Aktualności

Mnisi w Luang Prabang

02 marca 2020
Autor:
Rafał

Luang Prabang (północna część Laosu) znane jest z tego, że znajduje się tu kilkadziesiąt świątyń buddyjskich z klasztorami. Jest to najbardziej buddyjskie miejsce w Laosie, mieszka tu 1,5 tysiąca mnichów. Codziennie rano przed wschodem słońca wychodzą z klasztorów i dopełniając swojej tradycji proszą o jedzenie. Na główną ulicę Luang Prabang – Sakkaline przychodzą turyści, którzy mogą kupić ugotowany ryż, ciasteczka i wrzucić to do mnisich misek. Rytuał na Sakkaline jest mocno skomercjalizowany, ale wszyscy są zadowoleni. W innych częściach miasta turystów nie ma, więc mnisi muszą liczyć tylko na miejscowych.

W planie wycieczki do Laosu mamy zwiedzanie kilku świątyń w Luang Prabang. Zaczynamy od najpiękniejszej Wat Xieng Thong, gdzie zachowało się ponad 20 budowli (stupy, biblioteka, świątynia), które są najlepszym przykładem starej architektury buddyjskiej północnego Laosu. Świątynia jest bogato zdobiona, a dawniej była miejscem koronacji królów. 

Idąc starą częścią miasta w kierunku Pałacu Królewskiego przechodzimy przez Wat Sibounheuang, Wat Sirimoungkhoun Sayaram, Wat Sok Sickharam, Wat Sikhounmuag, Wat Sene Soul i ponad 200-letnią Wat Mai Suwannaphumahm z przepięknie rzeźbionym frontem wprowadzający do wnętrza świątyni.

Na terenach klasztornych kręcą się mnisi buddyjscy, którzy dbając o porządek, a to zamiatają podwórko, to myją szyby, naprawiają dach, a młody mnich z Wat Sikhounmuag długą tyczką zrywa małe owoce mango. Zwiedzanie starego miasta kończymy w Muzeum Pałacu Królewskiego. Nie jest tak stary jak świątynie, ponieważ został wybudowany za czasów kolonialnych w 1904 roku. Stąd jego architektura to mieszanka stylu azjatyckiego i europejskiego. Sam budynek Pałacu składa się z trzech części: poczekalnię dla odwiedzających króla, bogato zdobioną Salę Tronową i dużo skromniejszą część, gdzie były prywatne apartamenty królewskie (biblioteka, sypialnie, jadalnia, sala muzyczna). W pierwszej części znajdują się podarunki zagranicznych delegacji, między którymi odnajdujemy kopię Szczerbca – miecza koronacyjnego polskich. 

Lunch jemy w bardzo przyjemnym miejscu, nad brzegiem rzeki Nam Khan, w restauracji Utopia serwującą znakomite jedzenie. Jest to nasz ostatni dzień, ostatnia restauracja i ostatnie danie w Laosie. Jesteśmy tak zauroczeni położeniem Utopii, że z bólem serca opuszczamy to cudowne miejsce. Czas wracać do domu.

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *