowość Sapa. Położona na wysokości 1500 m n.p.m. jest wietnamskim Zakopanem. Przez dwa dni naszym przewodnikiem po górskich ścieżkach była Lily. Przez ten czas przeszliśmy kilkanaście kilometrów przez ryżowe pola tarasowe, strome zbocza, czy chwiejne metalowe mostki i kładki. Jest to teren zamieszkiwany przez Hmongów – mniejszość etniczna nosząca charakterystyczne stroje. Potrafią oni nam towarzyszyć bez słowa przez kilka kilometrów by podczas lunchu próbować nam sprzedać wszystko to co nieśli w koszach na plecach: chusty, torebki, bransoletki, czy breloczki.
Jesteśmy w północnym Wietnamu, tymczasem na południu przeszedł tajfun Damrey – najsilniejszy tajfun od 16 lat na tym terenie. Przeszedł m.in. przez Nha Trang, Hoi An, Hue zabijając 27 osób, a wiele jest zaginionych. Przewrócił kilka łodzi na Morzu Południowochińskim, w których z 61 osób uratowano 25, los pozostałych jest nieznany. Ewakuowano 33 tys. ludzi, odwołano ponad 40 lotów, doszczętnie zniszczonych jest ponad 620 domów, występują lokalne podtopienia, 40 tys. hektarów upraw jest zniszczonych.
20171104120058__MG_8748-01-750x499 20171105055131__MG_8819-01-750x499 20171104123209__MG_8803-01-750x500 20171104122013__MG_8770-01-750x500 20171104094503__MG_8629-01-750x500 20171105071539__MG_8863-01-750x500

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress