Aktualności

trekking w gumowcach

22 stycznia 2019
Autor:
Rafał

2830187-01-750x500 2830196-01-750x500 2830206-01-750x500 2830223-01-750x500 2830219-01-750x500 2830325-01-750x500
Rano wychodzimy na trekking po wietnamskich górach wokół Sa Py. W planie jest przejście przez dolinę Muong Hoa i dojść do trzech wiosek: Y Linh Ho, Lao Chai i Ta Van. Pierwszą rzeczą jaką robimy przed trekkingiem to wstępujemy do pobliskiego sklepu i wymieniamy nasze obuwie na gumowce. Tak, idziemy w gumowcach na trekking! Od rana w Sapie mży, jest pochmurno i chłodno. Ścieżki w górach są mocno zabłocone, więc po chwili mielibyśmy błoto w butach. Jest bardzo ślisko zwłaszcza na odcinku do pierwszej wioski, gdzie najpierw jest ostro pod górę, a potem mamy strome zejście. Buty grzęzną w błocie i gdyby nie odciśnięte prowizoryczne stopnie w ziemi wszyscy byśmy się ślizgali i zjeżdżali na tyłkach w dół. Naszą przewodniczką dzisiaj także jest So, która przyszła na piechotę po nas ze swojej wioski (kilka kilometrów), a za nią grupa kobiet z koszami na plecach.  Towarzyszyły nam do drugiej wioski, pytały skąd jesteśmy, jak mamy na imię, a nawet ile mamy lat i czy jesteśmy żonaci, oraz służyły pomocą. Japończyk Mamoru Hirai, który z nami szedł nie dałby rady bez ich pomocy. W drugiej wiosce przed lunchem wyjaśniło się po co z nami idą. Z koszy, które niosły wyciągnęły portfele, szale, koszule, opaski na rękę… i jak do tego czasu były spokojne tak teraz rzuciły się wszystkie na nas chcąc sprzedać swój towar. Najpierw haftowana portmonetka kosztował 200 tys. VND, a po lunch jak już wydawało się, że kupiliśmy wszystko co chcieliśmy i czego nie chcieliśmy cena spadała do 100 tys. VND za 4 sztuki. W dwóch pierwszych wioskach – Y Linh Ho i Lao Chai mieszkają Czarni Hmongowie, natomiast w Ta Van w większości to D Zay. Posługują się różnymi językami i mają inną kulturę. Można ich rozpoznać po strojach.
2830319-01-750x500 2830239-01-750x500 2830293-01-750x501 2830244-01-750x500 2830245-01-750x500 2830311-01-750x500