Aktualności

Nastroje Hoi An

17 października 2026
Autor:
Rafał

Hoi An rano.

Śmiało można powiedzieć, że w Wietnamie są tysiące miejsc, które swoim urokiem i atmosferą obezwładniają. Jednym z takich miejsc bez wątpienia jest miasteczko Hoi An.

Kiedy rano ruszamy na stare miasto otacza nas niezwykły spokój. Senne uliczki budzą się powoli ze snu. Sprzedawcy krzątają się wokół sklepików, zapalają kadzidełka i okadzają witryny, aby odpędzić złą energię i zaprosić do siebie szczęście i bogactwo. Słychać ocieranie bambusowych mioteł o bruk, zanurzanie wioseł w toni rzeki Thu Bon, a w powietrzu czuć zapach pierwszej parzone dzisiaj kawy. Młode pary w tradycyjnych strojach ślubnych (ale też tych na modę europejską) pozują do zdjęć na tle kamieniczek o żółto-musztardowym kolorze, które wolne są jeszcze od gwaru i tłumów turystów. Emanują spokojem.

Hoi An po południu

Po południu robi się tloczniej. Turyści snują się w promieniach słońca, słuchając monotonnego głosu przewodnika. Historia miasta i jego mieszkańców maluje się na starych zagrzybionych ścianach, które czekają na kolejny listopad, aby oprzeć się corocznej fali powodziowej. Łowców wirtualnych lajków odkrywają ukryte uliczki, które będą tłem kolejnego autoportretu. Słychać dźwięk dzwonka roweru, który przeplata się z zapraszaniem do kawiarni na gęstą kawę z jajkiem.

Hoi An wieczorem

Wieczorem atmosfera Hoi An gęstnieje, wraz z ilością ludzi na niezbyt szerokich uliczkach. Słońce ustępuje miejsca tysiącom jedwabnych lampionów, które rozświetlają miasto ciepłym, pastelowym kolorem. Ich refleksy tańczą na falach rzeki, poruszane przez małe łódki wynajmowane przez zakochanych. Kiedy wpatrzeni w siebie puszczają na wodę małe lampioniki z wiarą w piękne wspólne życie, tłum turystów wokół przestaje istnieć.

Stare Miasto Hoi An idzie spać. Jeszcze tylko na wyspie słychać rockową nutę zespołów, które starają się przyciągnąć ostatniego klienta do baru na drinka.

Kolejna wycieczka do Wietnamu już na wiosnę 2027!

Przeczytaj więcej o naszych podróżach w Azji:

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *