Aktualności

Japonia, uwaga na jelenie

21 maja 2026
Autor:
Rafał

Kurashiki, magazyny ryżu.

W Kurashiki (na drodze z Hiroszimy do Kioto) idziemy do dzielnicy Bikan, żeby poczuć atmosferę Japonii okresu Edo. Zamykamy oczy i… w wąskim kanale mijają się drewniane łodzie z workami pełnymi ryżu, a w cieniu wierzb kupcy omawiają interesy. Na ulicach mijają się tragarze, rzemieślnicy, kobiety w kimonach i jest samuraj, który pilnuje porządku. W górującej nad miastem świątyni Achijinja młodzi przyjmują ślub w obecności kami i kapłana… Bikan był niegdyś centrum handlowo-magazynowym, gdzie główną rolę odgrywał ryż. Sceneria jest piękna. Nadal stoją tam stare domy w białym kolorze z czarnymi płytami, nad kanałem rosną wierzby płaczące i gdzieniegdzie stoi kobieta w kimonie zapraszając turystów do swojej restauracji. 

Himeji, Biała Czapla

Zamek Himeji jest jednym z 12 zamków, który pamięta szogunów i daimyo, chodzących po jego podłodze. Niewzruszony stoi okazale od kilkuset lat niczym Biała Czapla unosząca się do lotu. Chyba chroniony jest przez kami, bo ani trzęsienia ziemi, ani nawet bomba zapalająca, która spadła na niego podczas II wojny światowej nie zaszkodziły mu. To piękny okaz z pięknymi wnętrzami. Dzisiaj zagrożeniem dla Zamku Himeji jest nadmiar turystów, którzy prą wąskimi schodami coraz wyżej, by na najwyższym piętrze klasnąć w dłonie i pokłonić się kami.

Nara, jelenie sika

W Nara musimy uważać na jelenie. Jadąc z dworca kolejowego już z daleka widzimy mężczyznę biegnącego za stadem jeleni sika. Weszły do centrum miasta, więc mężczyzna wskazuje im drogę do parku, gdzie mieszkają. 

Kiedy idziemy wzdłuż kamiennych lamp, jelenie bacznie obserwują co mamy w rękach, i jeśli są to krakersy sonbei to pochylają nisko głowę. Kłaniają się raz, drugi, a jeśli nic nie dostaną to podgryzają kieszenie, albo kradną wszystko co jest papierowe. Trzeba więc uważać na bilety, mapę, pieniądze, czy paszport.

Bardzo dużo turystów było w Nara, dużo było w Himeji, mało w Kurashiki, a bardzo mało w Koyasan. To właśnie w Koyasan Kobo Daishi znalazł swoje sonko, które rzucił z Chin. Znalazł i uznał, że to jest dobre miejsce na założenie swojego klasztoru. W Koyasan jest sporo miejsc,  gdzie można przyjechać na kilka dni i medytować. My zaczynamy od cmentarza Okunion z mauzoleum Kobo Dashiego. Znajduje się tu 200 tys. nagrobków, a nad nimi rosną ogromne cedry japońskie. Są figurki jizo, rzeźby, które oblewamy wodą, piramidy pamięci, latarnie i kamień, którego nie mogłem wrzucić na wyższe piętro.

Kolejna wycieczka do Wietnamu już w październiku, do Tajlandii w listopadzie, a na Sri Lankę w grudniu 2026!

Przeczytaj więcej o naszych podróżach w Azji:

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *