Aktualności

Wujek, mam na imię Bang.

19 kwietnia 2026
Autor:
Rafał

Wietnam południowy vs Wietnam środkowy.

Jedziemy na południe Wietnamu do Delty Mekong. I po raz kolejny naszym przewodnikiem jest Trank.

Porównuje życie w środkowym Wietnamie (urodził się niedaleko Da Nang) do tego na południu w Delcie Mekong. W Delcie nie ma tajfunów, ani huraganów. Ogrody są pełne owoców, ryż zbieranie się 3 razy w roku, a rzeki obfitują w ryby. Dzięki temu w Delcie nie myśli się o jutrze, żyje się beztrosko i na luzie.

Natomiast u mieszkańców środkowego Wietnamu jest ciągły lęk i świadomość tego, że trzeba mieć odłożone pieniądze i nie można ich zbyt pochopnie wydawać. Należy mieć poduszkę finansową m.in.: na naprawę skutków katastroficznych huraganów, które regularnie, kilka razy w roku nawiedzają środkowy Wietnam. W listopadzie 2025 roku na własnej skórze doświadczyliśmy huraganu Fengshen z tak dużymi opadami deszczu, że musieliśmy uciekać z hotelu w Hoi An do Danang. Kilka dni później także Danang i Hue nawiedził huragan (tym razem Kalmaegi) burząc domy, niszcząc plaże, wyrywając drzewa, zalewając miasta i cytadelę cesarską w Hue. 

Problemy Delty Mekong

Mimo spokojnego i bez stresowego życia przyszłość Delty Mekong nie wygląda różowo. Ryb w rzekach jest coraz mniej, ponieważ stawia się coraz więcej elektrowni wodnych na Mekongu (Chiny, Laos) przez co ryby nie mogą migrować wzdłuż rzeki. Elektrownie wodne zatrzymują less niesiony z gór, który użyźnia ziemię, przez co plony są mniejsze. Zmiana klimatu powoduje podniesienie poziomu morza, które wpływają w głąb lądu zalewa słoną wodą pola ryżowe i plantacje owoców. Do tego dochodzi erozja gleby, zapadanie się terenu, nadużywanie nawozów, zanieczyszczenie wody.

Urocza Bang

Z roku na rok zmniejsza się też targ wodny Cai Rang, ponieważ transport towarów przeniósł się na drogi, a handel na targowiska lądowe. Dużych łodzi sprzedających hurtowo warzywa i owoce jest coraz mniej. 

Wchodzimy do łodzi 71-letniego Huma, który wraz ze swoją żoną sprzedają turystom ananasy. Kiedy był młody przeszedł wysoką gorączkę, co spowodowało, że jego mięśnie nóg nie do końca się rozwinęły i teraz nie może chodzić. Siedzi na dziobie łodzi i zaprasza turystów na ananasy, które jego żona sprawnie odbiera stożkowym nożem.

Po łodzi kręci się też ich 4-letnia wnuczka. Kiedy pytam o jej imię szybko odpowiada: “Hello wujek, mam na imię Bang”. Podaje mi miseczkę z solą i chili, które mają podbijać smak ananasa. I choć na początku to zestawienie nie bardzo mi pasuje to nie odmawiam uroczej Bang.

Kolejna wycieczka do Wietnamu już w październiku 2026!

Przeczytaj więcej o naszych podróżach w Azji:

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *