Aktualności

Po powrocie z Laosu…

06 marca 2020
Autor:
Rafał

Aleksander:
Jak zwykle cierpię wyjeżdżając z Azji, ale tym razem jest jakoś inaczej, boli podwójnie. Z 3 krajów, które odwiedziłem w Azji, Laos to zdecydowanie nr 1. Mieszka tu tylko 7 mln ludzi, atmosfera jest nieco senna i tempo życia wolniejsze. Jeśli w hotelu pisze, że śniadanie jest od 7.00 oznacza to, że o 7:30 przyjeżdża zaspana pani i dopiero zaczyna coś działać. Kraj jest jeszcze nie komercyjny, ludzie nie uśmiechają się sztucznie, jest pyszne ostre jedzenie, krajobrazy… Laos to ciągle góry, rzeki, jaskinie i wodospady. Jeśli czegoś brakuje to dostępu do morza, ale za to można kąpać się w wodospadach z Nagami. Ten kraj wiele przeszedł. W przeszłości walczył z silniejszymi sąsiadami: Syjamem, potężną Birmą i Chinami. W czasie wojny wietnamskiej spadło na niego więcej bomb niż zrzucono w sumie w czasie II wojny światowej mimo, że był neutralny. Ponoć nawet 1/3 nie wybuchła i teraz miny i niewypały ciągle zabijają ludzi. Szacuje się, że od 1975 roku (końca wojny) od min zginęło 15 tys. osób.  Mimo tego ludzie są pogodni, wyluzowani i w dużej mierze pozbawieni agresji. No i kobiety…..fascynujące, piękne, drobne kobiety leniwie kołyszące ciałami na spalonej słońcem ulicy i uśmiechające się nieśmiało. Jestem kobietami w Laosie absolutnie oczarowany. Samym krajem i tą nieokreśloną poetyckością jego przestrzeni również. Francuzi zwykli określać to tak: Wietnamczycy sadzą ryż, Tajowie go zbierają, a Laotańczycy słuchają, jak rośnie.

Asia:
Zachwyciła mnie przestrzeń, ciągnące się w nieskończoność, a właściwie we mgle grzbiety gór, dzika przyroda i to jak ludzie w tych trudnych warunkach próbują ujarzmić kawałek ziemi dla swoich potrzeb.

Beata:
Mnie zachwyciły odważne i nad wyraz dzielne kobietki na tyrolce (prawda Asiu) w pięknej scenerii ciemnych skał,  oraz syrenka na tle turkusowej laguny, nie mówiąc już o przepięknych cudach natury w jaskiniach.

Aleksander:
A mnie zachwyciły kobiety. I wodospady. I kobiety w wodospadach 🤪

Elwira:
Zachwyciła mnie surowa przyroda i ostre góry. Oczywiście szacunek dla wszystkich dziewczyn na tyrolkach.👏👏
Teraz żałuję że nie było mnie w tym gronie☹️

Sławka:
A ja zakochałam się w jaskiniach. Oczarowało mnie to, że można je było eksplorować drogą lądową i wodną (w różnych odmianach, na pontonach też 😁). Spływy kajakowe, poszukiwanie delfinów, wodne jaskinie, czy wycieczka Mekongiem były bardzo relaksujące.  Majestat gór, urok wodospadów i surowe piękno przyrody pozbawia tchu. To były widoki, które zachowam w pamięci i będę je ogrzewać w czasie jesiennej szarugi. Dużo frajdy sprawiła mi wizyta na farmie słoni. 
Aaaa… I urzekły mnie wodospady… i faceci. I faceci w wodospadach 😂.
A pozytywny odbiór wyprawy to wszystko zasługa Wodza i dobrego towarzystwa 🤩.

Ela i Mariusz:
To już nasz trzeci wyjazd do Azji z Rafałem. Zastanawiam się gdzie jest kres entuzjazmu. Trochę zmęczenia, dużo relaksu. Podtrzymujemy wpisy z poprzedniego roku. To nie była wycieczka. To była przygoda. Codziennie coś innego. Hotele miały być schludne, ale to co zrobiłeś z nami przy Hinboun…….  Widziałam wiele. Myślałam, że takie rzeczy…to tylko w bajce. To nie była bajka, to była rzeczywistość. Prosimy o więcej kierunków!!!! Stanowczo i głośno domagamy się Ameryki Południowej w takim klimacie!!!!