Archiwum ‘wyprawa’ Category

słoń, krokodyle i LAMPART!

18 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

1120121-01-750x500 1120235-01-750x500 1120178-01-750x499 1120078-01-750x500

Budzik zadzwonił kilka minut po 5 rano. Musimy wcześnie wstać, ponieważ rano jest największa szansa na to by w parku narodowym zobaczyć zwierzęta. Potem robi się coraz bardziej gorąco i szanse na obserwację zwierząt spadają. Jedziemy do największego  parku narodowego na Sri Lance Wilpattu, które znane jest z tego, że jest wiele jezior i oczek wodnych powstających z obfitych opadów deszczu. Teraz na Sri Lance jest pora sucha, więc wiele z nich wyschło.

Wsiadamy w dwa pickupy i jedziemy w dżunglę. W Wilpattu znajduje się dużo lampartów i słoni. Zdajemy sobie sprawę, że lamparta raczej nie zobaczymy, ale na wytropienie słonie są szanse. W czasie jazdy napotykamy kury lankijskie, warany, jednego żółwia, czaple, bawoły wodne, orła, krokodyle błotne, makaki. W pewnym momencie kierowca zatrzymuje się przy niewielkim zagajniku, wyłącza silnik i zaczynamy nasłuchiwać. Coś tam się rusza, łamie gałęzie i tarmosi się między krzakami. To słoń! Nie widzimy go w pełnej krasie, ponieważ w gęstej roślinności zajęty jest jedzeniem i nie ma ochoty do nas wyjść, widzimy jego fragmenty. Cel safari jednak został osiągnięty: jest słoń! Jesteśmy bardzo zadowoleni, że już w drugim dniu naszej wycieczki po Sri Lance zobaczyliśmy największego mieszkańca wyspy. Wracając, nagle Olek woła do kierowcy żeby się zatrzymał. Przed nami tuż przy drodze leży lampart i obserwuje otoczenie. Gdy nadjeżdża kolejny wóz, zaniepokojony “kotek” wstaje i leniwie wchodzi w dżunglę. Miejscowy kierowca pickupa (który jeździ tu codziennie) wychyliła się z kabiny i powiedział, że mieliśmy bardzo duże szczęście. Wiemy o tym.

Po południu zwiedzamy starożytne miasto Anuradhapura, które przez 1400 lat było stolicą Sri Lanki.

1120215-01-750x500 1120188-01-750x500 1120129-01-750x500 1120178-01-750x499 1120101-01-01-750x501 1120244-01-750x499

Sri Lanka na Cejlonie

17 marca 2019 - Kategerie: Sri Lanka,wycieczka na Sri Lankę,wyprawa -

Screenshot_20190317-210355-01-500x750 IMG_20190317_134729-01-500x750 IMG_20190317_163325-01-500x750

Wylądowaliśmy na Bandaranaike International Airport – główne lotnisko Sri Lanki. Znajduje się w pobliżu miasta Colombo, które mimo że jest największym miastem na wyspie, nie jest jego stolicą. Siedziba parlamentu i rządu znajduje się w Sri Dźajawardanapura Kotte. Sri Lanka to ponad 20 milionowe państwo leżące na wyspie Cejlon, które znajduje się przy Indiach, kilka stopni powyżej równika. Na Sri Lance spędzimy prawie dwa tygodnie i mamy zamiar zobaczyć tu kilka miejsc m.in. Kandy, Anuradhapurę, Sigiriję, Dambullę, Mirissę, Galle, Park Narodowy Wilpattu, Polonnaruwe, Elle.

podsumowanie wycieczki do Laosu

11 marca 2019 - Kategerie: Laos,video,wycieczka do Laosu,wyprawa -

W czasie 2 tygodni spędzonych w Laosie i Tajlandii zobaczyliśmy całkiem sporo rzeczy:
- Paxse na południu Laosu,
- wodospady Tad Fane i Tad Yuang,
- plantację kawy,
- khmerską świątynię Wat Phou,
- krainę 4000 wysp,
- delfiny krótkogłowe w rzece Mekong,
- obrzęd kremacji zwłok,
- miejscowość Thakhek,
- Park Narodowy Phu Hinboun,
- Jaskinię Słonia, Buddy i Tham Nang Ene,
- dziurawe drogi Laosu,
- jaskinie Kong Lor do której wpływa się rzeką Hinboun,
- Niebieską Lagunę,
- miasteczko Phonsavan,
- świątynie Wat Phiawat i That Foun niedaleko Phonsavan,
- Równinę Dzbanów,
- farmę jedwabników,
- góry Annamskie,
- backpackerskie miasteczko Vang Vieng,
- Jaskinię Słonia, oraz Jaskinię Wody do której wpływamy na dętkach,
- Jaskinię Kraba przy popularnej Niebieskiej Lagunie,
- nocny targ z grillowanymi przysmakami na patyczkach,
- rzekę Nam Song po której pływamy kajakami,
- dawną stolicę Luang Prabang,
- Whisky Village, gdzie produkują laotańską whisky,
- jaskinię Pak Ou z kilkoma tysiącami posążków Buddy,
- obóz słoni,
- wodospad Kounang Si,
- rezerwat niedźwiedzi,
- świątynie Sene Souk Haram, Manorom i Wat Xieng Thoung,
- bar Utopia nad rzeką Nam Khan,
- wzgórze świątynne Phou Si,
- Pałac Królewski,
- Wientian – stolicę Laosu,
- Park Buddy,
- Bramę Triumfalną,
- świątynie w stolicy: That Luang, Ho Phra Keo, Si Muang, Wat Sisaket,

A w Bangkoku – stolicy Tajlandii:
- popularną ulicę Khao San,
- świątynię Wat Arun,
- leżącego Buddę w Wat Pho,
- targ na wodzie,
- targ na torach,
- świątynie Wat Ratchabopit i Wat Suthat,
- Złotą Górę.

Całą naszą relację z wycieczki do Laosu można zobaczyć w tym miejscu.




nerwowy powrót do domu

6 marca 2019 - Kategerie: Laos,video,wycieczka do Laosu,wyprawa -

Wylatując z Bangkoku – stolicy Tajlandii zakończyliśmy naszą wycieczkę do Laosu. I tym razem na szczęście obyło się bez większych wpadek i wypadków. Na koniec mieliśmy jeszcze stresujące momenty, ponieważ jadąc na lotnisko w Bangkoku utknęliśmy na autostradzie w korku, ale nasz kierowca znalazł drogę alternatywną i dojechawszy na lotnisko mieliśmy 1 h i 45 min czasu na odprawę, przejście przez bramki…. Na miejscu okazało się jednak, że samolot ma godzinne opóźnienie co przyjęliśmy jednocześnie z ulgą i niepokojem, ponieważ w Moskwie mamy tylko 2 godziny na przesiadkę. Do tego doszła zmiana trasy lotu samolotu ze względu na działania wojenne na granicy indyjsko-pakistańskiej i nasz Boeing 777-330ER leciał dookoła: przez Chiny i Mongolię, w efekcie w Moskwie mieliśmy tylko 50 minut czasu na przesiadkę. Biegiem, biegiem, zdążyliśmy wsiąść do samolotu lecącego do Warszawy, ale nasze walizki niestety nie. Prawie dwie godziny spędziliśmy na Okęciu załatwiając walizkową reklamację. Teraz czekamy w domach na kuriera…
To nie był jedyny moment w czasie naszej wycieczki do Laosu kiedy mieliśmy nadmiar adrenaliny w organizmie :-) . Parę dni temu będąc w Vang Vieng wypożyczyliśmy kajaki…

tajsko-laotański dzień

2910552-01-750x499 2910542-01-750x500 2910546-01-750x500 2910536-01-750x500
Od samego rana zwiedzamy świątynie w Wientianie – stolicy Laosu. Zatrzymujemy się przy Pałacu Prezydenckim, gdzie stoi Ho Phra Keo – dawna świątynia króla. Teraz zmieniona jest na muzeum. Po drugiej stronie ulicy stoi Wat Sisaket, która została zbudowana w 1818 roku – 150 lat później niż Ho Phra Keo. Wygląda inaczej, główna świątynia otoczona jest wysokim murem, w którym w niewielkich wnękach znajduje się ponad 2000 figurek Buddy. Kolejna świątynia także różni się od dwóch wcześniejszych. Si Muang jest bardzo kolorowa i składa się z dwóch sal, gdzie odbywają się modlitwy. Jest tak kolorowa, że aż razi kiczem, a do tego z głośników płynie muzyka niemalże na pełen regulator. Wśród wielu budynków służących mnichom, są też pozostałości świątyni khmerskiej, która niegdyś tu stała. Po południu opuszczamy Laos i lecimy do Bangkoku w Tajlandii. Lecimy popularnymi w Azji liniami lotniczymi Air Asia. Przy lądowaniu w Bangkoku, gdy mieliśmy do lewego pasa 3 kilometry i byliśmy na wysokości 150 metrów samolot nagle zaczął się wzbijać, zrobił drugi krąg i wylądował na pasie prawym. Pilot powiedział, że pierwsze lądowanie się nie udało ponieważ był zbyt duży wiatr. Przeżyliśmy wszyscy chwilę niepokoju, …no może nie wszyscy. W Bangkoku wsiadamy do tuk-tuków i najpierw jedziemy na targ owocowy i potem na Złotą Górę. Wchodzimy po wielu stopniach, przy głosie buddyjskiej modlitwy i dźwiękach dzwonków wiszących pod dachem świątyni. Jest już ciemno, więc na samej górze mamy przed sobą piękną, nocną panoramę Bangkoku. Widok i atmosfera jest zdecydowanie lepsza niż z popularnych sky barów.
Dzisiejszego wieczoru żegnamy się z Azją. Idziemy na kulinarną ucztę: grillowane ryby, krewetki królewski, patyczki z mięskiem, przegrzebki i do tego mango shake i piwo Chang. Po kolacji idę na tajski masaż. Voucher na masaż dostałem z okazji urodzin od uczestników wycieczki do Laosu. Tajka, która ledwo sięgała mi do piersi najpierw robiła z moimi nogami wygibasy akrobatyczne (nie miałem pojęcia że tak umiem), potem wkładała mi swoje palce, łokcie i kolana w moje ciało (zazdroszczę siły), by na końcu przespacerować się po moich plecach (przeżyłem to :-) ). Dziękuję Wam bardzo za prezent! Będę to doświadczenie długo pamiętał… i czuł w kościach.
2910708-01-750x500 2910632-01-750x500 2910671-01-750x500 2910650-01-750x500 2910738-01-750x499 2910743-01-750x500

nocny autobus w Laosie

2 marca 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

IMG_20190302_082904-01-750x501 IMG_20190302_083044-01-750x499 2910453-02-750x500 2910464-01-750x500 2910477-01-750x500 2910491-01-750x500
Ostatnią noc spędziliśmy w autobusie. Wyjechaliśmy z Luang Prabang o godzinie 20.30 i przejechawszy 340 km o godz. 8.15 wysiedliśmy w stolicy Laosu. Jechaliśmy autobusem sypialnym, gdzie każdy ma swoje łóżko. Część grupy trafia na 5 ostatnich miejsc w autobusie i podskakując na wybojach, oraz turlając się na zakrętach tworzą wesoły autobus. Grzegorz był koordynatorem obrotów i na hasło: “raz, dwa, trzy” wszystkie dziewczyny zmieniały bok na którym spały. ZAZDROŚCIMY MU POSŁUCHU. Z lotniska jedziemy razem z kurami do hotelu. Dotarłszy do Wientian jedziemy do Parku Buddy. Park powstał stosunkowo niedawno bo w 1958 roku. Znajduje się tam ponad 200 rzeźb przedstawiających postacie hinduskie i buddyjskie. Ich wielość i różnorodność tworzą niesamowity krajobraz. W samym Wientian idziemy zobaczyć Bramę Triumfalną, bardzo podobną do Łuku Triumfalnego w Paryżu, oraz do najważniejszej świątyni w Laosie That Luang. Świątynia wybudowana w 1566, a odbudowana przez Francuzów w latach 30-tych XX wieku błyszczy się w słońcu, ponieważ cała pokryta jest złotem. Wokół jest wiele budynków, w których mnisi buddyjscy mieszkają, medytują, modlą się. Wieczorem spędzamy bardzo miły wieczór z Olą pochodzącą z Opola, która od 1,5 roku mieszka w Wientian. Pracuje w organizacji charytatywnej Health Frontiers jako koordynator pediatrii. Opowiedziała nam jak się żyje w Laosie, o ludziach, zwyczajach i gorącym klimacie. Dzisiaj w Wientian było 36 st C.
2910498-01-750x499 2910500-01-750x500 2910527-01-750x500 2910512-01-750x500

mnisi w Luang Prabang

1 marca 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2910227-01-750x500 2910431-01-750x500 2910246-01-750x500 2910254-01-750x500 2910421-01-750x500 2910315-01-750x500
Dzisiejszego dnia zwiedzaliśmy dawną stolicę Laosu: Luang Prabang. Wprawdzie nie ma tu już tyle świątyń jak w dawnych czasach, ale mimo to jest co zwiedzać. Wstajemy chwilę po 5 rano i idziemy na główną ulicę, gdzie codziennie rano mnisi buddyjscy zbierają do swoich mis jedzenie. W Luang Prabang ta buddyjska tradycja zrobiła się bardzo komercyjna, na pokaz. Dziesiątki mnichów idzie jeden za drugim, a turyści kupiony wcześniej ryż wkładają do ich żebraczych mis. Cały obrzęd trwa kilkanaście minut, po czym turyści wracają do hoteli. Po śniadaniu wybieramy sobie kilka najważniejszych świątyń w mieście i od samego rana zwiedzamy. Stare miasto położone jest na półwyspie, z jednej strony płynie Mekong, a z kolejnych dwóch jego dorzecze Nam Khan. Na samym końcu półwyspu znajduje się jedna z piękniejszych świątyń w Laosie: Wat Xieng Thoung. Główna świątynia ma trzy-poziomowy dach schodzący nisko do ziemi i bogate ilustracje na ścianach. Dawniej odbywały się w niej najważniejsze uroczystości związane z dworem królewskim. Zaglądamy do świątyni Sene Souk Haram i tuk-tukiem jedziemy do Manorom, gdzie jest bardzo liczna wspólnota mnichów. W tuk-tuku nie mieścimy się wszyscy i razem z Grzesiem musimy stać na zderzaku i trzymać się dachu. W przerwie między świątyniami odpoczywamy nad rzeką w znanym wśród turystów barze Utopia. Wchodząc do baru zatrzymały nas krzyki mężczyzny, który długim kijem starał się zrzucić węża z drzewa i gdy ten spadł mężczyzna pobiegł za nim próbując go unieszkodliwić. Tuż obok baru Utopia znajduje się góra Phou Si, ale wejście nie jest takie łatwe i kosztuje nas wiele potu. Na górze jest świątynia i widok na rzeki Mekong i Nam Khan. Z góry widać także Pałac Królewski, zmieniony ponad 40 lat temu na muzeum. Najładniejsza w nim jest sala tronowa, o czerwonym wystroju z wyłożonymi na ścianach kolorowymi szkiełkami ułożonymi w laotańsko-buddyjskie historie. Sypialnie i inne pomieszczenia królewskie są dużo skromniejsze. Jedna sala poświęcona jest darom dla króla od delegacji zaprzyjaźnionych państw. Są także prezenty przywiezione z polski: replika miecza koronacyjnego królów polskich “Szczerbiec” z XIII wieku wydana z okazji Millenium 966-1966 i patera z syrenką warszawską.
IMG_20190301_114852-01-01-750x499 IMG_20190301_114523-01-750x499 2910357-01-750x500 2910378-01-750x500 2910407-01-750x500 2910396-01-750x500 2910414-01-750x500 2910429-01-750x500

północny Laos

28 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2900927-01-750x498 2900943-01-750x500 2900899-01-750x500 2900894-01-750x500
Płyniemy dzisiaj w górę rzeki Mekong z Luang Prabang (północny Laos) do najbardziej znanej jaskini w tej prowincji Pak Ou. Wcześniej jednak zatrzymujemy się w Whisky Village, gdzie mieszkańcy są specjalistami w produkcji alkoholu z ryżu. Próbujemy wino ryżowe, whisky laotańskie i coś fioletowego… coś co przypomina denaturat. W jaskini Pak Ou znajduje się 4 tysiące drewnianych i kamiennych podobizn Buddy. Są one znoszone od setek lat przez miejscową ludność. Jest to jedno z bardziej szanowanych miejsc w Laosie. Po drugiej stronie rzeki znajduje się obóz słoni, gdzie można wykąpać się w rzece ze słoniami, lub na nich pojeździć. My karmimy je twardą trzciną cukrową, którą z przyjemnością chrupią. Popołudnie spędzamy nad wodospadem Kouang Si z imponującymi kaskadami. Jest tu wiele naturalnych basenów, w których można się kąpać. Można także wejść na sam szczyt wodospadu, gdzie ludzi w przeciwieństwie do dolnych wodospadów można policzyć na palcach jednej ręki. Chińscy i koreańscy turyści tu nie przychodzą ze względu na strome podejście pod górę.
2900946-01-750x500 2900904-01-750x499 2910026-01-750x500 2910004-01-750x499 2910052-01-750x500 2910063-01-750x500 2910128-01-750x500 2910107-01-750x500

kajakiem po Nam Song

28 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2900749-01-750x499  2900758-01-750x499 IMG_20190227_103430-01-750x498 2900764-01-750x500 2900774-01-750x499 IMG_20190227_101011-1-01-750x500 2900797-01-750x500 2900807-01-750x500 2900812-01-750x499
Po południu jedziemy z Vang Vieng do Luang Prabang, ale rano wypożyczamy jeszcze kajaki. Spod hotelu zabiera nas tuk-tuk, ale inny niż ten, który znamy z Kambodży czy Sri Lanki. Przed wypłynięciem jest szybki kurs wiosłowania dla tych, którzy siadają do kajaku pierwszy raz. Przed nami ponad 5 kilometrów po spokojne rzece Nam Song. Momentami rzeka jest rwąca i trzeba uważać na mielizny i wystające skały. W połowie drogi mieliśmy przymusowy postój, ponieważ kajak duetu Ania – Jurek nabrał wody i pasażerowie sięgnęli dna. Na szczęście mieli kapoki i ofiar w ludziach nie było. Zamókł jedynie aparat fotograficzny, ale szybko wsadziliśmy go do dwóch kilogramów ryżu i pełni nadziei, że będzie jeszcze działał ruszyliśmy Nową Drogą do Luang Prabang. Nowa Droga na trasie Vang Vieng – Luang Prabang budzi w nas wiele emocji i pewnych nadziei, ponieważ jechaliśmy już starą drogą, która była bardzo kręta i dziurawa. Nowa Droga nas nie zawiodła. Wprawdzie przez jakiś czas były serpentyny to dziur było zdecydowanie mniej dzięki czemu obie zmiany dziewczyn na tylnym siedzeniu miały bardzo komfortową jazdę – oczywiście porównując do jazdy starą drogą. Dodam tylko, że dwa ostatnie siedzenia w aucie w związku z dużym bujaniem na hopkach są przechodnie. Nowa Droga nie jest jeszcze skończona, ponieważ tuż przed najwyższym swoim punktem (1870 m n.p.m.) nie ma jeszcze asfaltu. Ale to nic, widoki na tych wysokościach są piękne.
2900830-01-750x500 2900818-01-750x500 2900835-01-750x499 2900844-01-750x500

jaskinie pod Vang Vieng

26 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2900595-01-750x500 2900499-01-750x500 2900522-01-750x500 2900554-01-750x500 2900547-01-750x500 2900679-01-750x500
Miejscowość Vang Vieng w Laosie przez lata nie miała dobrej opinii. Powodem byli turyści backpackerzy, którzy przyjeżdżali tu tłumnie i dla dobrej zabawy nadużywali alkoholu i narkotyków.

My w Vang Vieng spędzamy dwa dni. Miasto otoczone jest wapiennymi górami wewnątrz których znajdują się jaskinie. I właśnie jaskinie są dzisiaj naszym celem. Najpierw odwiedzamy niewielką Jaskinię Słonia z kilkoma rzeźbami Buddy i olbrzymim odciskiem nogi słonia. Tuż obok jest Jaskinia Wody, do której nie wchodzimy tylko wpływamy na olbrzymich dętkach. W niektórych miejscach skalny sufit jest dość nisko więc trzeba uważać na głowę. Trasa w Wodnej Jaskini jest tak fajna, że Gosia i Ewelina wpływają do niej drugi raz, mimo tego, że wcześniej Ewelinę musieliśmy prosiliśmy by weszła do wody. Kolejna jaskinia jest także nietypowa, ponieważ jest wąska, długa i płaska tzn ma kształt tunelu, do którego bez problemu zmieściłby się Złoty Pociąg.  Po lunchu jedziemy do Niebieskiej Laguny. To miejsce na odpoczynek, można tu popływać w rzece, skakać z drzewa do wody i zjeżdżać na ślizgawce, opalać się, lub leżeć na macie w domku pod eternitem. Część grupy decyduje się na wejście do Jaskini Kraba, do której musimy zabrać latarki, ponieważ jaskinia nie jest oświetlona i wchodzi się do niej na własne ryzyko. Coś już o tym wiem, bo roku temu zgubiłem się w niej i trochę czasu minęło zanim odnalazłem wyjście. Jaskinia jest niesamowita, ale trzeba bardzo uważać, ponieważ podłoże jest nierówne i czasem musimy nawet zjeżdżać na tyłkach. Często na naszej ścieżce wyrasta jakaś kamienna przeszkoda, więc szukamy nowej drogi. Widoki natomiast zapierają dech w piersi i co krok odsłania się nam kolejna nowa ściana z innymi formacjami skalnymi.

Grzesiu ratował dzisiaj kolejną osobę. Tym razem był to nasz laotański kierowca który miał podrażnioną spojówkę.
2900637-01-500x750 2900653-01-500x750 2900695-01-750x500 2900670-01-750x500 2900710-01-750x500 2900702-01-750x500 2900616-01-750x500 2900608-01-750x500 2900541-01-750x500 2900723-01-750x500 2900726-01-750x500 2900729-01-750x500

ciężka praca jedwabników

25 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2900316-01-750x500 2900305-01-750x500 2900338-01-750x500 2900341-01-750x500
Miasto Phonsavan leży w północnym Laosie na Równinie Dzbanów. Nazwa wzięła się stąd, że jest to miejsce, gdzie znajduje się kilkadziesiąt stanowisk z kamiennymi dzbanami. Do końca nie jest wiadomo do czego były wykorzystywane. Jedna teoria mówi, że były to pojemniki na wodę, inna że ważono w nich alkohol, ale najbardziej prawdopodobna teoria to taka, że były to urny. Znaleziono w nich bowiem fragmenty kości ludzkich, zębów, oraz przedmioty użytku osobistego. Prawdopodobnie chowano tu zmarłych, by po jakimś czasie zwłoki skremować. Na stanowisku nr 1, które odwiedzamy jest około 250 dzbanów o różnej wielkości. Przed wyjazdem do Vang Vieng jedziemy jeszcze do farmy jedwabiu, gdzie pokazują nam cały proces powstania jedwabnych szalików. Najpierw sadzą morwę, której liście z przyjemnością przez 30 dni jedzą jedwabniki. Następnie zwijają się w kokon, który potem moczy się w kwaśnej, gorącej wodzie i kobiety rozwijają kokon w szpulę. Włókna mają nawet 700 metrów długości. Na farmie rosną różnorakie rośliny, które są naturalnym barwnikiem dla włókien. Miejscowi uzyskują nawet 100 kolorów, w których barwią przędzę. Wśród wielu budynków na farmie jest duże pomieszczenie, gdzie kobiety tkają materiały, a obok w sklepie sprzedają jedwabne szaliki.

A teraz pozdrawiamy:
- Wszystkich śledzących bloga, a szczególnie Magdę za którą tęsknimy i żałujemy, że nie uczestniczy w naszej trzeciej azjatyckiej wyprawie.
- Darka również.
- Artura, Agnieszkę, Karolinę i Michała. Karolina dziękujemy za wskazówki pogodowo-ubraniowe.
- Męża Ani, która liczy na przepustkę na kolejną wyprawę.
- Całuję Jędrusia, siostrę Dorotę i moje dzieci. (Wanda)
- Całuję Maćka, Monikę i Madzię. Madziu czekaj na mamę. (Gosia)
- Kiełczów i Warszawę z nadzieją, że czytają bloga. (Dorota)
- Rodziców sióstr Doroty i Renaty.
- Aqua Team. (Wanda i Gosia)
- Adasia, bądź dzielny. Zrób pranie. (Ewelina)
- Lusię, Asię, rodziców, babcię Jadzię, Filipa, oraz jego mamę i tatę.
2900357-01-750x500 2900363-01-750x500 2900395-01-750x499 2900426-01-750x500 2900449-01-750x500 2900466-01-750x500

długa, wyboista droga

24 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2900196-01-750x500 2900213-01-750x500 2900191-01-01-750x500 2900234-01-750x500
Nasze bungalowy stoją na stromym zboczu rzeki Hinbuon, która prowadzi do jaskini Kong Lor. Jaskinia jest największą atrakcją tej okolicy, ale nie tylko. Z tarasu restauracji widać niewielki odpływ od rzeki – to Niebieska Laguna. To bardzo spokojne miejsce, nie słychać warkotu motorówek, czy śmiechu bawiących się wzdłuż rzeki dzieci. Woda w tym miejscu jest krystalicznie czysta, dzięki czemu mimo dużej głębokości dokładnie widać co jest na dnie: zwalone konary drzew, olbrzymie głazy. W niektórych miejscach natomiast jest tak płytko, że kajak grzęźnie na płyciźnie. Brzeg Niebieskiej Laguny jest mocno porośnięty dżunglą, a wokół są wysokie góry. Po śniadaniu jedziemy do Phonsavan. Nasza dzisiejsza trasa jest długa, to 400 km, których przejechanie zajmuje nam 10 godzin. Drogi są w bardzo złym stanie, o czym przekonuje się Ania z Eweliną, które siedzą na końcu busa i podskakują z radością pod sam sufit. Zamienić się miejscami nie chcą. Jedziemy na północ Laosu. Krajobraz zaczyna się zmieniać: równina z wyschniętą roślinnością ustępuje zielonym wzgórzom. Tuż przed Phonsavan zatrzymujemy się w Wat Phiawat – świątyni wybudowanej w XIV wieku oraz That Foun – wielkiej stupy, która kilka wieków temu stała pod dachem. Obok That Foun jest niewielki sklepik, gdzie mieszkanka najpierw pokazuje jak robi szale na prymitywnym krośnie, a potem je sprzedaje. Dziewczyny jak tam weszły było jeszcze jasno, ale gdy wychodziły było już ciemno.
2900230-01-750x500 2900253-01-750x500 2900256-01-750x500 2900259-01-750x500 2900262-01-750x499 2900302-01-750x500

jaskinia Kong Lor i rzeka Hinboun

23 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2890992-01-750x500 2900003-01-750x500 2900032-01-750x499 2900023-01-750x500
Mimo tego, że do Kong Lor wiedzie długa i wyboista droga i nie jest łatwo się tu dostać i wyjechać stąd, naprawdę warto tu przyjechać. Bez wątpienia jest to jedno z najładniejszych miejsc w Laosie. Z naszych bungalowów stojących na wzgórzu (z widokiem na rzekę) płyniemy wąskimi łodziami, z których sternicy co jakiś czas wylewają wodę. Tuż przed jaskinią przesiadamy się do kolejnych łodzi i wpływamy do wewnątrz. Mamy mocne latarki-czołówki, które dostaliśmy razem z kapokami i przez godzinę płyniemy w pełnej ciemności. Jaskinia jest ogromna. Co jakiś czas wychodzimy, by sternik mógł ją przepchać, ponieważ poziom wody nie jest zbyt wysoki i są mielizny. Po 7 kilometrach docieramy do przystani, gdzie próbujemy mleczka sojowego i przyglądamy się jak można utkać szalik dla Grzesia, lub bieżnik na drewniany stół Jurka. Jak wracamy prawie się już ściemnia. Mikołaj z Anią ledwo dopłynęli, ponieważ zahaczyli o konar i łódź niemal rozpadła się na dwie części. Vicky – właścicielka bungalowów z Tajlandii czekała już na nas na tarasie i wołała po polsku: „witajcie z powrotem”. Rzeka prowadząca do jaskini Kong Lor i cała okolica to cudowne miejsce, i do tego nie ma tu wielu turystów. Nie wiem dlaczego ich tu nie ma, ale bardzo mnie to cieszy :-) .
2900052-01-750x500 2900069-01-750x499 2900094-01-750x500 2900102-01-750x499

jaskinie wokół Thakhek

23 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2890685-01-750x500 2890675-01-750x500 2890821-01-750x500 2890687-01-750x499 2890724-01-750x500 2890731-01-750x500
Pięć godzin zajął nam przejazd minibusem z Pakse do Thakhek. Mimo, że jest to główna droga z południa Laosu na północ często bywa dziurawa z wieloma nierównościami. Kierowca zwalnia także w miejscach, gdzie krowy, psy, kozy czy bawoły wodne postanawiają przejść na drugą stronę ulicę. Thakhek to miejscowość wokół której leżą krasowe wzgórza Parku Narodowego Phu Hin Boun. Góry przypominają nam te z wietnamskiej Zatoki Ha Long. Jedziemy najpierw do Jaskini Słonia – właściwie groty, ponieważ nie jest zbyt duża. Bez butów natomiast wchodzimy do Jaskini Buddy, która uznana jest przez miejscowych za świętą i stała się miejscem pielgrzymek. Znajduje się tu kilkaset posągów Buddy, które zostały odkryte nie tak dawno bo w 2004 roku przez miejscowego rolnika szukającego guana nietoperzy. Poniżej wejścia do jaskini jest jeziorko, gdzie bierzemy łódź i płyniemy do jej wnętrza. Kurs trwa raptem 10 minut, ale to co zobaczyliśmy to jest duże WOW! Największa z jaskiń jaką dziś oglądamy to Tham Nang Ene. Jest ogromna z kolorowymi światłami podkreślającymi najistotniejsze elementy jaskini, oferuje także możliwością pływania łodzią . Podobno ma kilometr długości z czego my widzieliśmy 1/5.

Mimo tego, że dużo czasu spędziliśmy dzisiaj w samochodzie dzień był bardzo udany. Do tego jeszcze było śpiewanie “sto lat”, życzenia, tort urodzinowy ze świeczką, prezenty… (stąd ta spóźniona relacja).
2890696-01-750x500 2890700-01-750x500 2890745-01-750x499 2890766-01-750x500 2890829-01-750x500 2890842-01-750x500 2890850-01-750x500 2890845-01-750x500

Kraina 4000 Wysp

21 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2890269-01-750x500 2890275-02-750x500 2890278-01-750x500 2890294-01-750x500 2890277-01-500x751 2890302-01-500x750 2890280-01-500x750
Jedziemy dzisiaj do najbardziej wysuniętego na południe miejsca w Laosie. Wcześniej jednak zatrzymujemy się w khmerskiej świątyni Wat Phou, która leży u stóp świętej góry Phou Kao. Najpierw mijamy duże bajary wypełnione wodą, potem mniejsze suche i dochodzimy do dwóch pałaców. Wat Phou został wybudowany w XI-XII wieku i swoim wyglądem przypomina świątynie w Angkor w Kambodży. Wybudowane z laterytu i piaskowca z misternymi rzeźbami hinduskimi zdobiącymi nadproża. Z pałaców droga wiedzie po stromych stopniach do najważniejszego miejsca: świątyni poświęconej bogu Śiwie, w której znajdują się rzeźby… Buddy. Nieco na uboczu leży kamień z wyrzeźbionym krokodylem, gdzie prawdopodobnie 1500 lat temu składano ofiary z ludzi. Miejsce to robi duże wrażenie, także na tych którzy byli wcześniej w angkorskich świątyniach w Kambodży. Opuszczamy świątynię Wat Phou i przeprawiamy się promem na drugą stronę rzeki Mekong. Prom nie wygląda by miał solidną konstrukcję w związku z czym wszyscy wysiadamy z samochodu aby w razie zatonięcia tej jednostki pływającej szybko chwycić za kamizelki ratunkowe… gdzieś tu chyba są…

Kraina 4000 Wysp znajduje się na południu Laosu i od Kambodży dzieli ją rzeka Mekong. Ze stałego lądu płyniemy łodzią na wyspę Don Det, na której przez chwilę obserwujemy jak mnisi buddyjscy obok niewielkiej stupy towarzyszą miejscowym przy kremacji zwłok leżących na drewnianym stosie. Z Don Det jedziemy na wyspę Don Khon 15-sto osobowym tuk-tukiem (właściwie pickupem z siedzeniami na pace), a tam z niewielkiej przystani wypływamy na Mekong – najdłuższą rzekę w Indochinach. Właśnie w tym miejscu rzeki mieszka największa ilość delfinów krótkogłowych, zwanych inaczej oreczka krótkogłowa. Siedzimy na plastikowych krzesłach na podeście, który łączy dwie podłużne łodzie (prawie jak katamaran). Co jakiś czas sternik wylewa z nich wodę. Płynąc przez pół godziny wypatrujemy w wodzie delfinów i powoli tracimy nadzieję na ich zobaczenie. Sternik łodzi zatrzymuje się w końcu na niewielkiej wyspie i wskazuje miejsce gdzie mamy patrzeć. Po chwili jak na zawołanie delfiny zaczynają pokazywać się nam w pełnej krasie. Czujemy się jak w teatrze, gdzie w czasie spektaklu jest możliwość moczenia nóg w Mekongu. Dzisiaj w ciągu dnia było 36 st C, a teraz kiedy piszę ten tekst (godz. 22.10) jest 28 st C.
2890314-01-750x500 2890323-01-750x501 2890354-01-750x500 2890361-01-750x499 2890574-01-750x500 2890541-01-750x500 2890565-01-750x499 2890399-01-750x500 2890585-01-750x501 2890667-01-750x500

pociągiem do Laosu

20 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2890092-01-750x488 2890103-01-750x500 2890120-01-750x489 2890123-01-750x494
Wieczorem przyjechaliśmy na dworzec kolejowy. Jedziemy nocnym pociągiem do miejscowości Ubon Ratchathani. Hala dworca Hulalamphong w Bangkoku jest ogromna. Mamy peron 4, pociąg nr 23, wagon 5, miejsca od 9 do 19. Pociąg jest nowy, długi, ma ponad 10 wagonów sypialnych i jeden restauracyjny. Pociąg rusza i po chwili steward zaczyna ścielić łóżka, które są na dwóch poziomach. Prześcieradło, poszewka, kocyk, barierka, zasłonka, światło… śpimy jak dzieci, pobudka po 6 rano. Wysiadając w Ubon Ratchathani widzieliśmy jeszcze tylko jednego Europejczyka w tym pociągu, natomiast było wielu mundurowych. Na granicy dostajemy druki do wypełnienia i po 40 minutach z wklejonymi wizami w paszporcie wjeżdżamy do Laosu.

Hotel mamy w Paxse – to 100 tysięczne miasto w południowym Laosie. Zostawiamy walizki i jedziemy na wodospady, których w tej okolicy jest sporo. Zatrzymujemy się przy wodospadach Tad Fane. Wprawdzie jest pora sucha i nie są tak obfite jak w porze deszczowej, ale i tak robią duże wrażenie. Próbujemy z Mikołajem zejść ostro w dół wąską ścieżką wśród bujnej roślinności, ale po kilkunastu minutach dajemy za wygraną i zmęczeni wracamy na punk widokowy i kosztujemy Beerlao. Kolejny wodospad Tad Yuang na początku nie robi wrażenia, dopiero gdy schodzimy do podnóża ukazuje nam się jego wielkość. Po drodze zatrzymujemy się na plantacji kawy. Kawa właśnie kwitnie białymi kwiatami, obok niej rośnie pieprz, jackfruit, mango, trawa cytrynowa i stoją ule pełne pszczół. Pijamy tu laotańską kawę, średnio mocną ze słodkim zagęszczonym mlekiem – lao style caffee.
2890133-01-750x500 2890136-01-750x500 2890149-01-750x477 2890182-01-750x500 2890206-01-750x500 2890228-01-750x500 2890200-01-750x500 2890258-01-750x500

Bangkok, dzień drugi

19 lutego 2019 - Kategerie: Tajlandia,Wycieczka do Tajlandii,wyprawa -

2880879-01-750x500 2880894-01-750x499 2880969-01-750x499 2880975-01-750x500
Jedziemy dzisiaj nocnym pociągiem do Laosu, ale przed tym mamy jeszcze cały dzień w Bangkoku. Oglądamy więc dwa markety: na torach i na wodzie, które znajdują się poza miastem, więc wyjeżdżamy z hotelu wcześnie rano. Na targu przy torach sprzedają głównie jedzenie: warzywa, owoce, mięso, ryby, owoce morza. Towar niemal wyłożony jest na szynach, ale tuż przed przejazdem pociągu sprzedawcy zwijają dachy straganów i odsuwają towar na specjalnych szynach. Pociąg jest szeroki więc niemalże ociera się o ściśniętych do ścian turystów, ale jedzie bardzo wolno. Wracając do Bangkoku zatrzymujemy się na targu Damnoen Saduak. Po kanale wodnym pływają długie wąskie łodzie z towarem lub wożą turystów. Kanał jest wąski, a łodzi na wodzie jest tak dużo, że panuje niezły ścisk. Po południu idziemy do Pałacu Królewskiego, ale okazuje się, że jest dzisiaj święto buddyjskie i pałac jest zamknięty. Udaje nam się natomiast wejść do Wat Pho, gdzie leży 46 metrowy Budda, a że ze względu na zamknięty pałac mamy niedosyt zwiedzania, to idziemy jeszcze do Wat Ratchabopit i Wat Suthat. Po powrocie do hotelu okazało się że w związku ze świętem buddyjskim w całej Tajlandii nie można dzisiaj kupić piwa, ani w sklepie ani w żadnej restauracji.
2880978-01-750x500 2890075-01-750x500 2890002-01-500x750 2890006-01-500x749 2890012-01-500x750 2890029-01-500x749 2890057-01-500x749 2890026-01-500x749 2890047-01-750x500 2890064-01-750x500 2890088-01-750x500 2890080-01-750x499

Khao San i Wat Arun w Bangkoku

18 lutego 2019 - Kategerie: Tajlandia,Wycieczka do Tajlandii,wyprawa -

2880748-01-750x500 2880751-01-750x500 2880779-01-750x500 2880795-01-750x500
Wylądowaliśmy w Bangkoku. Zanim pojedziemy do Laosu zobaczymy kilka ważnych miejsc w stolicy Tajlandii. Zmęczeni po locie idziemy najpierw na śniadanie (pad thai, tom yum, …) potem szybki prysznic i idziemy w miasto… Wsiadamy do szybkiego tramwaju wodnego na rzece Menam i płyniemy do Wat Arun. Obok Pałacu Królewskiego i Wat Pho, Wat Arun to najbardziej znane miejsce w Bangkoku. Biała stupa udekorowana kolorową ceramiką poświęcona jest bogowi świtu mieni się w zachodzącym słońcu. Potem idziemy na spacer wokół Wat Arun, gdzie jest buddyjski klasztor i bogato zdobione świątynie. Kolację jemy w małym niepozornym barze w bocznej uliczce niedaleko Khao San, gdzie podano nam wyśmienite owoce morza: kalmary i krewetki w sosie czosnkowo-pieprzowym. Dzień kończymy na spacerze po Rambuttri i Khao San – najbardziej znanych ulicach w Bangkoku.
2880768-01-500x750 2880789-01-500x749 2880816-01-500x750 2880777-01-750x500 2880830-01-750x500 2880815-01-750x500 2880809-02-750x499 2880834-01-750x500 2880846-01-750x500

Ream, Tonle Sap, Train Market

Dwu-tygodniowa wycieczka do Kambodży (z lądowaniem w Tajlandii) szybko minęła. Została masa wspomnień, zdjęć i filmików…
Kolejny wyjazd do Kambodży w grudniu 2019.


Park Narodowy Ream


Jezioro Tonle Sap


Train Market niedaleko Bangkoku

ostatni dzień w Kambodży

12 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2880620-01-750x500 2880625-01-750x500 2880630-01-750x500 2880640-01-750x500 2880667-01-500x749 2880648-01-500x750 2880662-01-500x749
W stolicy Kambodży jesteśmy dwa dni, po czym lecimy do Tajlandii. Z Bangkoku mamy samolot do Moskwy, a potem do Warszawy. W ostatni dzień w Phnom Penh jedziemy tuk-tukami pod wzgórze, na którym stoi Wat Phnom. To bardzo ważne miejsce dla mieszkańców Phnom Penh, ponieważ stała tu kiedyś świątynia wybudowana przez założycielkę stolicy: babkę Phnom (tak ją wołali). W głównym pomieszczeniu jest kilkadziesiąt podobizn Buddy, na ścianach są freski opowiadające historie z khmerskiej wersji Ramajany, a obok świątyni jest biała stupa z prochami króla. Sama babka Phnom siedzi wyrzeźbiona w zadaszonej świątyni i ciężko się do niej dopchać by zapalić kadzidełko. Idąc w kierunku Pałacu Królewskiego zaglądamy do Wat Ounalom, niestety większość budynków jest pozamykanych. Najbardziej reprezentatywnym miejsce w stolicy Kambodży jest bez wątpienia Pałac Królewski. Na rozległym terenie znajduje się okazała sala tronowa, biblioteka, skarbiec królewski, willa Napoleona II, stupy z prochami dawnych królów, dzwonnica, makieta Angkor Wat, czy Pagoda Szmaragdowego Buddy, w której znajduje się ponad tysiąc jego podobizn. Najważniejsze z nich to siedzący na podwyższeniu Budda wykonany z drogocennego szmaragdu, oraz stojący przed nim 90 kilogramowy złoty Budda ozdobiony kilkoma tysiącami diamentów. Ostatnie chwile w stolicy Kambodży każdy spędza na swój sposób: robiąc ostatnie zakupy na Russian Market, siedząc na rzeką i oglądając płynące łodzie, spacerując po wąskich uliczkach pełnych sklepów i restauracji, czy jedząc krewetki w cieście i pijąc ostatni w Kambodży mango shake.
2880672-01-750x500 2880670-01-750x500 2880698-01-750x500 2880687-01-750x500 2880693-01-750x500 2880683-01-750x500

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress