skuterami na plażę

19 kwietnia 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

IMG-20180419-WA0002-01-750x499 20180418211323-01-750x499 20180418211023-01-750x501 20180418211245-01-750x500

W Wietnamie mieszka ponad 90 milionów ludzi, którzy mają w posiadaniu około 50 milionów skuterów. Trzeba bardzo uważać na ulicach, chodnikach czy przejściach dla pieszych ponieważ skutery są wszędzie. W Hoi An z kilkoma osobami wypożyczamy motorki i jedziemy w kierunku plaży. Wyjeżdżamy za miasto, żeby oswoić się z maszynami. Za miastem jest zdecydowanie mniejszy ruch na ulicy niż w centrum miasta, co ułatwia sprawę tym którzy na skuterach nie jeżdżą często. Zatrzymujemy się przy kwiatach lotosu, polach ryżowych, czy nad oczkiem wodnym nad którym pasie się bawół by trochę pofotografować przyrodę. Robimy przerwę przy pagodzie Van Duc, która jest jedną z największych pagód w okolicach Hoi An. Jest tu zakon buddyjski, sale modlitewne, a na tyłach grządki, oraz grobowce. Pogoda nam dopisuje, jest gorąco, a na skuterach owiewa nas przyjemny wiaterek. Dojeżdżamy do plaży Cau Dai. Oprócz leżaków i parasoli stoją tu okrągłe łodzie, którymi rybacy wypływają rano w morze. Na skuterach osiągamy zawrotną prędkość 60 km/h :-) . Jedziemy dalej wzdłuż plaży mijając ekskluzywne hotele, aż w końcu docieramy do cypla z latarnią morską. Słońce zachodzi, trzeba wracać.

20180418_170548-01-750x500 20180418210713-01-750x501 20180418210638-01-750x501 20180418210854-01-750x498 20180418211355-01-750x500 20180419142348-01-750x500

śladami Kwiatkowskiego

18 kwietnia 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180418210348-01-750x501 20180418210423-01-750x500

“Antyczny lud Czampa ucieleśnia swojego ducha z piachem i kamieniem i wiedzą oni jak polegać na przyrodzie by stworzyć majestatyczny, podniosły i wspaniały My Son. To jest  bezcenne muzeum architektury ludzkości, które zabrało nam długi czas by w pełni go zrozumieć” – tymi słowami Kazimierza Kwiatkowskiego powitał nas My Son. My Son to sanktuarium Czampskie, do którego w 1981 roku przyjechał nasz rodak Kazimierz Kwiatkowski (architekt i konserwator zabytków), który jako pierwszy obcokrajowiec zaczął odnawiać wietnamskie zabytki. Tak się przyczynił do ratowania zabytków w Hoi An, My Son i Hue, że Wietnamczycy uhonorowali go pomnikiem, który postawili w centrum Hoi An w Parku Kazika. Po wojnie z Amerykaniami w dzisiejszym sanktuarium My Son zostało raptem 20 wież, ale od kilkunastu lat trwają prace odbudowujące zniszczone zabytki.

Słońce ukryte dzisiaj za chmurami nie grzało tak jak tu czasami bywa, więc dwugodzinny spacer był całkiem przyjemny, zwłaszcza że przewodnikiem po My Son był Mr. Yum, który w aktorski sposób opowiadał o kulturze, historii i architekturze My Son. Do Hoi An, gdzie nocujemy dwie noce wróciliśmy łodzią płynącą rzeką Thu Bon.

20180418210129-01-750x500 20180418210300-01-750x501 20180418210101-01-750x500 20180418210159-01-750x501

Hon Mun i Ho Ba

17 kwietnia 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180416195426-01-750x501 20180416195340-01-750x501 20180416195049-01-750x501 20180416195320-01-750x501 20180416195403-01-750x499 20180416195502-01-750x501

Kolejny dzień w Wietnamie rozpoczęliśmy od plażowania. Wprawdzie nie opalaliśmy się leżąc plackiem na leżakach, ale słońce przypiekło nas nieco w czasie morskiej kąpieli. Morze Południowochińskie było tak ciepłe, że jak weszliśmy do wody to za żadne skarby nie chcieliśmy z niej wychodzić. Do tego wysokie fale sprawiły, że mieliśmy niezłą zabawę. Piotr w tym czasie wypłynął w morze z jedną ze szkół nurkowych jakich jest wiele w Nha Trang. Popłynęli w kierunku wyspy Hon Mun, wokół której jest kilka miejsc przeznaczonych do nurkowania. Instruktorzy pokazali im dwa miejsca: Debbie’s Beach oraz Rainbow Reef. Była tam rafa koralowa wokół, której pływały ryby m.in. mureny, skrzydlice, czy błazenek okoniowy znany z filmu animowanego jako Nemo. Pod wodą aparat nurkowy Piotra wskazał, że był na głębokości 20 metrów, w związku z czym wrócił bardzo zadowolony. Po południu pojechaliśmy na wodospady Ho Ba oddalone 30 km od Nha Trang. Potok Ho Ba spływa ze zhocza góry Hon Kong i tworzy kilka kaskad poniżej których można się kąpać. Woda nie była zbyt zimna. W Wietnamie jest teraz pora such, dlatego wody w rzece nie było zbyt wiele więc nie mogliśmy zobaczyć go w całej okazałości, ale piękne widoki, oraz  spacer po olbrzymich skałach sprawił, że był to bardzo udany dzień. Wieczorem mieliśmy małą uroczystość: Bogusia i Łucjan obchodzili rocznicę ślubu :-) .

20180416195733-01-750x499 20180416195640-01-750x501 2018_0416_023904_001-01-750x499 2016_0101_000707_011-01-750x499

five miseczek

16 kwietnia 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180416122906-01-750x498 20180416123053-01-750x499 20180416123120-01-750x501 20180416123142-01-750x501

 

Przyjechaliśmy do Nha Trang. Dużo tu Rosjan, ale wietnamskie plaże są tak piękne, że warto tu przyjechać. Rano po przyjeździe autobusem sypialnym z Sajgonu meldujemy się w hotelu i idziemy na śniadanie na “róg” na moje ulubione uliczne jedzenie. Potem chwila przerwy na plaży i jedziemy zwiedzać Nha Trang. Do wież bogini Po Nagar nie można wchodzić w krótkich spodenkach w związku z tym ubieramy gustowne szare stroje, które na co dzień naszą Champa. Potem jedziemy do największej pagody w Nha Trang, gdzie odwiedzamy 17 metrowego leżącego Buddę, oraz kolejnego siedzącego na szczycie góry, który wraz z kwiatem lotosu mierzy 21 metrów. W katedrze trafiamy akurat na początek niedzielnej mszy świętej, a potem idziemy do mojego dobrego znajomego Long Thana. To znany w Wietnamie fotograf, który robi czarno-białe fotografie używając do tego tradycyjnej techniki fotograficznej: filmy światłoczułe plus najlepszej jakości papiery fotograficzne. Magda decyduje się i kupuje jedno z moich ulubionych zdjęć: dwoje dzieci spaceruje podczas deszczu. Na kolację idziemy do restauracji przed którą wystawione są zielone miski z owocami morze. Kilogram świeżych kalmarów czy krewetek kosztuje 450 000 dongów czyli niecałe 21 amerykańskich dolarów. Łucjan zamawia zupę i przynoszą mu wazę z chochlą. Nie jest w stanie sam tego zjeść w związku z tym zamawia u kelnerki: “poproszę one, two, three, four, five… five miseczek”. I wszyscy próbują wietnamskiego rosołku.

targ wodny

14 kwietnia 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180414204057-01-750x499 20180414203505-01-750x501 20180414204159-01-750x501 20180414203905-01-750x501

 

Wietnam, Delta Mekong, dzień drugi. Pobudkę mamy o godzinie 6 rano, czyli dzień jak codzień. Po śniadaniu jedziemy w kierunku nabrzeża skąd płyniemy łodzią na największy targ wodny w Delcie Mekong. Znajduje się on nie na samym Mekongu, ale na jego odnodze, czyli na rzece Bassac. Po kilkunastu minutach dopływamy do pierwszych dużych łodzi (to sprzedawcy) wokół którym kręcą się mniejsze (kupujący) i odbywa się przeładunek. Każda duża łódź wypełniona jest jednym lub dwoma rodzajami warzyw, a jakimi? Można się zorientować po tym co wisi na wysokiej tyczce sterczącej z każdej łodzi. Jest to więc taka warzywno-owocowa hurtownia na rzece. Kilka łodzi turystycznych pływa wokół wodnego targu i obserwuje całe to zamieszanie. Do turystów podpływają wąskie łodzie, które nastawione są na sprzedaż detaliczną i prócz owoców sprzedają kawę, napoje, a nawet można sobie zamówić zupę z wielkiego garnka. Mijamy targ działający od bladego świtu do południa i płyniemy do ogrodów nad rzeką, gdzie prócz owoców można zjeść takie przysmaki jak szczur, wąż czy żaba. Kasia i Piotr decydują się na węża i żabę. Żaba rewelacyjna, a wąż gumowaty. Wracając szerokim korytem rzeki mijamy pomnik Ho Chi Minha w centrum Can Tho i dopływamy do hotelu, który położony jest nieco na uboczu. Po lunchu wracamy do Sajgonu.

20180414203949-01-750x499 20180414203923-01-750x500 20180414203434-01-750x501 20180414203815-01-750x501 20180414203726-01-750x501 20180414203756-01-750x501

kosz pełen owoców

13 kwietnia 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180413161005-01-750x501 20180413160708-01-750x500 20180413160525-01-750x500 20180413160339-01-750x500

Kolejne dwa dni spędzamy w krainie owoców. Jedziem do najbogatszego regionu w Wietnamie, czyli do Delty Mekong. Na południu kraju, stosunkowo niewielkim obszarze mieszka 20 mln ludzi czyli ⅕ wszystkich Wietnamczyków. Znajdują się tu plantacje owocowe: np. kokosów w prowincji Ben Tre. Już po wyglądzie domów widać, że tutaj ludziom powodzi się lepiej niż w innych częściach Wietnamu. W ogrodach wokół domów rosną banany, mango, papaje, pomelo, limonki, a nawet można znaleźć ananasy i karambole, które bardzo rzadko tu widuję. Próbujemy także rambutany i kakaowce. Najwięcej jednak jest tu kokosów, które w prowincji Ben Tre rosną praktycznie wszędzie. Kupujemy tradycyjne cukierki kokosowe wyprodukowane tuż przy rzece, a pływając łodziami kilka razy mijamy składowiska kokosowych łupin. Przerabia się je na wycieraczki lub jako wypełnienie materacy do europejskich sypialń. Podobno włókna kokosowe są antyalergiczne, oraz antygrzybiczne i podnoszą komfort snu zapewniając odpowiednią wentylację.

20180413161024-01-750x500 20180413160935-01-750x501 20180413160823-01-750x491 20180413160753-01-750x499 20180413160915-01-750x496 20180413160734-01-750x499

za oknem autobusu…

12 kwietnia 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180412182937-01-500x748 20180412182805-01-500x749 20180412182715-01-500x749 20180412182830-01-01-500x750 20180412183020-01-501x750 20180412182648-01-500x748 20180412182404-01-500x750 20180412182512-01-500x748

Jesteśmy w południowy Wietnamie, termometry wskazują 36 st C. Jedziemy do miejscowości Tay Ninh, gdzie znajduje się największa kaodaistycznej świątyni w Wietnamie. O 12.00 rozpoczyna się nabożeństwo. Kapłani w kolorowych strojach (czerwonym, żółtym i niebieskim) prowadzą msze, w której mnisi w białych szatach przy monotonnej muzyce wpadają w trans. Z górnych balkonów przyglądają się temu turyści, którzy za chwilę pojadą w dalszą podróż do położonych niedaleko tuneli Cu Chi. To jedno z kilku miejsc w Wietnamie pamiętających wojnę z Amerykanami. Tu poznajemy genezę, historię wojny, jej przebieg, oraz jak żyli i walczyli partyzanci Viet Congu. Z Sajgonu do Tay Ninh, a potem do Cu Chi jedziemy klimatyzowanym autobusem. Jest trochę chłodniej niż na zewnątrz, po otwarciu okna gorąca fala lepkiego powietrze upewnia nas, że lepiej siedzieć w chłodnym autobusie. Za oknem płynie fala skuterów, a wraz z nią domy, pola, drzewa… Kończą się wąskie i wysokie domy miejskiej zabudowy, a zaczyna się strefa rolnicza. Mijamy pola ryżu, który gotowy jest już do zbiorów, a w oddali dostrzegamy plantacje lotosu. Część kwiatów jeszcze jest w pąkach, niektóre pięknie zakwitły , a część straciła swoje płatki i została sama miseczka-konewka z jadalnymi ziarenkami. Płatki można dodać do sałatki, lub herbaty, orzeszki lotosowe z konewki można zjeść na surowo, a korzeń zawiera wiele substancji odżywczych: błonnik, witaminę B i C, oraz minerały. Nagle z płaskiego terenu wyrosta wielka góra. To Góra Czarnej Pani na wierzchołku której znajduje się świątynia buddyjska. Żeby tam wejść trzeba poświęcić kilka godzin. Za oknem mijamy plantacje drzew kauczukowych, z których słynie ta okolica, palmy kokosowe, oraz drzewa oblepione jackfruitem. W przydrożnej restauracji kobra zatopiona jest w wódce i podobno pomaga na męską siłę. Wyjechawszy z miasta skuterów jest znacznie mniej, ale nadal jest to główny środek przemieszczania się dla wielu rodzin trzy-, cztero- a nawet pięcio-osobowych. Jest to także dobry środek do transportu różnorakich przedmiotów. Nie wszyscy jednak szczęśliwie dotrą dzisiaj do domu, mijamy właśnie na ulicy dwa rozbite skutery…

20180412182628-01-750x501 20180412182600-01-750x501 20180412182541-01-750x499 20180412182150-01-750x501

atrakcje w Hanoi

30 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180327121128-01-498x745 received_1989740117721058-01-498x747 20180327121103-01-498x747 20180327120916-01-750x500 20180327121009-01-750x499
Przyjechaliśmy do Hanoi. W stolicy Wietnamu nie spędzamy wiele czasu, więc musimy się spieszyć by zrealizować cały program. Najpierw szybkie śniadanie, choć nie było aż tak szybkie, ponieważ kelnerka ciągle myliła zamówienia. Potem poszliśmy do kawiarni, gdzie mogliśmy wypić i kupić do Polski dobrą kawę. Wietnam jest drugim producentem kawy na świecie. Zatrzymaliśmy się jeszcze przed katedrą św. Stefana, którą także zainteresowany był Harrison Ford z rodziną (stali obok nas). Jednym z urokliwszych miejsc w Hanoi jest jezioro Hoan Kiem i deptak wokół niego. Czerwony most znany z wielu pocztówek prowadzi do świątyni żółwia. Kilkaset metrów w głąb Starego Miasta jest targ Dong Xuan, tam zrobiliśmy ostatnie zakupy. Będąc w Hanoi nie może zabraknąć wizyty w teatrze lalek na wodzie, gdzie wystawiają spektakl opowiadający o kulturze i legendach wietnamskich. Wieczorem na kolację pojechaliśmy na drugą stronę Czerwonej Rzeki, do restauracji, gdzie w siedmiu potrawach przyrządzają węże. Na naszą jedenasto-osobową grupę dostaliśmy cztery węże.
20180327120737-01-750x501 20180327120701-01-750x501 20180329155356-01-750x501 20180329155414-01-750x501 20180329155803-01-750x501 20180329155228-01-750x501

wytchnienie w Ha Long

28 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180328143337-01-750x501 20180328143422-01-750x500 20180328143029-01-750x501 20180328135759-01-750x501 20180328135159-01-750x500 20180328143132-01-750x500
Dwa dni i jedną noc spędzamy na zatoce Ha Long. To bez wątpienia najpiękniejsze miejsce w całym Wietnamie. Po prawie dwóch tygodniach intensywnego zwiedzania Wietnamu mamy teraz odrobinę relaksu. Mimo to, że jest tu tak wiele turystów nie widać tego, ponieważ statki porozrzucane są wokół wapiennych skał. Większość wysp to wieże, pionowo wyrastające z morza, które zamieszkiwane są jedynie przez zwierzęta. Niektóre znowu oblegane są przez turystów np.: wyspa Ti Top, gdzie jest punkt widokowy i plaża. Nie wszyscy jednak kąpią się w morzu, ponieważ woda nie jest zbyt ciepła. Niebo jest zachmurzone, trochę wieje i jest lekka mgiełka przez co widoczność nie jest najlepsza. Mimo wszystko mamy tu niezapomniane przeżycia: statek płynie, a my leżymy na górnym pokładzie i oglądamy góry. Przesiadamy się na mniejszą łódkę i podpływamy na wyspę Bo Hon, gdzie znajduje się jaskinia Sung Sot, czyli Jaskinia Niespodzianka. Żeby do niej wejść trzeba wspiąć się po kilkudziesięciu schodach, ale jaskinia jest tego warta. Drugiego dnia wypożyczamy kajaki, aby przepłynąć przez niewielki otwór w skale do zatoki wewnątrz góry, na której grasują małpy. Na statku śpimy na parterze w kajutach dwuosobowych, na pierwszym piętrze jest jadalnia, a na górze taras widokowy z leżakami. Przed kolacją mogliśmy nauczyć się jak zawijać sajgonki, a w nocy kapitan oświetlił przy dziobie morze i zaczęliśmy łowić kalmary. Podobno światło je wabi, jednak po godzinie moczenia wędki w wodzie nie złapaliśmy nic. Na drugi dzień rano Grzesiek zarzucił wędkę i po chwili wyciągnął na haczyku kalmara. To się nazywa mieć szczęście.
20180328143450-01-750x500 20180328143156-01-750x501 20180328135108-01-750x501 20180328140019-01-750x501 20180328135918-01-750x500 20180328135737-01-750x499

Hue – cesarskie miejsce

27 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180326153216-01-750x501 20180326153246-01-750x501  20180326152451-01-750x500 20180326153021-01-750x501 20180326152748-01-750x499 20180326152856-01-750x501
Z Hoi An do Da Nang pojechaliśmy autem, natomiast z Da Nang do Hue już pociągiem. To najładniejszy odcinek kolejowy na całej wietnamskiej trasie z Ho Chi Minh City do Hanoi. Pociąg kręci po kolejowych serpentynach na zboczach gór, z których rozpościera się wspaniały widok na Morze Południowowschodnie. W Hue idziemy od razu do knajpki “Cafe on thu wheels”, gdzie jest chyba najlepsze jedzenie w tym mieście. Prowadzą ją Ki i Ly – Wietnamki, które gotują po mistrzowsku. Przygotowują wyśmienite dania, a uśmiech z twarzy nie schodzi im nawet o godzinie 22, czyli po 15 godzinach pracy. Na koniec kolacji podpisujemy się na ścianie, gdzie trudno już znaleźć wolne miejsce. Hue to miasto cesarskie, zwiedzamy tu grobowce cesarzy Nguyen, oraz ich Cesarski Pałac. Uczestniczymy także w tradycyjnym pokazie walk, ale w momencie, gdy jeden z wojowników wbija sobie włócznię w krtań i naciskając ją włócznia się wygina, to nie wszyscy mogą na to spokojnie patrzeć. Wieczorem jedziemy autobusem sypialnym do Hanoi – stolicy Wietnamu.
20180326153043-01-750x501 20180326152537-01-750x501 20180326152939-01-501x750 20180326152716-01-501x749 20180326152434-01-501x751

najładniejsze miasto Wietnamu

25 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180325182441-01-750x501 20180325182350-01-750x501 20180325182332-01-750x501 20180325181951-01-750x501 20180325181636-01-750x501 DSC_0087-01-750x499
Najładniejszym miastem w czasie naszej wycieczki do Wietnamu jest bez wątpienia Hoi An. Charakterystyczna żółta zabudowa starego miasta przyciąga tu wielu turystów. My możemy się pochwalić, że to dzięki naszemu rodakowi Kazimierzowi Kwiatkowskiemu miasto zachowało swój niepowtarzalny urok. Nie pozwolił on bowiem zburzyć starych, zagrzybionych budynków starego miasta, ponieważ dostrzegł w nich niepowtarzalny urok. Dzięki jego pomocy i wsparciu w latach dziewięćdziesiątych odremontowano je, a dwa lata po śmierci Kazika wpisano Hoi An na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Do południa jest tu jeszcze dość spokojnie, ale pod wieczór, gdy zaświecają się wszystkie lampiony robi się tłoczno. Na ulicę wychodzą uliczni sprzedawcy, właściciele łódek proponują przejażdżkę, a restauratorzy zapraszają na kolację. Wietnamska młodzież zaczepia turystów i w zamian za drobne prezenty proszą by z nimi chwilę porozmawiać po angielsku. Na rzece pływają małe lampioniki, które miejscowi sprzedają po dolarze za sztukę. Wieczorem setki świecących lampionów rozwieszonych na ulicach, w restauracjach i na mostach tworzą niezapomniany klimat.
20180325182205-01-750x501 20180325182308-01-750x501 20180325181745-01-750x501 20180325182416-01-750x501 20180325182135-01-750x501 20180325182117-01-750x501

My Son

24 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180323214425-01-750x501 20180323214617-01-750x501 20180323214645-01-750x501 20180323214250-01-750x501
Kolejnym miejscem na trasie naszej wycieczki do Wietnamu jest My Son. Oddalone jest 45 km od Da Nang. My Son to czamskie wieże, które zaczęto budować w V wieku. W czasie wojny wietnamsko-amerykańskiej stacjonowali tu żołnierze Vietcongu i wiele z nich nie przetrwało amerykańskich nalotów bombowych. Cały czas jednak trwają roboty naprawcze i co roku ich liczba się powiększa.

Da Nang

23 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180322213446-01-750x501 20180322213628-01-750x501 20180322213742-01-750x501 20180322213538-01-750x501
Wylądowaliśmy w Da Nang, wprawdzie 7 godzin po czasie, ale udało się. Pogoda tutaj nas nie rozpieszcza. W Sajgonie było 35 st C, a w Da Nang ledwo 23. Mieliśmy spędzić dzisiejszy dzień na zażywaniu kąpieli słonecznych i morskich jednak zimna woda, wiatr i brak słońca spowodowało, że poszliśmy na spacer po plaży mocząc tylko nogi. Da Nang to duże miasto nad Morzem Południowochińskim, które mocno się rozwija, co widać przy brzegu. Buduje się tu masę cztero, pięciogwiazdkowych hoteli, które mają nawet 48 pięter, z basenami i widokiem na morze. Na razie turystów zbyt wielu tu nie ma i porównując z Sajgonem to Da Nang (przynajmniej okolice plaży) wydaje się miastem wymarłym. Potem pojechaliśmy w Góry Marmurowe.
20180322213255-01-750x501 20180322213114-01-750x501 20180322213357-01-750x501 20180322213055-01-750x501 20180322212810-01-750x501 20180322212749-01-750x501

Sajgon czyli miasto Ho Chi Minha

22 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180321152616-01-750x501 20180321150645-01-750x500 20180321151135-01-500x748 20180321150422-01-500x750 20180321151018-01-500x747
Dzisiejszy dzień spędziliśmy spacerując po francuskiej dzielnicy miasta Ho Chi Minha czyli Sajgonu. Rano poszliśmy na największy targ w mieście – Ben Thanh, gdzie można kupić ubrania, pamiątki, owoce, a w tylnej części zjeść tradycyjne dania wietnamskie za niewielkie pieniądze. Małe stoiska kulinarne tworzą stołówkę dla pracujących na targu sprzedawców. Idziemy dalej. Wchodząc na bulwar Nguyen Hue wstępujemy w inny świat. Skończyły się wąskie domy typowe dla zabudowy wietnamskiej, a zaczęły się pięciogwiazdkowe hotele i ekskluzywne markowe sklepy prosto z europejskich stolic. Jeden kraniec bulwaru prowadzi do Siedziby Komitetu Ludowego, a drugi do rzeki Sajgon. Nieco dalej z tyłu pałacu są jeszcze dwie budowle, o których możemy przeczytać we wszystkich przewodnikach o Ho Chi Minh City: Poczta Główna oraz Katedra Notre Dame. Ta pierwsza zaprojektowana przez Gustava Eiffela ma wewnątrz kilka charakterystycznych elementów: wielki portret spoglądającego na wszystkich z góry Ho Chi Minha, dwie stare mapy pokazujące Wietnam i Kambodżę oraz Sajgon z 1892 roku i budki telefoniczne, w których teraz znajdują się bankomaty. Katedra niestety była zamknięta, będą tam prowadzone prace remontowe ponieważ po obu stronach kościoła stają rusztowania. Nad rzeką Sajgon zaczepili nas mobilni szewcy, którzy naprawili mi sandały (zresztą nie tylko mi). Często w Wietnamie zdarza mi się korzystać z usług takich szewców, ale zwykle jest to w Hanoi – po dwóch tygodniach intensywnego użytkowania sandałów w czasie wycieczki po Wietnamie. Te, które teraz mam nie są jeszcze tak zniszczone, ale wytrawne oko szewca zawsze wypatrzy jakiś ubytek i ślad użytkowania, który trzeba naprawić.
20180321150445-01-750x501 20180321152645-01-750x501

szczur na talerzu

21 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180320114712-01-750x501 20180320113837-01-750x501 20180320114114-01-750x501 20180320114042-01-750x501 20180320114247-01-750x501 20180320114148-01-750x501
Wycieczka do Wietnamu, dzień trzeci.

Wstajemy wcześnie rano, by popłynąć na wodny targ – kilka kilometrów od centrum Can Tho. Handluje się tu warzywami i owocami, ale w przeciwieństwie do targu wodnego w Bangkoku, zakupy robią tu tylko miejscowi. Każda duża łódź sprzedaje jeden-dwa rodzaje owocu z Delty Mekong. Do naszej łodzi podpływają tylko wąskie czółna, które głównie dla turystów sprzedają pojedyncze kokosy, mango, ananasy, oraz wietnamską słodką kawę i zimne napoje. Nieco dalej w wąskim odpływie zatrzymujemy się przy owocowych ogrodach, wypożyczamy rowery i jedziemy wzdłuż rzeki. Naszym celem jest drzewo, które w czasie bombardowań amerykańskich zostało zniszczone i przestało żyć. Porozrzucane gałęzie zaczęły puszczać korzenie do ziemi i drzewo odrodziło się na nowo. W miejscu, gdzie wypożyczyliśmy rowery są owocowe ogrody oraz mała restauracja. Można tu zjeść owoce, które rosną w delcie Mekong, a także różne przysmaki z grilla (nie dla wszystkich przysmaki). Najbardziej odważni z naszej grupy okazali się Andrzej i Marcin, którzy zamówili i zjedli! szczura oraz węża. Trochę im przeszkadzała duża liczba kości, ale zbytnio nie narzekali.
20180320114353-01-750x502 20180320114021-01-750x501 20180320114000-01-750x500 20180320114738-01-750x501

krab w pokoju

20 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180320115136-01-750x501 20180320115118-01-750x502
Dwumilionowa miejscowość Can Tho leży na południowym krańcu Wietnamu i jest stolicą Delty Mekong. W jednym z naszych pokoi w czterogwiazdkowym hotelu spod łóżka wyszedł krab. Obsługa go szybko zabrała, ale po godzinie pojawił się kolejny. Chciał się chyba przywitać i wyszedł na środek pokoju. Tego już zabrał nasz wietnamski przewodnik Tam ucieszony, że będzie miał przysmak na kolację; „kupię sobie jeszcze piwo i wrzucę go do gorącej wody” – powiedział. Skąd wzięły się kraby w pokoju? Według Tama wietnamscy turyści, którzy tu mieszkali przed nami kupili je w sąsiedniej nadmorskiej prowincji i przywieźli do hotelu. Wskazywał na to piasek na skorupie kraba, a Can Tho nie ma dostępu do morza. Kraby musiały im uciec, chociaż powinny być dobrze pilnowane ponieważ nie są tanie dla Wietnamczyków (w zależności od rozmiarów 10-15 USD za kilogram). Tam wraz z naszym kierowcą zjadł kraba, ale musieli dokupić sobie jeszcze kilka krewetek, bo mięsa krab nie miał zbyt wiele pod swoją skorupą.
20180320115004-01-750x502 20180320144556-01-750x501

owoce w Delcie Mekong

19 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180319174934-01-750x501 20180319164638-01-750x501 20180319174800-01-750x501 20180319175023-01-750x501
Jesteśmy w Delcie Mekong na którą mówi się, że jest “wietnamskim koszem pełnym owoców”. To dlatego, że są tu plantacje kokosów, bananów, mango, pomelo, smoczych owoców,… . W samej prowincji Ben Tre (w której teraz jesteśmy) podobno rośnie 60 % wszystkich wietnamskich kokosów. Płyniemy łodzią po rzece, która jest trzecią co do wielkości rzeką w Azji. Tego jednak nie widać, ponieważ pływamy po wąskich odnóżach rzeki. Wszędzie wokół są kokosy, a na brzegu co jakiś czas widzimy przetwórnię skorup kokosowych, z których robi się między innymi wycieraczki do butów. Są też niewielkie fabryczki cukierków kokosowych zawijanych w papier ryżowy. Cukierki kupujemy by część Wietnamu zabrać ze sobą do Polski. Łódź motorową zamieniamy raz na duże tuk tuki, to na wąskie czteroosobowe czółna, a to znowu spacerujemy wąskimi uliczkami gęsto porośniętymi drzewami owocowymi.
20180319174715-01-750x500 20180319181209-01-750x501

w tunelach Vietcongu

18 marca 2018 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20180319033334-750x501 20180319094431-01-750x500 20180319094256-01-750x501 20180319094518-01-750x501
Wczoraj wieczorem przylecieliśmy do Sajgonu i już dzisiaj z samego rana ruszamy zwiedzać Wietnam. Zaczynamy od prowincji Tay Ninh, gdzie znajduje się stolica apostolska Kaodaizmu. Jest to młodą religią powstałą w 1926 roku, a jej wyznawcy mieszkają głównie w Delcie Mekong, czyli w południowym Wietnamie. Kaodaizm zapożycza elementy kilku wyznań i filozofii: buddyzmu, katolicyzmu, taoizmu czy konfucjanizmu. Świątynia jest bardzo kolorowa: żółty miesza się z niebieskim i czerwonym, a każdy z tych kolorów symbolizuje inną wiarę. Zostajemy na mszę, ale muzyka i śpiewy wprowadzające wiernych w trans nie pozwalają na dotrwanie do końca.
Wracając do Sajgonu zatrzymujemy się w tunelach Cu Chi i tu przechodzimy próbkę normalnego życia żołnierzy Vietcongu w czasie, gdy w latach 60-tych i 70-tych XX wieku walczyli z Amerykanami. Wchodzimy do małych otworów ukrytych w ziemi, gdzie się ukrywali, strzelamy z AK 47, oraz przechodzimy wąskimi tunelami (i tak powiększonymi dla turystów), gdzie pod ziemią mieli swoje schronienie, magazyny broni, pokoje narad, a nawet szpital. Z 250 km tuneli jakie są wykopane w tym rejonie przechodzimy ledwo 40 metrów i już mamy dość. Na koniec zmęczeni posilamy się gotowanym maniokiem popijając herbatę z rosnącej tu trawy. Żołnierze Vietcongu nie mieli łatwego życia.
20180319033430-750x501 20180319094606-01-750x501

iloveyou

5 listopada 2017 - Kategerie: Wietnam,wyprawa -

20171103193954__MG_8579-01-750x500 20171103194345__MG_8594-01-750x500 20171104_003442-01-500x750 20171104_003417-01-500x750 20171104_003747-01-500x750
Wylądowaliśmy w Wietnamie. W czasie tej wycieczki pojedziemy do górskiej miejscowości Sapa na dwa dni, a następnie polecimy do Laosu.
Mimo to że samolot usiadł bardzo późno na płycie lotniska w Hanoi, zdążyliśmy jeszcze zjeść zupkę pho. Po kolacji zjedzonej na ulicy na malutkich taborecikach poszliśmy na spacer dość głośną i rozrywkową ulicą Ta Hien niedaleko jeziora Hoan Kiem. Trafiliśmy do pubu Hay Bar, gdzie mimo późnej pory grał jeszcze zespół. W hotelu recepcjonista powitał nas słowami “iloveyou” – po chwili konsternacji okazało się, że jest to hasło do hotelowego wi-fi.
20171103194618__MG_8607-01-750x500 20171103194700__MG_8610-01-750x500 20171103204556__MG_8620-01-750x499 20171103194021__MG_8580-01-750x500

Dzień Niepodległości

2 września 2017 - Kategerie: historia,Wietnam -

21267469_1574532472606021_284455374_o P2580348 21284566_1865985916750970_29660250_o 21247990_1575010602558208_1868777476_o
2 września w Wietnamie obchodzony jest Dzień Niepodległości. Będąc tam w drugiej połowie sierpnia już wtedy na wielu placach i ulicach rozwieszone były czerwone flagi, oraz podobizny Ho Chi Minha.
2 września 1945 na placu Ba Dinh w Hanoi Ho Chi Minh ogłosiła Deklarację Niepodległości Demokratycznej Republiki Wietnamu. W czasie II wojny światowej sprzymierzeńcy Niemców – Japończycy w 1940 zajęli francuską kolonię w Azji (w tym Wietnam). Po zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę (8 sierpień 1945) lider Tymczasowego Rządu Rewolucyjnego Wietnamu Ho Chi Minh zostaje szefem Komitetu Wyzwolenia i przywódcą anty-japońskiego powstania. Powstanie wybucha 13 sierpnia i walki trwają dwa dni. Po kapitulacji Japonii Komitet zmusza cesarza Bao Dai z dynastii Nguyen do abdykacji i 2 września 1945 roku powstaje Demokratyczna Republika Wietnamu.
21268223_1865988053417423_2084487742_o P2580350

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress