Wietnam 09.2013

Wycieczka do Wietnamu we wrześniu 2013 trwała 2 tygodnie.
Wylądowaliśmy w Ho Chi Minh City. Powitał nas podmuch gorącego powietrza, oraz gwar na ulicach, który w Sajgonie nie milknie do późnych godzin nocnych. Wieczorna ulewa zatrzymała nas w małej knajpce na sajgonkach i spaghetti z owocami morza.
_MG_2653 _MG_2615 _MG_2743 _MG_2753
Kolejne dwa dni spędziliśmy w Delcie Mekong. Popłynęliśmy łódką do rodzinnej fabryczki cukierków kokosowych, a potem do ukrytego w dżungli miejsca, gdzie zjedliśmy pyszną rybkę. W największym w Delcie pływającym targu łodzie podpływają do naszego statku i proponują nam owoce, napoje. Rzeka zatłoczona jest jak polskie ulice w godzinach szczytu. Robi wrażenie.
_MG_2980 _MG_2908 _MG_3096 _MG_2855

Good vietkong, good vietkong – chwalił mnie z uśmiechem na ustach przewodnik naszej wyprawy do tuneli Cu Chi. Nie byłby to w naszej strefie kulturowej komplement, ale tutaj to na pewno. Za co? Ponieważ przechodzimy przez tunele prowadzące do podziemnych labiryntów komunistycznej armii Wietnamu. Uczucie niebywałe. Klaustrofobiczne raczej nie, ale wyobraźnia działa. Budując muzeum Wietnamczycy postarali się odtworzyć w najdrobniejszych szczegółach bohaterstwo chłopaków i dziewczyn z Wietkongu. Widzieliśmy pułapki „for enemys”, sale spotkań, czołg odbity amerykanom, leje po bombach zrzuconych przez B52, i wysłuchaliśmy propagandowej prezentacji. A na koniec poczęstowano nas maniokiem. Przewodnik skwitował: „Biedni żołnierze Wietkongu, nie mieli jedzenia, nie mieli kobiet, tylko maniok.”
_MG_3284 _MG_3308 _MG_3335 _MG_3344
Po kilku dniach spędzonych na południu Wietnamu dojechaliśmy do  kurortu morskiego Nha Trang.
Od razu poszliśmy na plażę, gdzie jest ciepła woda i duże fale Morza Południowochińskiego, oraz złoty piasek wciskający się … wszędzie. A potem prysznic, czyli kolejny szok kulturowy.
IMG_3717 IMG_3687 IMG_3682 IMG_3733
Dwa dni z zapasem spędzamy w Hoi An (środkowy Wietnam). Na starówce ponad 80 zabytków w stylu chińskim, japońskim i francuskim zmiksowane architektonicznie w jedno. W dzień między uliczkami jest sennie, ale wraz ze zmierzchem tłumy Europejczyków i handlarzy przemieszczają się w świetle kolorowych lampionów. Do tego dzieciaki poprzebierane za mityczne smoku robią mnóstwo hałasu. Wyjeżdżamy nasyceni klimatem tego portowego niegdyś miasteczka, ale na pewno będziemy tęsknić.
_MG_3716 IMG_3872 IMG_3870 _MG_3552
Kolejny dzień wycieczki do Wietnamu spędzamy w Hue – dawnej stolicy Wietnamu Północnego. Trudno orzec co bardziej imponujące – zakazane cesarskie miasto, do którego miała wstęp tylko rodzina królewska, czy grobowce cesarzy ostatniej dynastii. Nie wszystko można sfotografować, ale widok zapiera dech w piersiach. Przepych i nicość.
W knajpie polecanej przez Tripadvisora oddaliśmy się absolutnemu obżarstwu: owoce morza w różnych konfiguracjach, zupy pho mięsne i wegetariańskie, makarony, warzywa, sajgonki z różną zawartością. Zdaje się jednak, że wszyscy jesteśmy fanami mango.
_MG_3840 _MG_3827 _MG_3816 _MG_3958
Kolejnego dnia dotarliśmy do zatoki Ha Long w północnym Wietnamie. Niespieszny rejs wokół krasowych wysp, których jest tutaj około dwóch tysięcy, wprawił nas w doskonały humor. Wyspy zamieszkują małpy i węże co w połączeniu z ich ostrymi krawędziach nie daje żadnych szans na penetrowanie choćby jednej z nich, ale byliśmy w jaskini. Jest piękna. Na wietnamski sposób piękna. Gdyby jednak przerobić ją na modłę europejską byłaby kolejnym cudem natury zapierającym dech w piersiach. Wietnamczycy lubują się w przesycie formy. Stalaktyty poprzez kolorowe oświetlenie są różowe, żółte i niebieskie. Jak w wesołym miasteczku.
Nocowaliśmy na wyspę Cat Ba – perle Ha Long.
_MG_4084 _MG_4134 _MG_4114 _MG_4079
Kolejny dzień w Wietnamie upłynął nam pod znakiem leniwego przemierzania Zatoki Ha Long – jednego z najpiękniejszych zakątków Azji. Pejzaż powala z nóg!
_MG_4091 _MG_4396 _MG_4390 _MG_4326
W stolicy Wietnamu – Hanoi zakończyliśmy naszą wyprawę do Wietnamu.

Chciałam zobaczyć Wietnam dla Ha Long…okazało się, że zobaczyłam więcej rzeczy, dla których chciałabym tam wrócić.
I to chyba właśnie jest magią tego kraju, że zaraża….zupełnie niepostrzeżenie…każdą swoją częścią….
Ujmuje różnorodnością, wielością, masą ludzi, nieustającym gadaniem Wietnamczyków, a pomimo to spokojem, poczuciem bezpieczeństwa.
Niezależnie od tego jak bardzo można było zachwycić się krajobrazami, smakami, takim oczywistym pięknem, to największe wrażenie zrobili na mnie ludzie. To poczucie silnej więzi, które ich łączy. Ta oczywista, namacalna miłość do dzieci. Rodzaj utraconej bliskości w rozwiniętych krajach. I pod skórą czułam ich niezłomność…siłę, której nam też już brakuje, niestety…cholera….
Myślę, że czas na świadome zrealizowanie uczuć, które mnie ogarniają po tej wyprawie, jeszcze nadejdzie.

Organizacja wyprawy – znakomita. Siła Twojego spokoju – bezcenna. Poczucie bezpieczeństwa zapewnione przez Ciebie – całkowite.
Wyruszałam bez obaw na tę wyprawę i nie zawiodłam się. Chciałabym tam wrócić…na dłużej…..
Twoja misja wykonana….zainfekowałeś mnie Wietnamem :-)

Dzięki serdeczne za niezapomniane wrażenia i czekam z niecierpliwością na zdjęcia.

Monika, Poznań

_MG_3773 _MG_3051

 

Kolejne wyprawy do Wietnamu:  więcej szczegółów tutaj.

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress