Aktualności

A w Bangkoku nie ma już powodzi…

05 listopada 2026
Autor:
Rafał

Woda w Bangkoku.

Z lekkim niepokojem lecimy do Bangkoku. Z okien samolotu oglądamy tereny wokół stolicy Tajlandii, na których stoi woda. Większa część to oczywiście pola ryżowe, ale w niektórych miejscach to pozostałości po ostatnich powodziach. Na przełomie września i października media zalewały nas informacjami o obfitych deszczach w Bangkoku i podtopieniach. Od 15 lat nie było tu tak intensywnych opadów. Zdarzało się, że padało nieprzerwanie przez 48 godzin. System odprowadzania wody okazał się niewydolny, stąd niemal wszystkie dzielnice Bangkoku zostały zalane, lub sparaliżowane. W wielu miejscach woda sięgała ludziom do pasa, a sporo dróg dojazdowych do miasta było wyłączonych.

Lotnisko

Lotnisko na którym lądujemy nie było wprawdzie zalane, ale powodzie uniemożliwiały pracownikom dojazd do pracy. Kiedy jeszcze doszły do tego awarie wózków bagażowych to pasażerowie czekali po kilka godzin na swoje walizki, a tysiące bagaży nie wyleciało z Bangkoku. Rzad wysłał wojsko do sortowania bagaży. Linia Thai Airways odwołała 30% swoich lotów i ludzie utknęli na lotnisku.

Rekin w mieście

W mediach społecznościowych pojawiły się też filmiki z wielkimi anakondami, albo rekinami, które przyniesione przez powódź pływały po ulicach Bangkoku. To oczywiście było dzieło IA, ale warany, pytony, olbrzymie sumy azjatyckie, czy krokodyle różańcowe (uwolnione z farm hodowlanych) były częstym widokiem w centrum miasta.
Bangkok leży 1-2 metry nad poziomem morza. Położone jest na bagnistym i miękkim terenie glinianym, w związku z tym co roku zapada się 2 cm. Do tego dochodzi ocieplanie się klimatu, podnoszenie się poziomu morza, oraz duże opady, podczas których rzeki i kanały nie są w stanie odprowadzić tyle wody. Eksperci alarmują, że w 2050 już ⅓ miasta będzie stała w wodzie.
Spieszcie się więc i lećcie do Bangkoku, ponieważ za chwile to miasto nie będzie już wyglądało tak jak teraz. My zdążyliśmy. Lądujemy w stolicy Tajlandii, gdzie spędzamy 2 dni, a potem lecimy do Laosu. W Bangkoku oglądamy Wat Arun, Pałac Królewski, Wat Pho i bardzo kolorową chińską dzielnicę. Był też pad thai, curry, tom ka z krewetkami, surowe małże i durian, który jak się okazało nie wszystkim śmierdzi. Jedziemy też poza miasto na dwa nietypowe targowiska. Jakie? Obejrzyjcie zdjęcia.

Kolejna wycieczka na Sri Lankę już w lutym 2027. Mamy jeszcze wolne miejsca.
Dołącz do nas!

Przeczytaj więcej o naszych podróżach w Azji:

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *