Aktualności

św. Mikołaj w Kambodży

08 grudnia 2019
Autor:
Rafał

Do Siem Reap dojechaliśmy rano. Na dworcu autobusowym (dworzec autobusowy to chyba za dużo powiedziane, raczej na polance) wynajęliśmy 4 tuk-tuki (jeden wiózł tylko walizki) i pojechaliśmy do hotelu. Siem Reap leży w północnej części Kambodży w odległości kilkunastu kilometrów od ruin starożytnego miasta Angkor. W ciągu trzech dni zobaczymy najważniejsze świątynie Angkoru. Zaczynamy od najwcześniej wybudowanych, czyli tych z grupy Relous (Preah Ko, Bakong i Lo Lei). Są oddalone od głównego szlaku turystycznego, w związku z czym jesteśmy tu nielicznymi turystami. Obok Preah Ko stoi makieta Angkor Wat, nie tak okazała jak w Pałacu Królewskim w Bangkoku, ale już daje przedsmak tego co zobaczymy za kilka dni. Tuż obok leży święta góra Bakong, (z zakonem buddyjski) wokół której roztacza się z głośników buddyjska mantra. Czas  biegnie nieubłaganie, więc szybko zmierzamy do Pre Roup na zachód słońca. Trzeba wdrapać się wąskimi i stromymi schodami na XII-wieczną świątynię, ale warto!

6 grudnia wszyscy czekają na świętego Mikołaja, do nas też przyszedł. Wprawdzie nie był stary i gruby, i brody siwej nie miał, ale BYŁ!  i Mikołajową miał… dobrze, że piosenek nie kazał śpiewać… chociaż karaoke w Azji Południowo-Wschodniej jest bardzo popularne.