Aktualności

Wycieczka do Serengeti

28 marca 2021
Autor:
Rafał

Tankowanie do butelki

Poranek przywitał nas deszczem, a temperatura była niższa niż w poprzednich dniach. Jest 17 stopni. Dzisiaj jedziemy do Parku Narodowego Serengeti. Wcześniej jednak musimy zatankować, ponieważ przez dwa dni w buszu nie znajdziemy stacji benzynowej. Litr diesla kosztuje niecały dolar, czyli ok 3,80 zł. Na stacji benzynowej prócz auta jest też możliwość zatankowania pół litrowej butelki po coli. Miejscowi tak robią.

Zabieramy przygotowane dla nas pudełka lunchowe, ale ich zawartość nie jest zbyt wyszukana smakowo. Na początku ciężko nam było uwierzyć, że kosztują więcej niż zestaw obiadowy (z napojami) w hotelowej restauracji.

Najwięcej lwów w Afryce

Żeby dojechać do Parku Narodowego Serengeti musimy przebyć długą, wyboistą drogę przez  Strefę Ngorongoro. Serengeti jest drugim co do wielkości parkiem narodowym, ale najbardziej znanym wśród turystów. Zajmuje prawie 15 tys. km kw., dlatego w ciągu dwóch dni zobaczymy tylko jego niewielki fragment. 

Do Serengeti wjeżdżamy od strony wschodniej, gdzie na płaskim terenie rozciąga się sawanna. Zaraz po wjeździe do parku trafiamy na 4 lwy. Kilka kilometrów dalej są kolejne, tym razem młode leżą na szczycie skały. W Serengeti jest największe skupisko lwów w całej Afryce.

Po dwóch godzinach jazdy sawanna zmienia się w bardziej zarośnięty teren z wieloma drzewami. Pojawiają  się też inne zwierzęta. Na koniec dnia zatrzymujemy się na dłużej przy niewielkiej rzece, gdzie w wodzie siedzi kilkadziesiąt hipopotamów. 

Lampart

Wjeżdżając do Serengeti mieliśmy nadzieję, że zobaczymy ostatnie brakujące nam zwierzę z Wielkiej Afrykańskiej Piątki. Bawoły i słonie widzieliśmy w Tarangire, nosorożca (choć daleko) i lwy w Kraterze Ngorongoro. Zostaje więc lampart, choć nie nie dajemy sobie zbyt wielkiej szansy.

Ale stało się! Wracając do naszych bungalowów najpierw zobaczyliśmy kilka aut w jednym miejscu. To znak, że pasażerowie coś obserwują. Po chwili na drzewie dostrzegamy leżącego lamparta. Był trochę daleko, ale przez teleobiektywy widzieliśmy go bardzo dobrze. 

Wielka Piątka zaliczona!

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *