wspominamy Sri Lankę…

10 kwietnia 2019 - Kategerie: Sri Lanka,video,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

Wyprawa na Sri Lankę zakończona! Wróciliśmy już prawie 2 tygodnie temu, ale ciągle ją wspominamy…

          Dziękujemy za kolejny genialny wyjazd. Nie żadna wycieczka na Sri Lankę. Fajna przygoda. Codziennie coś innego, nowego. Wielkie WOW.  Po prostu nasz klimat.
Nie żadne hotele 5*, ale tak normalnie, po ludzku :-) .
Widziałem Twój grafik…..wszędzie …brak miejsc. Weź nas gdzieś dopnij do Kambodży jesień 2019/wiosna 2020…
Ela i Mariusz z Poznania

          Wyjazd na Sri Lankę był moją pierwszą wyprawą do Azji i właściwie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Wybrałem ofertę Rafała, gdyż wydawała mi się najmniej komercyjna z dostępnych na rynku. Nie pomyliłem się ani trochę. Doświadczyłem tylu wrażeń, widoków, smaków, zapachów i rozmów z Lankijczykami, ze zauroczyłem się krajem zupełnie. Było tak wspaniale, że aż trudno oddać to słowami. Przy czym Rafał jest doskonale przygotowanym organizatorem, a jednocześnie elastycznie reaguje na zmieniające się okoliczności. W dodatku miałem szczęście trafić na świetną grupę i spotkać fantastycznych ludzi. Część mnie została na pewno na Sri Lance, a Sri Lanka została we mnie.
Olek z Inverness

Całą relacje z wycieczki na Sri Lankę w marcu 2019 można zobaczyć pod tym linkiem.

największe zwierzę świata

28 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

2930405-01-750x500 2930303-01-750x500 2930639-01-750x499 2930672-01-750x500
Południowa Sri Lanka to bardzo dobre miejsce na obserwację wielorybów. Codziennie rano z portu wypływa w morze kilka łodzi z turystami na pokładzie. Zajmujemy miejsca w jednej z nich, ubieramy kapoki, niektórzy biorą tabletkę by nie poczuć się gorzej w czasie bujania łodzią i zaczynamy wypatrywać wielorybów. Trochę to trwa zanim wypłyniemy daleko w morze, więc część pasażerów statku nie wytrzymuje napięcia i ucina sobie drzemkę. W pewnym momencie prawdopodobnie wpływamy w strefę zamieszkałą przez delfiny, ponieważ za burtą pojawia się kilka stad delfinów, a w każdym jest po kilka, a nawet kilkanaście sztuk. Chyba chcą zrobić na nas wrażenie ponieważ płyną wzdłuż naszej łodzi, skaczą nad wodą, a nawet robią dziwne akrobacje. Niektóre są na tyle odważne, że płyną tuż przed dziobem naszej łodzi. Tylu delfinów na raz to chyba jeszcze nikt z naszej grupy nie widział. Głównym celem naszej wyprawy w morze są jednak płetwale błękitne, które są największymi istotami żyjącymi na ziemi. Mogą osiągnąć nawet 33 metry długości i ważyć 190 ton. Po kolejnych kilkudziesięciu minutach dostrzegamy w końcu charakterystyczną fontannę nad wodą, a za chwile ukazuje się grzbiet płetwala. Oczywiście nie widzimy go w pełnym rozmiarze tylko dostrzegamy charakterystyczną małą płetwę grzbietową, a po chwili ogon, który jakby macha nam na pożegnanie. Wieloryb zanurkował. Kilka łodzi z turystami płynie w to miejsce, nasz sternik zatrzymuje łódź, wyłącza silnik i czekamy na kolejną odsłonę. Po kilku minutach ten obraz się powtarza. I jeszcze raz i jeszcze… Niesamowity widok!
2920991-01-750x500 2920988-01-750x500 2920859-01-750x500 2930694-01-750x500

uff, jak gorąco

27 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

2920900-01-750x500 2920897-01-750x500 2920913-01-750x500 2920927-01-750x500
Kilkadziesiąt kilometrów od plaż w Mirissie leży 100 tysięczne miasto Galle. Jedziemy tam autobusem kursowym. Mamy wrażenie, że kierowca robi wszystko żeby pobić rekord świata w najkrótszym przejeździe tego odcinka. Jazda jest ostra. W Galle jest wielki fort, który zaczęto budować 500 lat temu. Najpierw Portugalczycy wykorzystując drewno, a potem Holendrzy go rozbudowali używając kamień i rafę koralową, którą zresztą widać w strukturze murów. Potężne mury po których spacerują turyści i miejscowi oddzielają stare miasto od Oceanu Indyjskiego. Wewnątrz jest niska zabudowa, kilka kościołów katolickich, meczet i wąskie uliczki pełne sklepów z pamiątkami, restauracjami i kawiarniami. Uff, jest bardzo gorąco, dopiero tuż przed zachodem słońca robi się nieco chłodniej i można posiedzieć na rozgrzanym kamiennym murze.
2920924-01-750x500 2920929-01-750x500 2920945-01-750x498 2920941-01-750x499 2920977-01-750x499 2920966-01-750x500

kierunek: plaża

26 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

IMG-20190326-WA0003-01-750x500 IMG-20190326-WA0005-01-750x500 IMG-20190326-WA0006-01-750x499 IMG-20190326-WA0007-01-750x500
Dzisiaj rano opuszczamy lankijskie góry i jedziemy nad lankijskie plaże. Nadchodzi czas odpoczynku po intensywnym zwiedzaniu Sri Lanki. Szkoda nam opuszczać Elle, ponieważ mamy tu ulubioną restaurację, która przygotowuje genialne potrawy (kottu roti… hmmmm), ale wyprawa trwa, więc jedziemy dalej. Mirissa leży na południowym krańcu Sri Lanki nad Oceanem Indyjskim. Teraz przez kilka dni mamy czas na opalanie, kąpiele w ciepłym oceanie, drinki, romantyczne spacery na plaży. Ale zwiedzać co nieco też będziemy :-) .
2920788-01-750x500 2920792-01-750x499 2920831-01-750x500 2920799-01-750x500 2920804-01-750x500 2920837-01-750x500

Mały Adam i Skała Ella

25 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

2920628-01-750x500 2920620-01-750x499 IMG_1902-01-750x499 2920594-01-750x500 2920598-01-750x499 2920582-01-750x500
W związku z tym, że mieszkamy w górskiej miejscowości Ella, postanawiamy dzisiaj zrobić trekking po okolicznych górach, by sprawdzić co z nich widać. Na początek idziemy na Szczyt Małego Adama. Droga początkowo otoczona jest krzewami herbaty, a potem zmienia się w schody prowadzące na szczyt. Słońce grzeje, niebo jest bezchmurne, na górze znajdują się rzeźby przedstawiające siedzącego Buddę. Ze szczytu naprzeciwko widać potężną Skałę Ella (Ella Rock), w dole wije się droga, która oddziela dwie najbardziej znane w tej okolicy góry. Widać także błyszczący w oddali wodospad Rawana przy którym byliśmy wczoraj. PRZEPIĘKNE WIDOKI! Na szczycie Ella Rock dostrzegamy jakieś ruchy, to prawdopodobnie ludzie siedzą na skale i obserwują nas na Małym Adamie. Mamy ochotę tam wejść, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to łatwa góra. Schodząc z Małego Adama wstępujemy do ekskluzywnej restauracji na soczek i bierzemy tuk tuki by pojechać pod Jaskinię Rawana. Żeby do niej dojść musimy niestety pokonać kilkaset schodów do góry. Podobno ten odcinek ma 500 metrów długości. Schodząc wchodzimy do niewielkiej świątyni Rawanna Ella. Tak, wiem, miało już nie być świątyń… ale skoro jest tak blisko… Ciągle myślimy o Ella Rock. Postanawiamy więc iść w jej kierunku ile się da. Na pewno nie zdobędziemy szczytu, bo zbliża się już godzina 14, ale może dojdziemy do pierwszego, a może nawet do drugiego punktu widokowego na drodze do wierzchołka. Startujemy. Trasa nie jest dobrze oznaczona, ale mamy GPS z mapą więc damy radę. W pewnym momencie za plecami słyszymy głos. Kobieta pyta nas gdzie idziemy pokazując nam ścieżkę, którą minęliśmy. Nie mamy tej ścieżki zaznaczonej na mapie, ale skoro Pani tu gdzieś mieszka to na pewno zna bardzo dobrze wszystkie skróty. Idziemy więc za nią. Narzuciła tempo mimo że jest boso. Nie jest łatwo. W pewnym momencie pokazuje nam nasz cel, ja przewracam oczami, a ona uśmiecha się z politowaniem. Staramy się z Olkiem być twardzi i idziemy dalej. Nie jest łatwo. Nasza “przewodniczka” na pewno jest w wieku emerytalnym, a maszeruje jak ja 10 lat temu. Zatrzymuje się, gdy widzi że uzupełniam płyny, łamie chwasty na ścieżce i toruje drogę, żeby nam było łatwiej, ale i tak nie jest łatwo. W pewnym momencie zatrzymuje się, pokazuje gdzie mamy dalej iść i odchodzi z kilkoma naszymi dolarami. Gdy patrzę na mapę okazuje się, że poprowadziła nas dużym skrótem, więc uznajemy, że były to bardzo dobrze wydane dolary. W tej sytuacji nie możemy jej zawieść i decydujemy się wejść na szczyt. Choć nie jest łatwo. W końcu udało się! Ze szczytu Ella Rock widzimy Małego Adama, jakiż on się stąd wydaje mały. Za nim kolejne pasma gór i kolejne. PRZEPIĘKNE WIDOKI! Schodząc zgubiliśmy oczywiście skrót, który pokazała nam nasza “przewodniczka” i kluczymy przedzierając się między krzewami herbaty, wysoką trawą i zaroślami. Okazało się, że schodziliśmy dłużej niż wchodziliśmy. Wejście od świątyni Rawanna Ella na szczyt Ella Rock zajęło nam 1 godzinę i 20 min. Kto był to wie, że to dobry czas :-) .
IMG_1925-01-750x500 2920642-01-750x500 2920662-01-750x500 2920653-01-750x500 2920670-01-750x500 2920749-01-750x501 IMG_20190325_151217-01-750x500 2920774-01-750x500

wodospady wokół Ella

24 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

2920442-01-500x750 2920458-01-500x749 2920514-01-500x749 2920473-01-750x500 2920451-01-750x500
Niewielka miejscowość Ella położona jest w górach na południu Sri Lanki. Są tu 3 może 4 ulice, wiele restauracji i hoteli, a liczba białych przewyższa liczbę Lankijczyków. Przed godziną 9 pod nasz hotel podjeżdżają 4 tuk tuki i jedziemy za miasto. Zatrzymujemy się na punkcie widokowym, skąd widać wiadukt kolejowy z 9 łukami wybudowany jeszcze za czasów kolonialnych. Po kilku minutach nadjeżdża pociąg. Kanonada fotograficznych trzasków migawek, nad torami latają drony, a wzdłuż wiaduktu kłębią się turyści i miejscowi – taka jest atmosfera. Gwoździem programu były monumentalne wodospady Rawana i Diyaluma. Ten drugi jest najwyższym wodospadem na wyspie i ma 177 metrów wysokości. Wdrapaliśmy się na skały pod wodospadem przedzierając się przez dżunglę, w której prawdopodobnie grasowały kobry królewskie ;-) Potęga wodospadu była obezwładniająca. Po kilku sekundach byliśmy całkowicie przemoczeni wodnym pyłem.
Po degustacji świeżego soku kokosowego i wyjedzeniu miąższu pomknęliśmy w kierunku archeologicznych atrakcji. Wprawdzie świątyń miało już nie być, ale skały Buduruwageli nie możemy ominąć. Swoim kształtem przypomina klęczącego słonia. W skale wyrzeźbionych jest 7 postaci. Główna, najwyższa ma 16 metrów wysokości i przedstawia Buddę w pozycji stojącej. Obok znajdują się wyobrażenia bodhisattwy Awalokiteśwary, Tary i prawdopodobnie Buddy Mądrości – Manjushri. Wszystkie postacie pochodzą z VII-VIII wieku.
Nagle grupa się rozdzieliła: część wraca do Ella, a część jedzie w drugą stronę w poszukiwaniu kościoła katolickiego. Droga do kościoła okazuje się bardzo ciekawa, bo prowadzi serpentynami na sam szczyt góry zapewniając grupie poszukiwawczej niesamowite widoki. Na górze w miasteczku Haputhale znaleźli mały urokliwy kościółek z misją i szkołą. Ale było już po mszy. Dopiero w Bandaraweli cel został osiągnięty. Msza była prowadzona w języku angielskim, z ciekawą oprawą muzyczną, brzmiącą dla naszych uszu prawie jak popowe przeboje.

Współautorami dzisiejszej relacji byli Iwona i Olek :-)

2920500-01-750x500 2920498-01-750x500 IMG_1010-01-750x499 IMG_1014-01-750x500

Asia express

23 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

IMG_20190323_065824-01-750x500 IMG_20190323_083617-01-01-750x500
Dzisiaj wstaliśmy bardzo wcześnie z różnym poziomem rześkości i przed 7 rano pędziliśmy już kawalkadą kolorowych tuk tuków na stacje kolejowa. O 7:40 odjeżdżał nasz pociąg do Ella, na który mieliśmy już zakupione wcześniej bilety dzięki nieocenionym Amalowi. Linia z Kandy do Ella uważana jest za jedną z najpiękniejszych tras kolejowych na świecie. Cudownie wolny niebieski pociąg pokonał około 130 km w ciągu 6 godzin wijąc się wśród zielonych wzgórz rodem z Jurassic Park, mrocznych wąwozów, tajemniczych wodospadów, buddyjskich stup i “kapliczek”. Nie mniejsze atrakcje mieliśmy wewnątrz wagonu, który dzieliliśmy z grupą przemiłych lankijskich nauczycielek z rodzinami. Serca wszystkim skradła urocza dziewczynka śpiewająca dziecięce (lub nie) piosenki z pewnością siebie gwiazdy MTV. Z męską częścią rodziny omówiliśmy natomiast bieżącą sytuację społeczno-polityczną :-) . Okazało się też, że Danesh, który jest lekarzem, wybiera się do Wielkiej Brytanii na praktykę, dzięki czemu ma zamiar osiągnąć w przyszłości baaaaaardzo wysoką pozycję społeczną (nie tylko lekarską). Może uścisnęliśmy rękę przyszłemu prezydentowi? Było dużo śmiechu, miejscowe specjały, radosne dzieci, opowieści Wahu o swojej pracy w Korei Pd. Co człowiek to historia. Przed 14:00 wysiedliśmy na wysokości 1040 m n.p.m. w Ella i pojechaliśmy do hotelu znowu tuk tukami, jakby trochę większymi niż w Kandy. Po obiedzie włóczyliśmy się po Ella zwiedzając sklepy z alko…pamiątkami, a niektórzy trafili nawet do buddyjskiej gompy na pudże (śpiewaną medytację).

Relację z dzisiejszego dnia napisał Olek :-)

IMG_20190323_103737-01-750x499 IMG_20190323_101727-01-750x499 IMG_20190323_115908-01-750x500 IMG_20190323_104344-01-01-750x499

Ząb Buddy

22 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

2920319-01-750x500 2920328-01-750x500 2920323-01-750x500 2920316-01-750x500
Dzisiaj nadszedł czas na zwiedzanie Kandy, które uznawane jest za kulturalną stolicę Sri Lanki, oraz najważniejsze w tej części Azji miejsce dla Buddystów.
Wychodzimy rano z hotelu i idziemy spacerem wzdłuż malowniczego jeziora znajdującego się w dolinie, wokół której rozpościera się miasto. Nad brzegiem wypatrujemy jaszczury przypominające kształtem małe krokodyle. Po drugiej stronie jeziora w porannym słońcu mieni się złoty dach świątyni Zęba Buddy, którą będziemy zwiedzać po południu. Najpierw jednak czas na lokalny targ, a jak przystał na azjatycki targ jest tu wszystko. Owoce, warzywa, przyprawy, mięso, ryby, ziarna, a nawet mąki w płóciennych workach. Kolory mieszają się z okrzykami sprzedawców zachwalający swoje towary z nie zawsze przyjemnymi zapachami. Na targu spędzamy godzinę, a następnie idziemy się wyciszyć i zwiedzić znajdującą się na górze nad miastem świątynię Bahirawakanda.
Olbrzymi posąg Buddy góruje nad Kandy i dzięki przyklejonym do jego pleców schodom można na niego wejść i zajrzeć do środka. Wewnątrz są malowidła na ścianach i liczne mniejsze posągi. Przy świątyni działa również Międzynarodowe Centrum Relacji Buddyjskich.
W drodze powrotnej postanawiamy ochłodzić się i zgłębiając rdzenne lankijskie zwyczaje idziemy do lokalnego pubu na piwo. Teraz mamy siły na zwiedzanie głównej atrakcji Kandy, czyli świątyni Zęba Buddy.
Kompleks pałacowo-świątynny został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Świątynia jest też najważniejszym miejscem pielgrzymek Buddystów w południowej części Azji. Mieści cenną dla nich relikwię – ząb Buddy. Wraz z liczną grupą turystów, oraz lokalnych pielgrzymów niosących w ofierze kolorowe kwiaty zwiedzamy wnętrze świątyni, z pięknie rzeźbionym „skarbcem” w którym znajduje się relikwia.
Potem przechodzimy do Muzeum Buddyzmu. Trafiamy na bardzo zaangażowanego lokalnego przewodnika, który wprowadza nas w historię buddyzmu, oraz oprowadza po salach prezentujących najważniejsze dla kultury buddyjskiej zabytki Sri Lanki i innych krajów azjatyckich. Nieocenionym tłumaczem okazuje się nasz kolega Olek, który nie tylko doskonale przekłada słowa przewodnika, ale również dopowiada nam różne ciekawostki i tłumaczy tajniki symboli z ważnego dla niego buddyjskiego świata.
Wieczorem odpoczywamy, ponieważ jutro z samego rana ruszamy do Ella na wyprawę pociągiem przez herbaciane wzgórza.

Relację z dzisiejszego dnia napisała Iwona :-)

2920341-01-750x499 2920352-01-750x500 2920373-01-750x500 2920377-01-750x499

zapach słonia

21 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

2920104-01-750x500 2920137-01-750x500 2920178-01-750x500 2920241-01-750x500
Wczoraj wieczorem dotarliśmy do Kandy, które będziemy zwiedzać jutrzejszego dnia. Dzisiaj natomiast nasz kierowca Amal wiezie nas 40 kilometrów poza miasto do Pinawali. To niewielka miejscowość, ale bardzo znana na Sri Lance, ponieważ znajduje się tu sierociniec dla słoni. Mieszkają tutaj te słonie, które nie poradziłyby sobie w naturalnym środowisku. Mają rozległy camp, z którego dwa razy dziennie idą nad rzekę by zażyć kąpieli w rzece Ma Oya. Kornacy zbierają słonie i przy dźwiękach syreny przechodzą przez ulicę (prawie na pasach) i ulicą pełną sklepów z pamiątkami kierują się ku rzece, gdzie mają dwie godziny relaksu. Obserwujemy to wszystko z tarasu restauracji, gdzie zamawiamy lunch w formie bufetu. Olek nie chce jeść obiadu w związku z czym musi wyszorować słonia. W drodze z Pinnawali do Kandy zatrzymujemy się w fabryce herbaty, gdzie cały proces produkcji pokazuje nam “śmieszna” Swarnamali. “Śmieszna”, ponieważ patrząc na nas nie może się powstrzymać od śmiechu, a my nie wiemy dlaczego…  może posługujemy się zabawnym językiem, może rozumie nasze komentarze, a może wyczuwa zapach słonia przyniesiony przez Olka?
2920230-01-750x499 2920245-01-750x500 2920274-01-750x500 2920249-01-750x500

Sigirija i Dambulla

20 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

2910894-01-750x500 2910918-01-750x500 2910927-01-750x500 2910913-01-750x500
Jedną noc spędziliśmy w hotelu położonym niedaleko skały Sigirija w środkowej Sri Lance. Jedziemy do niej zaraz po śniadaniu, ponieważ dni są gorące, więc na górę lepiej wchodzić rano, gdy jest chłodniej. Skała Sigirija ma 200 metrów wysokości i jest częścią wygasłego wulkanu. Na szczęście wchodzimy od strony zachodniej, więc na początku drogi mamy cień. U podnóża skały znajdują się pozostałości po basenach, przebieralniach, jacuzzi. Dalej przechodzimy przez wnęki w skale, gdzie na ścianach zachowały się malowidła przedstawiające kobiety Kasjapy. Kasjapa był, królem który w V wieku wybudował tu pałac, baseny i całą infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, oraz był fanem kobiecej urody (tu znajdziecie historię jak Kasjapa zabił swojego ojca). Dalej idziemy obok lustrzanej ściany i przejściem między łapami lwa dochodzimy na wierzchołek skały, skąd rozciąga się piękny widok na okolicę. Kilkanaście kilometrów od skały Sigirija znajduje się Dambulla, która uważana jest za środek wyspy. Znajdują się tam świątynie jaskiniowe ze 150 rzeźbami przedstawiającymi Buddę. Magia obu miejsc (Sigiriji i Dambulli) sprawia, że mimo dużego wysiłku w upale, uważamy dzisiejszy dzień za bardzo udany. Oba te miejsca wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dzisiaj jest full moon – buddyjskie święto i na całej wyspie nie sprzedaje się żadnego alkoholu, a piwa byśmy się chętnie napili…
Jadąc do Kandy zatrzymujemy się jeszcze w fabryce, gdzie kobiety ręcznie barwią materiały techniką batiku, oraz w ogrodach z ziołami, gdzie można było kupić olejki i maści na różne dolegliwości. Zauważyliśmy, że naszego kierowcę Amala bardzo lubią miejscowi policjanci, ponieważ trzy razy go dzisiaj zatrzymywali i sprawdzali jego dokumenty.
2910951-01-750x500 2910956-01-750x500 2910959-01-750x500 2910969-01-750x500 2920016-01-750x500 2920002-01-750x500 2920072-01-750x500 2910990(0)-01-750x499

wąż na ścieżce

19 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

2910792-01-01-750x499 2910802-01-01-750x500 2910814-01-750x500 2910753-01-750x500
Dzisiejszego dnia odwiedzamy kolejne starożytne miasto Sri Lanki – Polonnaruwę. Począwszy od XI wieku przez dwa stulecia była stolicą Syngalezów. Za czasów króla Parakramabahu (1153-1186) przeżywała swoje lata świetności, natomiast do dzisiaj zostały już tylko fragmenty miasta. Kupujemy całodzienny bilet i wybieramy cztery miejsca, które należy tu zobaczyć. Zaczynamy od muzeum, w którym znajdują się makiety pokazujące jak kilka wieków temu wyglądała zabudowa miasta. Za chwilę będziemy mogli je zweryfikować z rzeczywistością. Po pałacu królewskim zostały już tylko grube ściany, oraz zarys dawnych komnat. Tuż obok znajduje się sala posiedzeń Rady Królewskiej zachowana z zdecydowanie większym stopniu. Przed wejściem leży księżycowy kamień, schody udekorowane są balustradami, a wewnątrz są kolumny, które niegdyś podtrzymywały drewniany dach. Idąc do królewskiego basenu na naszej drodze stanął… a właściwie pełzał wąż. Nasze szczęście poszedł swoją drogą. Kwadrat to kolejne dobrze zachowane miejsce, gdzie znajdują się świątynie. Także w tym przypadku drewniane dach nie dotrwały do naszych czasów. Całkiem inaczej wygląda Gar Vihara. Cztery postacie Buddy wykute są w jednej skale, a struktura kamienia (poziome pasy) dodaje im tylko uroku. Dwie postacie siedzą, jedna stoi, a największa, 14 metrowa leży. Dzisiaj rano odwiedziliśmy także stojącego Buddę w Aukana. Po drodze z Anuradhapury do Polonnaruwy zatrzymaliśmy  niedaleko Habarana, gdzie chętni mogli pojeździć przy jev na słoniu. Po tym nasz panie zmęczone słoniowymi niewygodami poszły na ajurwedyjski masaż, a w tym czasie Roman z Amalem ograli masażystki w carrom (bilard indyjski). Ostatni odcinek drogi nie był dla nas zbyt szczęśliwy. Najpierw w tył samochodu Amala wjechał motocyklista, potem zatrzymała nas policja do kontroli, następnie staliśmy w korku ponieważ bus wypadł widzieliśmy wypadek busa, a na koniec prawie wyrwałem drzwiczki do samochodowego schowka.
2910811-01-750x500 2910820-01-750x500 2910813-01-750x500 2910837-01-750x500 IMG-20190319-WA0002-01-750x499 2910850-01-750x500

słoń, krokodyle i LAMPART!

18 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

1120121-01-750x500 1120235-01-750x500 1120178-01-750x499 1120078-01-750x500
Budzik zadzwonił kilka minut po 5 rano. Musimy wcześnie wstać, ponieważ rano jest największa szansa na to by w parku narodowym zobaczyć zwierzęta. Potem robi się coraz bardziej gorąco i szanse na obserwację zwierząt spadają. Jedziemy do największego  parku narodowego na Sri Lance Wilpattu, które znane jest z tego, że jest wiele jezior i oczek wodnych powstających z obfitych opadów deszczu. Teraz na Sri Lance jest pora sucha, więc wiele z nich wyschło.
Wsiadamy w dwa pickupy i jedziemy w dżunglę. W Wilpattu znajduje się dużo lampartów i słoni. Zdajemy sobie sprawę, że lamparta raczej nie zobaczymy, ale na wytropienie słonie są szanse. W czasie jazdy napotykamy kury lankijskie, warany, jednego żółwia, czaple, bawoły wodne, orła, krokodyle błotne, makaki. W pewnym momencie kierowca zatrzymuje się przy niewielkim zagajniku, wyłącza silnik i zaczynamy nasłuchiwać. Coś tam się rusza, łamie gałęzie i tarmosi się między krzakami. To słoń! Nie widzimy go w pełnej krasie, ponieważ w gęstej roślinności zajęty jest jedzeniem i nie ma ochoty do nas wyjść, widzimy jego fragmenty. Cel safari jednak został osiągnięty: jest słoń! Jesteśmy bardzo zadowoleni, że już w drugim dniu naszej wycieczki po Sri Lance zobaczyliśmy największego mieszkańca wyspy. Wracając, nagle Olek woła do kierowcy żeby się zatrzymał. Przed nami tuż przy drodze leży lampart i obserwuje otoczenie. Gdy nadjeżdża kolejny wóz, zaniepokojony „kotek” wstaje i leniwie wchodzi w dżunglę. Miejscowy kierowca pickupa (który jeździ tu codziennie) wychyliła się z kabiny i powiedział, że mieliśmy bardzo duże szczęście. Wiemy o tym.
Po południu zwiedzamy starożytne miasto Anuradhapura, które przez 1400 lat było stolicą Sri Lanki.
1120215-01-750x500 1120188-01-750x500 1120129-01-750x500 1120178-01-750x499 1120101-01-01-750x501 1120244-01-750x499

Sri Lanka na Cejlonie

17 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

Screenshot_20190317-210355-01-500x750 IMG_20190317_134729-01-500x750 IMG_20190317_163325-01-500x750
Wylądowaliśmy na Bandaranaike International Airport – główne lotnisko Sri Lanki. Znajduje się w pobliżu miasta Colombo, które mimo że jest największym miastem na wyspie, nie jest jego stolicą. Siedziba parlamentu i rządu znajduje się w Sri Dźajawardanapura Kotte. Sri Lanka to ponad 20 milionowe państwo leżące na wyspie Cejlon, które znajduje się przy Indiach, kilka stopni powyżej równika. Na Sri Lance spędzimy prawie dwa tygodnie i mamy zamiar zobaczyć tu kilka miejsc m.in. Kandy, Anuradhapurę, Sigiriję, Dambullę, Mirissę, Galle, Park Narodowy Wilpattu, Polonnaruwe, Elle.

herbata – towar eksportowy

7 stycznia 2019 - Kategerie: historia,Sri Lanka -

herbata-dowietnamu.pl1-10 herbata-dowietnamu.pl1-14 herbata-dowietnamu.pl1-5 herbata-dowietnamu.pl1-6 herbata-dowietnamu.pl1-3 herbata-dowietnamu.pl1-15
Przed pierwszym wyjazdem na Sri Lankę miałem tylko jedno skojarzenie z tym krajem: herbata. Po przylocie na miejsce jeżdżąc pociągiem czy tuk-tukiem między Kandy, Ellą i Nuwara Elija za oknem przemykają wzgórza porośnięte niekończącą się herbatą. W zielonym morzu krzaków co jakiś czas możemy zobaczyć pracujące kobiety w kolorowych regionalnych strojach. To zbieraczki herbaty. W ciągu dnia ich sprawne palce zbierają 16-20 kilogramów liści, ale tylko tych najświeższych, najmłodszych, których na całym krzaku jest 2-3 sztuki. Tylko one nadają się do produkcji herbaty. Praca za którą dostają kilka dolarów dziennie nie jest łatwa: kobiety skarżą się na żylaki, podrapane ręce, bóle pleców, pijawki, a nawet węże. Mężczyźni nie zajmują się zbieraniem herbaty, ponieważ nie mają tyle cierpliwości, sprawdzają się natomiast pielęgnacji i przycinaniu krzewów. Dzięki temu krzewy nie mają 10 metrów wysokości, a sięgają zbieraczkom do pasa. Kobiety po dwóch tygodnie wracają na to samo pole ponieważ tyle czasu potrzebują nowe listki by wyrosnąć.
Legenda mówi, że początki herbaty na świecie sięgają 2737 roku p.n.e., kiedy to mityczny cesarz chiński Shennong zaparzył przez przypadek pierwszą herbatę.
Historia herbaty na Sri Lance nie jest taka stara, w tym roku będzie obchodzić 150 lat. W pierwszej połowie XIX wieku Brytyjczycy wykarczowali lasy deszczowe, wybudowali bazy i sprowadzili na wyspę kawowce by produkować kawę. W 1869 jednak kawowce zaatakowała zaraza zwana “niszczycielska Emily” i marzenia o kawie na Sri Lance upadły. Zastąpiono ją wtedy herbatą i jak się po latach okazało z bardzo dobrym skutkiem. Herbata wymaga jednak wielu rąk do pracy, których brakowało na Sri Lance. Brytyjczycy sprowadzili więc z Indii tanią siłę roboczą – Tamilów. Herbata stała się głównym elementem gospodarki, oraz najważniejszym towarem eksportowym wyspy. W businessie herbacianym pracuje tam milion ludzi, plantacje zajmują 4% powierzchni kraju, a Sri Lanka jest na czwartym miejscu światowej produkcji herbaty (po Chinach, Indiach i Kenii). Herbata z Sri Lanki uchodzi natomiast za najlepszą herbatę na świecie, ponieważ zbierana jest ręcznie – bardzo dokładnie, w przeciwieństwie do maszynowych zbiorów w Kenii czy Indiach, gdzie maszyna prócz 2-tygodniowych listków zrywa też starsze, a w zbiorach trafiają się także gałązki.
Zebrane liście herbaty trafiają do fabryki, gdzie przechodzą suszenie, rolowanie, są podgrzewane, więdną, fermentują, utleniają się. W zależności od tego jaką herbatę chcemy uzyskać poddajemy liście odrębnym procesom we właściwej kolejności i z odpowiednim czasem trwania.
Na Sri Lance produkuje się głównie herbatę zieloną, oolong (ulung) czarną, oraz  białą – ekskluzywną, która stanowi niecały procent całych zbiorów na wyspie. Po całym procesie kiper sprawdza smak naparu z liści, ocenia go i herbata trafia na aukcję, w której biorą udział przedstawiciele największych herbacianych marek .
Co sprawia, że na Sri Lance uzyskuje się najwyższą jakość herbaty? Otóż pomijając ręczne zbieranie liści na jakość herbaty, jej smak i aromat wpływa jeszcze kilka czynników: ciepły klimat Sri Lanki, temperatura, opady, wilgotność, wysoko położone wzgórze na których rośnie herbata, wiatr, gleba, słońce. Krzaki mają Na Sri Lance optymalne warunki do rozwoju.

A samo parzenie herbaty to już jest inna historia… :-)
herbata-dowietnamu.pl1-7 herbata-dowietnamu.pl1-9 herbata-dowietnamu.pl1-8 herbata-dowietnamu.pl1-12 herbata-dowietnamu.pl1-2 herbata-dowietnamu.pl1-13

tam, gdzie syn zabił ojca

18 września 2018 - Kategerie: historia,Sri Lanka -

_MG_9488 P2460958
3c472715900783.562986b3d5fc1
Once-a-Towering-Castle-700x500
www.behance.net                                                              www.smartertravel.com

Dawno, dawno temu na wyspie która dziś nosi nazwę Cejlon panował król Dhatusena. Miał on dwóch synów Moggallana i Kasjapę (lub Kassapę), którzy byli braćmi przyrodnimi. Kasjapa mimo tego, że był najstarszym synem króla nie miał szans na odziedziczenie tronu, ponieważ pochodził z nieprawego łoża. Następcą tronu miał zostać jego przyrodni brat  Moggallana – syn królowej. Kasjapa był z tego powodu bardzo niezadowolony. Uwięził więc swojego ojca, a gdy ten nie chciał zdradzić miejsca ukrycia swoich skarbów Kasjapa zamurował go żywcem i przejął królestwo. W tym czasie Moggallana z garstką wojska uciekł do Indii. Kasjapa bojąc się powrotu brata przeniósł się ze stolicy królestwa Anuradhapury na 200-metrową skałę, gdzie wybudował twierdzę. Znany był z tego, że lubował się w pięknych kobietach, które sprowadzał z całego świata do swojego królestwa. Kasjapa w swej twierdzy siadał na klimatyzowanym tronie (chłodna woda doprowadzana do wydrążonego środka tronu chłodziła go) i obserwował kąpiące się piękności. Po 18 latach Moggallana powrócił by odzyskać królestwo. Kasjapa widząc nadciągające wojsko zszedł ze swojej twierdzy na równinę i wyjechał na słoniu naprzeciw bratu. W pewnym momencie słoń przestraszył się i gwałtownie skręcił, co wojsko Kasjapy wzięło za sygnał do odwrotu i zawróciło. Władca zostawszy sam na polu walki, wyciągnął sztylet i poderżnął sobie gardło. W ten sposób Moggallana odzyskał tron i powrócił do wcześniejszej stolicy – Anuradapury. Z czasem opuszczoną twierdzę mnisi buddyjscy przekształcili na klasztor, który stał tam jeszcze kilka stuleci.
Było to pod koniec V wieku naszej ery, a skała na której stała twierdza Kasjapy nazywa się Lwia Skała, czyli Sigiriya.
Sigiriya jest pozostałością po wygasłym i zapadniętym wulkanie i leży w centrum Sri Lanki. Przed rządami Kasjapy już od III w n.e. w grotach wokół skały mieszkali mnisi.
Skała otoczona jest fosą, która niegdyś pełna była krokodyli broniących dostępu do twierdzy. Za fosą u podnóża skały były pawilony, pałace, tarasy, łazienki i przebieralnie, a do dziś zostały wanny z jacuzzi, sadzawki, stawy, oraz 4 baseny, w których kąpały się kobiety Kasjapy. Baseny połączone były podziemnymi kanałami, aby kąpiące się kobiety mogły przepływać między nimi.
Dzięki systemowi kanałów i mechanizmów doprowadzających wodę, nawet w porze suchej baseny były pełne wody. Pod ziemią znajdują się ukryte kanały, syfony wyłapujące muł, włazy kontrolne i rynny. Podobno w czasie dużych opadów fontanny działają do dzisiaj. Wokół 200-metrowej skały porozrzucanych jest wiele głazów, w których są groty: Skała Sali Audiencyjnej, gdzie wykuto kolejny tron, skała-Kazalnica, Skała-Cysterna przechowująca wodę, czy Jaskinia Tarczy Kobry pod którą dziś można sfotografować się z żywymi wężami.
Na Sigiriyę wchodzimy wąskim chodnikiem od strony zachodniej. Mijamy ogrody i baseny, droga robi się coraz bardziej stroma i zaczynają się kamienne stopnie. Dalej jest klatka z okrągłymi metalowymi schodami przywiezionymi przez Brytyjczyków z londyńskiego metra. Dochodzimy do jamy, gdzie na skale namalowane są półnagie kobiety. Mogły to być królowe, księżniczki, nałożnice i służki dworu, bądź boskie istoty – bogini Tara lub apsary. W V wieku większa część tej ściany pokryta była takimi malowidłami (o wymiarach 140 x 4 m). Możliwe, że było to największy obraz jaki wyszedł spod ręki człowieka. Pod wpływem słońca, wiatru i deszczu zostały tylko te malowidła, które ukryte są w zacienionych grotach.
_MG_9521 _MG_9169 _MG_9194 _MG_9220 _MG_9505 _MG_9140 _MG_9534
Dalej mijamy wypolerowaną ścianę, w której kiedyś król przeglądał się jak w lustrze, stąd nazwa Ściana Lustrzana. Do zrobienia jej użyto materiałów organicznych i minerałów m.in. miki, która ma szklisty i metaliczny połysk. Część Lustrzanej Ściany pełniła funkcję księgi pamiątkowej – zwiedzający zachwyceni malowidłami skrobali słowa uznania po syngalesku i tamilsku (VII-XIII wiek).
Dochodzimy w końcu do miejsca, gdzie dawniej wyrzeźbiona była olbrzymia sylwetka lwa przez którą wchodziło się na szczyt skały. Do dzisiaj zostały już tylko olbrzymie łapy między którymi znajdują się schody. Lew mimo że nie występuje na Cejlonie jest symbolem Syngalezów – mieszkańców wyspy. Ostatnim odcinkiem są metalowe schody przymocowane do czoła skały, prowadzące na jej szczyt.
W kilku miejscach po drodze można wypatrzyć wiszące gniazda pszczół, które niegdyś służyły obronie twierdzy. Gdy wróg podchodził do skały, a nie zatrzymały go krokodyle w fosie, wtedy wartownicy strzelali z łuku do gniazd, które spadały, a zdenerwowane pszczoły atakowały wroga. Jeśli to nie pomogło uwalniano wodę z górnej fosy i zalewano cały obszar. Kasjapa tak bał się powrotu brata, że prócz fos, kamiennych murów, katapulty na skale, kazał postawić posterunki wartowników w takich miejscach by w razie przyśnięcia strażnika na służbie spadał w dół ginąc na miejscu.
Górna skały (mająca 1,2 hektara) przeznaczona była wyłącznie dla króla, jego rodziny i służby. Do dzisiaj nie zachowały się żadne budowle. Pozostał tron, basen i murowane obrysy dawnej zabudowy. Z góry roztacza się przepiękny widok na zieloną równinę, łańcuchy górskie i jeziora.
U podnóża skały od 2009 roku stoi muzeum (z makietą skały), które dostarcza informacji o czasach świetności Sigiriyi. Lwia Skała otwarta jest siedem dni w tygodniu od godz. 7.00 do 17.30. Wspinaczka na górę zajmuje niecałe 1,5 godzin, a bilet wstępu kosztuje 30 USD.
Sigiriya jest niewątpliwie jedną z najlepszych atrakcji turystycznych na Sri Lance. Jest jednym z ośmiu miejsc na wyspie wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
W 1982 roku brytyjski zespół Duran Duran nagrał m.in. na skale Sigiriya teledysk do piosenki Save a Prayer.
P1230182 _MG_9633 P2460932 _MG_9618 _MG_9590_MG_9212 _MG_9595

ślub na Cejlonie

9 stycznia 2018 - Kategerie: Sri Lanka,wyprawa -

20171231155518-01-750x501 20171231155353-01-750x501 20171231155319-01-750x500 20171231155233-01-750x501
W czasie ostatniej wycieczki na Sri Lankę zatrzymaliśmy się na chwilę w miejscowości Ragama leżącym między Colombo, a lotniskiem w Negombo. Nie jest to turystyczne miejsce, więc można tu zobaczyć jak wygląda normalne życie w lankijskim miasteczku. Niedaleko dworca kolejowego jest kościół katolicki pod wezwaniem św. Piotr i Pawła wybudowany na początku XX wieku. Niski kościół stoi na niewielkim wzgórzu, a wokół niego są budynki parafialne, oraz niewielki cmentarz. Za kościołem jest także szkoła św. Józefa dla głuchych dzieci.
W kościele odbywał się akurat ślub, który okazał się 40-stym ślubem w tym miesiącu (grudzień 2017) i zarazem ostatnim w tym roku. Na Sri Lance jest około 6-7 % katolików, jednak w tej części kraju (zachodnie wybrzeże) w niektórych miastach przekracza nawet 20 %. Stąd tak duża liczba katowickich ślubów na buddyjskiej wyspie.
20171231155252-01-750x501 20171231155542-01-750x501 20171231155605-01-750x501 20171231155659-01-750x501

plaże południowej Sri Lanki

3 stycznia 2018 - Kategerie: Sri Lanka,wyprawa -

20180103112445-01-750x502 20180103112624-01-750x501 20180103112903-01-750x501 20180103112819-01-750x501
Nad pięknym plażami w południowej części Sri Lanki spędzamy ostatnie chwile naszej wycieczki. Jest bardzo gorąco, woda Oceanu Indyjskiego ciepła i fale umiarkowane. Nasz hotel znajduje się kilka kilometrów od popularnej Mirissy, więc nie ma tu tłumów turystów. Jest kilka restauracji i barów przy morzu do których zaglądają głównie młodzi surferzy. Do Mirissy jedziemy na kolację. Restauracje przy plaży serwują wyłowione rano owoce morza i ryby. Jedziemy też do schroniska dla żółwi, gdzie są wylęgarnie, oraz kilka basenów z żółwiami w różnym wieku i rozmiarze.
20180103112957-01-750x501 20180103113015-01-750x501 20180103112719-01-750x501 20180103112603-01-750x501

autobusem do Galle

2 stycznia 2018 - Kategerie: Sri Lanka,wyprawa -

20180102160555-01-750x501 20180102161017-01-750x501 20180102160913-01-750x501 20180102092531-02-750x500
Miejscowość Galle położona jest w południowej części Sri Lanki około 35 kilometrów od naszego hotelu. W 2004 roku Galle zostało bardzo zniszczone w czasie tsunami, które nawiedziło południową część Azji. Znajduje się tam bardzo popularne (nie tylko wśród turystów) miejsce: Fort Galle, który wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Założony został przez Portugalczyków na początku XVI wieku, a 130 lat później rozbudowany przez Holendrów. Fort wysunięty jest w morze i otoczony grubymi murami. Wewnątrz znajdują się m.in. dobrze zachowane budynki mieszkalne, Muzeum Morskie, dwa kościoły, dawny szpital, więzienie. Teraz w wielu sklepach można tu kupić wysokiej jakości rękodzieła, a w eleganckich restauracjach zjeść nie najtańszy na Sri Lance obiad. Wokół fortu można spacerować po grubych murach mijając bastiony, miejsca na armaty, charakterystyczną latarnię morską, meczet, czy szkołę muzułmańską. Do Galle jedziemy autobusem, co jest dużym przeżyciem. Najlepiej usiąść z tyłu by nie patrzeć na drogę i sposób jazdy prowadzącego. Kierowcy autobusów na Sri Lance wiedzą, że ich pojazdy są największe na drogach, więc jeżdżą jak chcą. Pomijając samolot jest to nasz najszybszy transport jaki mieliśmy na Sri Lance.
20180102160718-01-750x501 20180102160932-01-750x501 20180102160956-01-750x501 20180102160842-01-750x501

Sylwester na Sri Lance

1 stycznia 2018 - Kategerie: Sri Lanka,wyprawa -

20180101021146-01-750x501 20180101021318-01-750x501 20180101021359-01-750x501 20180101021339-01-750x501 20180101085725-01-750x501 20180101085541-01-750x501
Pomiędzy Mirissą, a Matarą na południowym wybrzeżu Sri Lanki leży niewielka miejscowość Walgama. Tu mamy zarezerwowany hotel, więc tu spędzamy Sylwestra. Za wiele się nie spodziewamy, ponieważ Sri Lanka to kraj buddyjski, więc nadejście Nowego Roku świętują w kwietniu. Mimo wszystko na południowym wybrzeżu wyspy odpoczywa wielu turystów, więc Sylwester musi być! W hotelowej restauracji pustki więc idziemy nad morze (kilkadziesiąt metrów dalej). W restauracjach jest trochę ludzi, którzy przyszli na kolację, ale w barach na razie pusto. Nawet na wielkim placu przygotowanym na huczną zabawę z DJ-em i laserami, gdzie wstęp zmienione z 400 rupii na “za darmo” są pustki. Po kolacji idziemy do baru z muzyką na żywo, ale niestety twórczość zespołu daje wiele do życzenia. W każdym razie jest zabawnie. Lekko zawiedzeni wracamy do hotelu z którego z daleka słychać muzykę, mamy nadzieją że coś się zmieniło i zabawa trwa na dobre. Ale niestety nie, tu także pusto. Przecież to niemożliwe żeby na Sri Lance tak spędzić Sylwestra. O 23.25 podjąłem decyzję, że bierzemy tuk-tuka i jedziemy do Mirissy oddalonej o 7 km od naszego hotelu. Tam jest ostatnia szansa na dobrą zabawę. Po 20 minutach docieramy na Mirissa Beach. Bingo! Na całej długości plaży (prawie jeden kilometr) setki ludzi bawi się w rytm muzyki. Z kilkunastu barów i restauracji stojących wzdłuż wybrzeża na plaży płynie głośna muzyka. Tuż przy morzu rozłożonych jest kilka scen dla DJ-ji, przed którymi kłębią się tłumy rozbawionych ludzi. Plaża jest szeroka, ale w niektórych miejscach ocean podchodzi blisko więc ludzie tańczą w wodzie. Idziemy wzdłuż, jest bardzo głośno i ciasno, muzyka z kolejnych knajp miesza się. Co jakiś czas ktoś puści w niebo sztuczne ognie, a światła laserów krążą po całej plaży. …, 3, 2, 1, PÓŁNOC! Niebo rozświetla się na kolorowo. Mamy Nowy Rok! HAPPY NEW YEAR!!! W Polsce trzeba jeszcze czekać 4,5 godziny.
20180101021439-01-750x501 20180101021524-01-750x501 20180101021956-01-750x501 20180101021822-01-750x501 20180101085644-01-750x501 20180101085817-01-750x501

między Małym Adamem a Skałą Ella

31 grudnia 2017 - Kategerie: Sri Lanka,wyprawa -

20171231155051-01-750x501 20171231155732-01-750x501 20171231154940-01-750x501 20171231155156-01-750x501
Ella to niewielka miejscowość położona w górach do której dojechaliśmy pociągiem. Przecięta jest jedną główną ulicą wzdłuż której znajdują się małe hoteliki, oraz rodzinne restauracje i ciągle się rozbudowywuje. Jest tu wyraźnie chłodniej niż we wcześniejszych miejscach Sri Lanki, które odwiedziliśmy. Przyjeżdża tu coraz więcej turystów, by popatrzyć na piękne góry, które otaczają Elle: Mały Adam czy Ella Rock. Na kilka godzin wynajmujemy tuk-tuka z kierowcą i jeździmy po okolicznych wzgórzach porośniętych krzakami herbaty. Odwiedzamy świątynię Dova wykutą w skale i wiadukt kolejowy Dziewięć Łuków zaprojektowany i wybudowany przez Brytyjczyków. Przejeżdża przez niego pociąg z Colombo do Badulli. Jedziemy także pod wodospad Rawana, w który jest dziś dużo wody w związku z czym wygląda bardzo okazale. Nieco dalej od Ella jest miejscowość Buduruwagela, z której wąska droga prowadzi do ukrytej w lesie skały. W skale wykuta jest największa na Sri Lance postać Buddy mierząca 16 metrów. Prawdopodobnie ma już ponad 1000 lat.
20171231155019-01-750x501 20171231155833-01-750x501 20171231155113-01-750x501 20171229170944-01-750x501

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress