iloveyou

5 listopada 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20171103193954__MG_8579-01-750x500 20171103194345__MG_8594-01-750x500 20171104_003442-01-500x750 20171104_003417-01-500x750 20171104_003747-01-500x750
Wylądowaliśmy w Wietnamie. W czasie tej wycieczki pojedziemy do górskiej miejscowości Sapa na dwa dni, a następnie polecimy do Laosu.
Mimo to że samolot usiadł bardzo późno na płycie lotniska w Hanoi, zdążyliśmy jeszcze zjeść zupkę pho. Po kolacji zjedzonej na ulicy na malutkich taborecikach poszliśmy na spacer dość głośną i rozrywkową ulicą Ta Hien niedaleko jeziora Hoan Kiem. Trafiliśmy do pubu Hay Bar, gdzie mimo późnej pory grał jeszcze zespół. W hotelu recepcjonista powitał nas słowami “iloveyou” – po chwili konsternacji okazało się, że jest to hasło do hotelowego wi-fi.
20171103194618__MG_8607-01-750x500 20171103194700__MG_8610-01-750x500 20171103204556__MG_8620-01-750x499 20171103194021__MG_8580-01-750x500

Dzień Niepodległości

2 września 2017 - Kategerie: historia,Wietnam -

21267469_1574532472606021_284455374_o P2580348 21284566_1865985916750970_29660250_o 21247990_1575010602558208_1868777476_o
2 września w Wietnamie obchodzony jest Dzień Niepodległości. Będąc tam w drugiej połowie sierpnia już wtedy na wielu placach i ulicach rozwieszone były czerwone flagi, oraz podobizny Ho Chi Minha.
2 września 1945 na placu Ba Dinh w Hanoi Ho Chi Minh ogłosiła Deklarację Niepodległości Demokratycznej Republiki Wietnamu. W czasie II wojny światowej sprzymierzeńcy Niemców – Japończycy w 1940 zajęli francuską kolonię w Azji (w tym Wietnam). Po zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę (8 sierpień 1945) lider Tymczasowego Rządu Rewolucyjnego Wietnamu Ho Chi Minh zostaje szefem Komitetu Wyzwolenia i przywódcą anty-japońskiego powstania. Powstanie wybucha 13 sierpnia i walki trwają dwa dni. Po kapitulacji Japonii Komitet zmusza cesarza Bao Dai z dynastii Nguyen do abdykacji i 2 września 1945 roku powstaje Demokratyczna Republika Wietnamu.
21268223_1865988053417423_2084487742_o P2580350

ostatnia wieczerza

31 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170831_185745 IMG_20170831_185947 IMG_20170831_185858 IMG_20170831_190042
Ostatnią pożegnalną kolację w Wietnamu zjedliśmy w restauracji w Hanoi. Nazywa się  Mr. Bay Mien Tay i serwuje kuchnię z południowego Wietnamu, a dokładnie z Delty Mekong. Restauracja ta nie jest droga i chyba wiele osób wie, że jest bardzo dobra, ponieważ ledwo znaleźliśmy wolny stolik. Mimo tego, że miejsce pracy kucharza nie robiło dobrego wrażenia i polski sanepid na pewno by ją zamknął, to zdecydowaliśmy się w tam zjeść. I nie żałowaliśmy tego. Zamówiliśmy:
- smażone sajgonki z owocami morza
- surowe sajgonki z warzywami i krewetki
- ostrą zupę z owocami morza i z makaronem ryżowym
- zupę rybną z makaronem ryżowym
- grillowane krewetki
- smażony ryżowy naleśnik z kurczakiem
- makaron ryżowy z grillowaną wieprzowiną
- sok z lotosu
- sok z marakui

Hanoi

29 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170828_104615 IMG_20170828_105936 IMG_20170828_110136 IMG_20170828_112348
Hanoi leżące na północy kraju różni się od południowo-wietnamskiego Sajgonu. Jest tu mniej turystów, ponieważ Hanoi traktowane jest głównie jako miejsce przesiadkowe dla jadących do Zatoki Ha Long. Tysiącletnie miasto ma jednak swój urok. To miasto wielu jezior, które są pozostałością po starym dorzeczu Rzeki Czerwonej. Wiele świątyń w Hanoi położonych jest w malowniczych miejscach tuż nad którymś z jezior, a wysoka zabudowa miasta odbija się w tafli wody. Mieszkamy w starej rzemieślniczej dzielnicy na ulicy gdzie sprzedaje się głównie rzeczy metalowe. Obok jest ulica z herbatą, kolejne z zabawkami, ubraniami, z biżuterią. Ulice są wąskie, a chodniki zajęte przez skutery, lub sklepowy towar więc często robi się w tych miejscach bardzo tłoczno. Uliczny piosenkarz idzie więc ulicą i pchając duży głośnik śpiewa do podkładu muzycznego. Z naszego hotelu spacerkiem możemy dojść do najbardziej znanego jeziorka Hoan Kiem, obok którego znajduje się Teatr Lalek na Wodzie. Niedaleko jest także kompleks Ho Chi Minha. Tym razem mieliśmy pecha, mauzoleum Ho Chi Minha, jego dom, oraz miejsce gdzie pracował były zamknięte. Pojechaliśmy więc nad największe jezioro w stolicy Wietnamu: Jezioro Zachodnie, gdzie jest najstarsza świątynia buddyjska Tran Quoc Pagoda. Niedaleko znajduje się Świątynia Literatury z 950-letnią tradycją, o której nie zapominają młodzi Hanojczycy. Studenci bowiem chętnie tu przychodzą i fotografują się w tradycyjnych strojach.

W związku z tym, że nasz hotel znajduje się w dzielnicy rzemieślniczo-handlowej trochę czasu spędziliśmy na zakupach. A towaru jest tu tyle, że aż głowa boli: przyprawy, ubrania, owoce, pamiątki, buty, wina kokosowe, wódki ryżowe, herbaty, elektronika, porcelana…

IMG_20170829_173704 IMG_20170828_105518 IMG_20170828_112544 IMG_20170828_105740

Ślimak na morzu

28 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170827_202213 IMG_20170827_202949 IMG_20170827_202628 IMG_20170828_135543
Na wschód od Hanoi, na Morzu Południowochińskim rozciąga się Zatok Ha Long. Po intensywnym zwiedzaniu Wietnamu Południowego i Środkowego mamy teraz czas na to żeby się zrelaksować. Ha Long to chyba najwspanialsze miejsce na trasie naszej wietnamskiej wyprawy. Pływamy na statku Lavender Cruises. To 3-poziomowa łódź z jadalnią, barem, 2-osobowymi kajutami i zadaszonym górnym pokładem z leżakami. Pływamy pomiędzy rozrzuconymi na morzu bezludnymi wyspami wapiennymi i delektujemy się niewiarygodnymi widokami.Mijamy wyspy w których Wietnamczycy dopatrują się jakiś podobieństw, są więc takie które przypominają swym kształtem ślimaka, palec, czy walczące kurczaki. Oczywiście nie jest to jedyna atrakcja na Ha Long. W czasie dwóch dni spędzonych na morzu pływaliśmy jeszcze kajakami, zwiedziliśmy ogromną kolorową jaskinię. Można było łowić kalmary, oraz nauczyć się zwijać sajgonki pod okiem wietnamskiego kucharza. Popłynęliśmy też na wyspę Ti Top, gdzie po kilkunastu minutach wdrapywania się na wierzchołek góry ukazał się nam wspaniały widok. Na wyspie Ti Top jest jedna z ładniejszych plaż w Zatoce Ha Long. Kąpiąc się w wyjątkowo ciepłej wodzie nieznajomy mężczyzna, który usłyszał nasze rozmowy zaśpiewał nam po polsku: “Wszyscy Polacy to jedna rodziną…”. I nie był to Polak lecz… Hindus z Indii.
IMG_20170828_140517 IMG_20170828_135718 IMG_20170827_204520 IMG_20170828_140253

rozmówki angielskie

27 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170827_002347 IMG_20170827_002515
Kolejny raz zdarza mi się w Wietnamie być zaczepiony na ulicy przez Wietnamczyków, aby porozmawiać po angielsku. Najczęściej studenci chcą w ten sposób podszkolić swój język obcy. Na tej wyprawie też mi się to przytrafiło. W Hue nad Rzeką Perfumową zaczepiły mnie dwie studentki prawa i poprosiły o poświęcenie im 10 minut. W Hanoi znów wystarczyło, że przez kilka minut stałem przy jeziorze Haon Kiem i podeszła trójka studentów w wieku 19-20 lat. Dwie dziewczyny zadawały pytania “z głowy”, a chłopak czytał spisane z tabletu: jak długo jestem w Wietnamu, czy pierwszy raz odwiedzam ich kraj, czy czuję się tu bezpiecznie, jak podoba mi się Hanoi, albo które miasto zrobiło na mnie większe wrażenie Hanoi czy Ho Chi Minh City. Chwilę potem, gdy odeszli po zrobieniu zdjęcia zagadnęła mnie 7-latka “wypychana” przez mamę. Pytania były trochę inne: z jakiego kraju przyjechałem, czy lubię delfiny i motyle, czy lubię jeść lody truskawkowe, czy mam psa, czy lubię pływać…

grobowce w Hue

26 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170826_232207 IMG_20170826_230439 IMG_20170826_232622 IMG_20170826_230627
Do Hue przyjechaliśmy późnym popołudniem. Szybki meldunek w hotelu i polecieliśmy do mojej ulubionej restauracji „Cafe on thu wheels”. Oczywiście po kolacji zostawiliśmy na ścianie ślad nasze obecności. Kolejnego dnia od rana zwiedzaliśmy to co najcenniejsze w Hue, czyli grobowce cesarzy i wielką Cytadelę. Dynastia cesarzy Nguyen panowała w Wietnamie w latach 1802-1945. Uważali, że życie po śmierci jest ważniejsze od życia na ziemi, więc wiele środków i wysiłku kierowali na budowę swoich grobowców. Oczywiście nie wszyscy z cesarzy Nguyen zdołali wybudować swój grobowiec. My odwiedziliśmy trzy najbardziej charakterystyczne i okazałe. Grobowiec cesarza Tu Duca leży na rozległym terenie, z dużą ilością budynków rozrzuconych między drzewami i jeziorami. Grobowiec Minh Manga zabudowany jest w jednej osi, w kształcie chińskiego hieroglifu symbolizującego “wieczność”. Najbardziej odróżnia się jednak grobowiec Khai Dinha, który jako jedyny zbudowany jest z betonu na wzór europejski. Cały kompleks w Hue wraz z Cytadelą wpisany został w 1993 roku na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Przejeżdżając tu dwa razy w roku widzę jak zmieniają się nie tylko odbudowywane zabytki Hue, ale także infrastruktura wokół: nowe bramki, asfaltowe ulice, czy nowy parking z budynkami przed grobowcem Minh Manga.
IMG_20170826_230759 IMG_20170826_232358 IMG_20170826_090230 IMG_20170826_190307

świątynie w jaskiniach

25 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170825_102033 IMG_20170825_102331 IMG_20170825_102612 IMG_20170825_102755 IMG_20170825_102913
Z Da Nang do Hue jedziemy jednym z najpiękniejszych odcinków kolejowych. Tory biegną zboczem gór tuż przy morzu. Wcześniej jednak żeby dostać się do Da Nang trzeba z Hoi An przejechać obok Gór Marmurowych, w których jest czynny klasztor buddyjski. Znajduje się między skalistymi górami wewnątrz których są jaskinie pełne rzeźb, kapliczek i ołtarzy. Zadymione kadzidłami jaskinie zatopione w półmroku połączone z dobiegającą ze świątyni modlitwą buddyjską tworzą magiczną atmosferę.
IMG_20170825_103129 IMG_20170825_103244 IMG_20170825_103400 IMG_20170825_113354 IMG_20170825_113640 IMG_20170825_114210

Hoi An – środkowy Wietnam

25 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170825_001828 IMG_20170825_001807 IMG_20170825_001738 IMG_20170825_001648
Żal opuszczać Hoi An, ale czekają na nas kolejne wietnamskie miejsca. Spędziliśmy tu dwa intensywne dni. Hoi An znane jest ze swojej pięknej starówki dla której przyjeżdża tu setki tysięcy turystów rocznie. Do południa jest to senne miasteczko ponieważ jest za gorąco na spacery, więc turyści leżą na pięknych plażach wokół Hoi An. Wieczorem miasto zmienia się nie do poznania. Zapalają się latarnie, a na moście prowadzącym na stare miasto ciężko się przecisnąć. Jest tu dużo restauracji i masa sklepów, gdzie można uszyć ubranie.Nasze dziewczyny także ruszyły na zakupy i po zdjęciu miary krawcy zaczęli szyć. W ciągu dwóch dni zamówienie było gotowe: sukienka, płaszcz, a nawet buty od szewca. A wszystko to za połowę polskiej ceny. W samym centrum Hoi An stoi market w którym jest wydzielona część restauracyjna. Jedliśmy tam kalmary nadziewanego wieprzowiną, sajgonki, oraz wontony z krewetkami. Wyśmienite jedzenie! Pół dnia jeździliśmy na wypożyczonych skuterach wokół Hoi An. Trafiliśmy do Kokosowej Wioski, gdzie oprócz olbrzymich kokosów z których piliśmy sok, pływaliśmy po rzece Thu Bon. Nie były to zwykłe łodzie, ale bambusowe kosze. Okrągłe małe łódki mieszczą 3-4 pasażerów, i są szybkim i tanim środkiem transportu dla tubylców.
IMG_20170825_001616 IMG_20170825_001526 IMG_20170825_001424 IMG_20170825_001855

My Son – czamskie świątynie

24 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170824_100119 IMG_20170824_100147
Godzinę drogi od Hoi An znajduje się sanktuarium My Son, które powstało między IV, a XII wiekiem. Wybudowane zostało przez Czamów przybyłych do Wietnamu z Indonezji. Ceglane wieże pełniły funkcje kulturalne i religijne. Do dnia dzisiejszego zostało nieco ponad 20 obiektów, ale co roku ta liczba wzrasta ponieważ odbudowywane są kolejne wieże. Jeszcze w latach 40- tych XX wieku było ich 70, ale po amerykańskich nalotach bombowych w 1969 roku większość została zniszczona. Pierwszym konserwatorem zabytków, który przybył po wojnie do My Son był Polak Kazimierz Kwiatkowski. Musiał najpierw wraz z Wietnamczykami odgruzować i rozminować teren, żeby później móc udokumentować to co zostało i rekonstruować. Wkład Kazika w odbudowę był tak duży, że można o nim poczytać w muzeum My Son. Jeśli ktoś nie był w Angkorze w Kambodży, czy w Bagan w Birmie to wietnamskie My Son zrobi na nim ogromne wrażenie.

Niebo nad czamskimi wieżami było zachmurzone, ale nie padało, jednak spacer przez ponad 2 godz. przy tak dużej wilgotności był naprawdę męczący. Nieco chłodniej było na łodzi którą wracaliśmy do Hoi An. Prócz sielskich widoków zaserwowano nam także lunch z ryżem, warzywami i tofu.
IMG_20170824_100215 IMG_20170824_160740 IMG_20170824_100251 IMG_20170824_100326

w błocie

22 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170821_154154 IMG_20170822_083129 IMG_20170821_154043 IMG_20170821_154134
Nha Trang leży w południowej części środkowego Wietnamu. To kurort z dobrym jedzeniem, przyjemnym klimatem, pięknymi plażami i w miarę spokojnym morzem. Oprócz kąpieli w morzu oraz wędrówki do wodospadów Ba Ho zwiedziliśmy kilka tutejszych atrakcji turystycznych. Wybraliśmy się więc do pagody Long Son, która jest poświęcona mnichom buddyjskich zmarłym wskutek samospalenia. Protestowali oni w ten sposób przeciwko represjom jakim byli poddani buddyści przez rządzącego Wietnamem Południowym prezydenta Ngo Dinh Diema (1955-1963). Na szczycie góry, gdzie niegdyś stała mała pagoda medytuje teraz olbrzymi 21-metrowy Budda. Niedaleko znajduje się galeria Long Thana – twórcy czarno-białych fotografii zrobionych w technice tradycyjnej, czyli na błonach i papierach fotograficznych. Pojechaliśmy także do czamskich wież poświęconych bogini Po Nagar. Tu przychodzą nie tylko Czamowie, ale także kobiety, które proszą o potomstwo, ponieważ Po Nagar jest boginią płodności oraz patronką Nha Trang. Przed wyjazdem do Hoi An zdążyłem jeszcze pojechać na gorące źródła Thap Ba, gdzie można zrelaksować się w ciepłej wodzie mineralnej oraz w błocie. Pomimo tego, że nie mam jeszcze artretyzmu czy reumatyzmu to przyjemnie było posiedzieć w błocie sodowo-krzemianowo-chlorkowym.

Na dworcu kolejowym spotkałem Amerykanina, który zwrócił uwagę na mój polski paszport. Okazało się, że miał żonę Polkę, a teaz od 7 lat mieszka w Nha Trang. Na moje pytanie co tu robi odpowiedział: „Pływam i jem”.
IMG_20170821_154244 IMG_20170821_154218 IMG_20170821_154307 IMG_20170821_154323

menu z Nha Trang

21 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

Co można zjeść w Nha Trang? Oto przykładowe menu:
1. Śniadanie: wołowina z jajkiem i kulką mięsną podana na gorącej patelni i zestaw surówek + sok ze świeżego mango.
IMG_20170821_115232 IMG_20170821_115411

2. Lunch: homar z grilla przygotowywany na plaży przez panią z obnośnym grillem + piwo Sajgon.
IMG_20170327_101027 IMG_20170821_132449

3. Obiad: szaszłyk z krokodyla z ryżem i surówką + żaba w całości z grilla + sok z trzciny cukrowej.
IMG_20170820_185037 IMG_20170820_185145 IMG_20170820_185116

4. Drink: White Russian (w Nha Trang jest masa Rosjan) w knajpie Why Not Bar – od niedawna jest tam basen.
IMG_20170821_120804

5. Kolacja: zupa Pho Bo czyli najbardziej popularna wietnamska zupa na kości, ale co rzadko się zdarza z gulaszem mięsnym (czyli Pho hù thiêu/mì bò kho).
IMG_20170821_115120

6. Deser: lody owocowe wyrabiane na ulicy, mogą być z marakują, mango, bananem, durianem, truskawką, smoczym owocem. Jeśli ktoś nie chce lodów to polecam świeże owoce.
IMG_20170820_185223 IMG_20170821_124712

Smacznego!   :-)

Nha Trang, 5.50 rano

20 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170820_060619 IMG_20170820_061018
Wieczorem wyjechaliśmy nocnym autobusem z Sajgonu do Nha Trang. Na miejscu byliśmy tuż po wschodzie słońca, więc nasze bagaże zostały w hotelu, a my poszliśmy na plażę. Nie tylko my wpadliśmy na taki pomysł, ponieważ była już tam masa ludzi obserwująca wstające znad horyzontu słońce. Niektórzy zażywali już kąpieli, inni grali w siatkówkę, lub też ćwiczyli taj chi. Niebo od rana jest nieco zachmurzone, ale woda w Morzu Południowochińskim jest ciepła, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze.
IMG_20170820_060508 IMG_20170820_060829 IMG_20170820_060755 IMG_20170820_060858

na rowerze w Delcie Mekong

19 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170819_110710 IMG_20170819_110846 IMG_20170819_110744 IMG_20170819_110915
Drugiego dnia w Delcie Mekong niebo przywitało nas o 6 rano bez żadnej chmurki. Po śniadaniu w Can Tho popłynęliśmy na wodny targ, który jest największym targiem na rzece w Wietnamie. Kilka statków z turystami pływa wokół wielkich łodzi, które sprzedają warzywa i owoce, ale klientami są tylko tubylcy. Kupują tu hurtowo podpływając swoimi małymi łodziami. Niebo się zachmurzyło, ale jeszcze nie pada. Minęliśmy targ i zatrzymaliśmy się w jednym z bocznych odpływów Mekongu. Wypożyczyliśmy rowery i pojechaliśmy za wietnamskim przewodnikiem. Jeszcze nie pada. Trzymaliśmy się cały czas rzeki przeskakując mostkami na przeciwległy brzeg. Wszystko porośnięte jest bujną roślinnością, między którą wyrastają domki często z ogrodami owocowymi wokół. Zdarzają się także groby przy domach, ponieważ Wietnamczycy chcą mieć swoich bliskich zmarłych przy sobie. Na chwilę zatrzymaliśmy się w miejscu, gdzie rośnie drzewo, którego korzenie są tak rozłożyste, że zajmują ogromną przestrzeń i spacerując trzeba uważać, żeby nie zahaczyć o jakąś gałąź. Jeszcze nie pada, ale niebo robi się ciemne. Przy wypożyczalni rowerów jest niewielka restauracja, gdzie można zjeść grillowaną żabę, węża i szczura. Nikt z nas się jednak nie odważył. Wsiedliśmy więc do łodzi i ruszyliśmy do hotelu na lunch. Zaczęła się ulewa. Wszystkie niebieskie zasłonki na łodzi zasunęliśmy, ponieważ zacinało deszczem i w środku robiło się coraz bardziej mokro. Sternik łodzi pod kamizelkę ratunkową założył foliowy płaszcz przeciwdeszczowy. Zrobiło się szaro. Pierwszy raz zdarzyła mi się ulewa na Mekongu i w dodatku wtedy kiedy jesteśmy na łodzi. Deszcz przestał padać dopiero, gdy usiedliśmy w restauracji na obiedzie.
IMG_20170819_111013 IMG_20170819_111038 IMG_20170819_110944 IMG_20170819_111109 IMG_20170819_111223 IMG_20170819_111142

Ucho Słonia i inne pyszności

18 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170818_141234 IMG_20170818_141040 IMG_20170818_141319 IMG_20170818_141121
W drodze do Can Tho – największego miasta Delty Mekong zatrzymujemy się w Ben Tre. To 150-tysięczne miasto leży nad jedną z odnóg Mekongu. Z tego miejsca ruszamy łodzią szerokim korytem rzeki. Wpływamy w kolejne odnóże i kolejne. Znika miejska zabudowa, rzeka robi się coraz węższa, a wokół nas pojawia się bujna roślinność, głównie palmy kokosowe i bananowce. Woda ma kolor brązowy, więc dna nie widać. Nie znaczy to jednak, że jest bardzo brudna, niesie ze sobą cenny muł użyźniający ziemię, który powoduje zmętnienie wody. Wąskie kanały wodne nad którymi pochylają się palmy robią niesamowite wrażenie. Możemy sobie usiąść w niezadaszonej części łodzi. Niebo jest zachmurzone, więc słońce nie grzeje tak mocno jak zwykle tutaj. W prowincji Ben Tre uprawia się kokosy – główny składnik cukierków à la Krówka. Kupujemy po kilka paczek, żeby rozdać znajomym w Polsce, może poczują choć odrobinę wietnamski klimat. Przy regionalnej muzyce z Delty Mekong próbujemy miód z tutejszej pasieki, oraz lokalne owoce: kokosy, rambutany, banany, jack fruity, smocze owoce, pomelo, czy ananasy z dodatkiem soli i chilli. Nasz lunch składa się m. in. ze świeżych sajgonek z wyłowioną z Mekongu rybą o nazwie Ucho Słonia, warzywami, oraz makaronem. Po obiedzie dojeżdżamy tutejszymi tuk-tukami (innymi niż te w Kambodży czy Tajlandii) do czteroosobowych, wąskich czółen, którymi płyniemy w kierunku miasta, gdzie czeka na nas autobusu. Z Ben Tre jedziemy do stolicy kulturalnej i businessowej Delty Mekong – Can Tho.
IMG_20170818_141412 IMG_20170818_141340 IMG_20170818_141444 IMG_20170818_182716

ulewa w Cu Chi

17 sierpnia 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170817_175037 IMG_20170817_175105 IMG_20170817_175134 IMG_20170817_175255 IMG_20170817_175329
2,5 godziny drogi zajmuje nam dotarcie z Sajgonu do Tay Ninh. Znajduje się tam jedna z wielu w południowym Wietnamie świątynia Cao Dai. Tay Ninh jest stolicą apostolską kaodaistów. Ogromna świątynia stoi na środku ogrodzonego terenu, w obrębie którego jest jeszcze kilkanaście budowli m.in. dom kapłanów, pokoje zakonników, przedszkole, pozostałości po basenie, oraz wypielęgnowane ogrody. Punktualnie o godzinie 12 rozpoczyna się msza. Zakonnicy i mniszki w białych strojach siedzą po obu stronach z tyłu świątyni, a kapłani ubrani na kolorowo stoją z przodu. Barwne szaty kapłanów: żółta, czerwona i niebieska symbolizują buddyzm, konfucjanizm, oraz taoizm. Na balkonie z tyłu świątyni chór z 8-osobową orkiestrową swoją muzyką wprowadza wszystkich w hipnotyczny nastrój.

Na zewnątrz jeszcze nie pada, ale chmury robią się ciemno-szare.

Jedziemy do wykopanych przez żołnierzy Vietcongu tuneli Cu Chi. Tam niebo przypomina nam, że jesteśmy w Wietnamie w porze deszczowej. Rozpoczyna się ulewa z burzą. Największy deszcz odczekaliśmy pod wiatą, gdzie pani w czarnym mundurze (takim jak nosił Vietcong) pokazywała jak zrobić papier ryżowy. Deszcz nie przestaje padać. Zakończył się dopiero, gdy wracaliśmy do Sajgonu, a w Sajgonie było już zupełnie sucho… do wieczora.
IMG_20170817_175204 IMG_20170817_175237

„Znachor” w Wietnamie

4 sierpnia 2017 - Kategerie: historia,Wietnam -

KazikB&W_1 _MG_0289
Kazimierz Kwiatkowski (fot. www.hueworldheritage.org.vn)      park Kazika w Hoi An
P2440629 P2440601
My Son

W kilku miejscach środkowego Wietnamu pojawia się polskie nazwisko, które wzbudza szacunek wśród Wietnamczyków. Polski architekt i konserwator zabytków Kazimierz Kwiatkowski przyjechał w 1981 roku do Wietnamu i przez 17 lat prowadził tam misję konserwatorską.
Urodził się 2 lipca 1944 roku na Lubelszczyźnie, studiował na Politechnice Krakowskiej i w 1969 roku otrzymał tytuł magistra inżyniera Wydziału Architektury. Po studiach pracował w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie, potem w lubelskim  oddziale Państwowego Przedsiębiorstwa Pracowni Konserwacji Zabytków i w Biurze Projektowo-Badawczym Budownictwa Ogólnego Miastoprojekt.
W swojej pracy sporządzał plany zagospodarowania przestrzennego, zajmował się projektowaniem urbanistycznym, zaprojektował osiedle Słoneczne w Zamościu, oraz wiele domów jednorodzinnych. Opracował także projekt konkursowy zagospodarowania Placu po Farze na Starym Mieście w Lublinie. Z czasem zajął się ochroną zabytków między innymi dla Muzeum Wsi Lubelskiej, gdzie wykonywał inwentaryzacje architektoniczne budownictwa ludowego. Pod koniec lat 70-tych XX wieku pracując w lubelskim oddziale PPPKZ został kierownikiem Polsko-Wietnamskiej Misji Konserwacji Zabytków i wyjechał do Azji Południowo-Wschodniej.
Wietnam w tym czasie po 40 latach wojny był bardzo zniszczony, więc władze wietnamskie zaapelowały o międzynarodową pomoc w ratowaniu zabytków. Kazimierz Kwiatkowski był pierwszym zagranicznym konserwatorem zabytków, który przyjechał do Wietnamu.
Przez pierwszych kilka miesięcy wraz z garstką wietnamskich fachowców sporządzał dokumentację tego co zostało po wojnie. Skupił się na Czamskich wieżach w My Son niedaleko Da Nang w środkowej części Wietnamu. Brak infrastruktury oraz zaminowany teren po wojnie amerykańsko-wietnamskiej nie były sprzymierzeńcem Kwiatkowskiego więc na początku swojego pobytu w Wietnamie mieszkał w bambusowym szałasie. Najpierw wraz z tubylcami  musiał odgruzować i wyczyścić teren na którym pracowali. Do 1989 roku uratowano tam prawie 20 Czamskich wież, a 26 marca 1994 roku w budowlach D1 i D2 w My Son otwarto Muzeum Rzeźb Czamskich. Pod jego kierunkiem badano i konserwowano także świątynie Czamskie w innych miejscach: Thap Doi, Duong Long, Ph an Rang, Garai, Qui Nhon, Khuong My, Nham Thap, Chien Dang, Bang An i Po Kong. W tym ostatnim Kwiatkowski odkrył złote bardzo cenne naczynia ofiarne. Podobny skarb odkryli Francuzi w My Son w 1904 roku. W lipcu 1982 roku odwiedził Hoi An leżące 40 km od Da Nang by zrelaksować się i wykąpać w morzu. Zwiedzając niewielkie miasteczko był podobno pierwszym białym jakiego wiedzieli mieszkańcy Hoi An. Władze miasta chciały zburzyć zagrzybione domy w starej części i postawić na ich miejsce nowe osiedle. Kwiatkowski zauroczony Hoi An sprzeciwił się temu i zaczął przekonywać by dano szansę Staremu Miastu. Dzięki jego staraniom zachowała się urokliwa starówka i dzisiaj obok Zatoki Ha Long Hoi An jest najczęściej odwiedzanym miejscem w Wietnamie.
Kiedy w 1992 roku po przemianach ustrojowych w Polsce Misja Konserwatorska miała kłopoty finansowe Kwiatkowski nawiązał współpracę z Towarzystwem Przyjaciół Kultury Czamów w Stuttgarcie, od którego dostał fundusze na kontynuację swoich badań.
W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych zaczął prace przy Zakazanym Mieście w Hue, które było bardzo zniszczone po nalotach bombowych w czasie wojny amerykańsko-wietnamskiej. Wykonał też dokumentację grobowca cesarza Tu Duca położonego niedaleko Hue. Tuż przed śmiercią został szefem prac prowadzonych przy Pałacu Cesarskim finansowanym przez wietnamską Agencję Zarządzania Projektem Hue. 19 marca 1997 roku zmarł w Cesarskim Mieście na zawał serca, prawdopodobnie z przepracowania. Dwa dni później miasto Hue uroczyście pożegnało Kazimierza Kwiatkowskiego. Sarkofag z jego ciałem stanął w Zakazanym Mieście w wypełnionej po brzegi Sali Mandarynów. Przy muzyce żałobnej wykonanej przez orkiestrę w narodowych strojach wietnamskich towarzyszyła przemówieniom pożegnalnym oficjeli. Kondukt żałobny prowadzony przez szpaler policjantów na motocyklach odprowadził ciało polskiego architekta ulicami Hue do bram miasta. Jak wspomina pracujący z nim Marek Kowalczyk: “Hue pożegnało Kazimierza Kwiatkowskiego jak jednego z najgodniejszych obywateli tego królewskiego miasta. Konsul stwierdził, że ceremonia miała wyjątkowo uroczysty charakter”. Pochowany został w Lublinie 2 kwietnia 1997 roku na  cmentarzu  parafialnym przy kościele św.  Agnieszki na Kalinowszczyźnie. 10 lat później w parku Kazika odsłonięto pomnik Kwiatkowskiego w Hoi An – wietnamskim miasteczku, które zawdzięcza mu swój turystyczny sukces.
Dzięki jego staraniom w 1993 roku na Listę Światowego  Dziedzictwa UNESCO trafiło Zakazane Miasto w Hue, a w 1999 roku stara część miasta Hoi An oraz My Son.
Jego znajomi wspominają, że szybko potrafił zdobyć sympatię ludzi. Był wesoły i pogodny, błyskawicznie nawiązywał kontakty. Nie wywyższał się, pracował, jadł i spał z razem z wietnamskimi robotnikami. Wszyscy nazywali go “Kazik”, a po premierze polskiego filmu w Wietnamie z Jerzym Bińczyckim w roli głównej (do którego był bardzo podobny) dostał przezwisko “Znachor”.
19 marca 2017 roku w 20-tą rocznicę śmierci Kazimierza Kwiatkowskiego odbył się w Hue, gdzie niegdyś pracował, panel dyskusyjny z udziałem osób które go znały. Ukazała się także książka autorstwa Jacka Zygmunta Matuszaka pod tytułem “Kazimierz Kwiatkowski (1944-1997). Wspomnienie niezwykłego człowieka”, która jest dostępna w trzech językach: polski, angielskim i wietnamskim. Można ją bezpłatnie pobrać ze strony Ambasady Polskiej w Hanoi pod adresem: http://www.hanoi.msz.gov.pl/pl/wspolpraca_dwustronna/kultura/kazik/
Pisząc ten tekst korzystałem z wyżej wymienionej książki.
2016-03-13 11.20.55 2016-03-13 10.39.13
Hoi An

P2520551 P2450341
Cytadela w Hue w której znajduje się Zakazane Miasto    grobowiec cesarza Tu Duca z dynasti Nguyen

Taniec Apsar – dusza Kambodży

22 czerwca 2017 - Kategerie: historia,Kambodża,video,Wietnam -

W kambodżańskim Angkor czy w kompleksie My Son w Wietnamie pośród wielu zdobień i płaskorzeźb na świątyniach można znaleźć wizerunki tańczących kobiet zwanych Apsarami. Apsary w mitologii indyjskiej to żeńskie bóstwa, boginie wody, mgieł i chmur. Według legendy Apsary powstały z mlecznej piany Oceanu Mleka w czasie gdy bogowie szukali eliksiru na nieśmiertelność. Pełne kobiecego wdzięku i urody zabawiały króla bogów Indre swym tańcem.
Król Jayavarman II – założyciel królestwa Angkor – otrzymał władzę od boga Indry, a Apsary przekazały swoją sztukę tańca mieszkankom królestwa. Tak oto taniec Apsar stał się tradycyjnym tańcem Khmerskim i przekazywany był z pokolenia na pokolenie. Służył rodzinie królewskiej nie tylko jako rozrywka, ale był także ważnym elementem w czasie świąt khmerskich: na pogrzebach władców, koronacjach, ślubach, bądź wtedy gdy prosili oni bogów o łaski. Łączył świat ziemski z boskim, służył modlitwom, oraz wychwalał króla i jego wielkość.
Swój pierwszy okres świetności taniec Apsar przeżywa w VIII-XI wieku. Władca każdego roku wybierał 100 najładniejszych dziewcząt z królestwa, które uczyły się tańca. Podobno na dworze króla Jayavarmana VII panującego w latach 1181-1218 było ponad 3000 tancerek. Po najeździe Tajów na Angkor (początek XV wieku) Imperium Khmerskie upadło, a tancerki pojmano i przewieziono na dwór króla Tajlandii, gdzie “Apsary” stały się wzorem dla tajskich tancerek. W XIX wieku Ang Duong (król Kambodży w latach 1841-1860), który wiele lat spędził na dworze w Bangkoku, wprowadził wiele zmian w swoim królestwie m. in. upodobnił stroje “Apsar” do strojów tajskich tancerek, a ich taniec zaczął wychwalać zalety władcy. W drugiej połowie XIX wieku, kiedy Kambodża stała się kolonią francuską “Apsary” zauroczyły kolonizatorów, co spowodowało że ich taniec zaczął bywać na paryskich salonach. Jednak przed występami w Paryżu Francuzi postanowili ubrać tancerki, ponieważ do tego czasu na Khmerskich dworach “bezwstydnie” tańczyły topless. Malarz i rzeźbiarz Auguste Rodin był pod tak dużym wrażeniem ich tańca, że poświęcił khmerskim tancerkom wiele swojego czasu przedstawiając je na akwarelach. Ciężki okres dla mieszkańców Kambodży, oraz całego życia kulturalnego (w tym także dla tańca Apsar) przychodzi w 1975 roku kiedy władzę przejmują Czerwoni Khmerzy. Wśród ponad 2 milionów zamordowanych mieszkańców Kambodży są także niemal wszyscy nauczyciele i tancerze tego tańca (szacuje się że ponad 90 % tancerzy traci życie). Po upadku Pol Pota i Czerwonych Khmerów w latach 80-tych “Apsary” zaczynają znów tańczyć. Ci nieliczni którzy przeżyli otwierają szkoły i zaczynają przekazywać taniec młodym pokoleniom. W 1980 roku zaczyna działać Królewski Uniwersytet Sztuk Pięknych w Phnom Penh z wydziałem Sztuki Choreograficznej i Muzyki, gdzie można uczyć się tradycyjnego khmerskiego tańca.
Aby dojść do perfekcji dziewczynki muszą zacząć ćwiczyć już w wieku 5-6 lat, by później te najzdolniejsze mogły kontynuować edukację na uniwersytecie. Po 9 latach nauki tańca na wyższej uczelni otrzymują także wyższe wykształcenie.
Taniec Apsar składa się z 3,5 tys. gestów rękami oraz nogami i mają one ściśle określone znaczenie. Dzięki gestom tancerze opowiadają proste historie z życia codziennego, bądź złożone opowieści przedstawiające legendy khmerskie i religijne mity. Opowiadają historie o miłości i cierpieniu, wojnie i pokoju, radości i strachu, o powstaniu świata…
Jeden taniec może trwać nawet 30 minut, a opracowanie go do perfekcji zajmuje 6-12 miesięcy. Tancerki są bardzo elastyczne, poruszają się płynnie, z wdziękiem uśmiechają się przy tym lekko nie otwierając ust. Ubrane  są w kolorowe jedwabne suknie przypominające sari i wykonane są ręcznie. Częstym haftowanym elementem są kwiaty i liście lotosu z bogatymi zdobieniami, oraz dużą ilością pereł i złotej biżuterii. Tancerki odróżniają różne nakrycia głowy uzależnione od charakteru granej postaci. Towarzyszy im często chór kobiecy opowiadający fabułę, oraz orkiestra wyposażona w gongi, bębny i dzwoneczki…
W ogromnym kompleksie Angkor możemy znaleźć mnóstwo płaskorzeźb przedstawiających boskie tancerki. Tylko na murach samego Angkor Wat jest ich ponad 1800.
W 2003 roku Balet Królewski Kambodży, czyli taniec Apsar został wpisany przez UNESCO na listę niematerialnego światowego dziedzictwa kultury.
apsary-dowietnamu.pl-8 apsary-dowietnamu.pl-6 apsary-dowietnamu.pl-3 apsary-dowietnamu.pl-11 apsary-dowietnamu.pl-2 apsary-dowietnamu.pl-7 apsary-dowietnamu.pl-5 apsary-dowietnamu.pl-10 apsary-dowietnamu.pl-9

Hanoi – 5.40 rano

10 maja 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170510_062008 IMG_20170510_061844 IMG_20170510_062149 IMG_20170510_062432 IMG_20170510_062407 IMG_20170510_061725
W zeszłym roku naukowcy sporządzili mapę otyłości świata z której wynika, że w Wietnamie jest 98 % osób szczupłych, a tylko 2 osoby na 100 to grubasy. Sprawia to ich odżywianie, które składa się z ryżu, wielu warzyw, owoców morza, niewielkiej ilości mięsa i oczywiście lekkiej zupy pho, która króluje w wietnamskiej kuchni. Nie jedzą dużo, ale często. Prócz tego Wietnamczycy dbają o swoją sprawność fizyczną. Wcześnie rano w wielu parkach wietnamskich miast uprawiają sport, każdy na swój sposób. W Hanoi takim miejscem jest deptak przy najbardziej znanym jeziorze – Hoan Kiem. Dziesiątki Hanojczyków przychodzi tu o świcie, by oddać się różnorakim ćwiczeniom indywidualnie lub grupowo. Szerokim chodnikiem wokół jeziora ludzie w różnym wieku dziarsko maszerują, a na ulicy o tej porze jest więcej rowerzystów niż aut i wszyscy kręcą pedałami po kilka okrążeń wokół jeziora. Tuż przy wodzie ustawiają się zorganizowane grupy (często w jednakowych strojach), które ćwiczą tai chi, tańczą, lub wykonują inną gimnastykę. Starsze osoby często stają w rzędzie jeden za drugim i wzajemnie się ostukują. Wokół pomnika cesarza Ly Thai To (który w 1010 roku przeniósł stolicę do Hanoi) kilka par doskonali taniec towarzyski. Jest także wiele osób, które przychodzą gimnastykować się rodzinnie: skłony, przysiady, rozciąganie, podskoki, pajacyki, wykroki, pompki … Uprawiają także sporty grupowe np.: badminton, czy bardzo popularne w Wietnamie da cau – kopanie lotki z piórami obciążonymi kawałkiem gumy bądź plastiku (Zośka).

Serdecznie pozdrawiam moją córeczkę Lusię, która nie może się już doczekać mojego powrotu :-)
IMG_20170510_061805 IMG_20170510_061905 IMG_20170510_061937 IMG_20170510_062044 IMG_20170510_062108 IMG_20170510_062215 IMG_20170510_062456 IMG_20170510_062341 IMG_20170510_062245 IMG_20170510_062309

stolica Wietnamu

9 maja 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG_20170508_200752 IMG_20170508_200844 IMG_20170508_201216 IMG_20170508_205043
W stolicy Wietnamu – Hanoi spędzamy ostatnie chwile przed wylotem do domu. Ostatnie zakupy, ostatnie dania w restauracji, ostatnie lody z duriana, ostatnie dni z temperaturą powyżej 35 st. C. Za chwilę będziemy w Polsce, gdzie pogoda nie będzie nas rozpieszczać. Dzisiejsze kilka godzin spędzamy na zwiedzaniu. Na mapie zabytków Hanoi wybieramy parę miejsc i choć nie jest do nich daleko z naszego hotelu to wynajmujemy auto z kierowcą, ponieważ w takim upale szybko byśmy padli ze zmęczenia. Największe wrażenie robi Świątynia Literatury, której historia sięga XI wieku. Zwykle pełno jest tu studentów proszących o powodzenie w przyszłych egzaminach, bądź dziękujących za pozytywne wyniki. Dziś spotykamy tu masę przedszkolaków, które poubierane w mini-togi będą lada moment wchodzić przez drzwi edukacji. W Hanoi jest też duży kompleks budynków dawnego prezydenta Ho Chi Minha: mauzoleum, dom, biuro, czy miejsce relaksu. Wokół kręcą się robotnicy, którzy zamiatają plac, przycinają żywopłot, sprzątają,… i ciągle słychać gwizdek żołnierza, który pod Mauzoleum wypatrzył jakąś kolejną gapę przechodzącą przez „świętą”, żółtą linię w kierunku miejsca spoczynku Wujka Ho. Tu porządek musi być pod każdym względem. Dziś Mauzoleum jest zamknięte (jak w każdy poniedziałek i piątek) dlatego nie ma długiej kolejki do oddania hołdu zabalsamowanemu ciału Ho Chi Minha.
Całkiem inaczej jest nad jeziorem Hoan Kiem, gdzie ulice wokół wieczorem zamykane są dla aut i skuterów. Pełno tu straganów, zespołów, śpiewaków, animatorów i spacerujących wokół jeziora Hanojczyków. Podobny gwar jest kilka ulic dalej, gdzie na małych krzesełkach przed knajpkami siedzą ludzie, piją drinki, piwo i jedzą różnorakie przekąski. W przeciwieństwie do Sajgonu w Hanoi taka atmosfera skończy się tuż przed 24, ponieważ pilnująca porządku policja nakaże za chwilę zamykać i iść spać. Wtedy na zabawę zostaną już tylko nocne kluby…
IMG_20170508_201552 IMG_20170508_202928 IMG_20170508_203126 IMG_20170508_204820

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress