buddyjska szkoła

10 sierpnia 2018 - Kategorie: BIRMA,wyprawa -

P2760029 P2750916 P2750892 P2750922
Zakończyliśmy dwutygodniowa wycieczkę objazdowa po Birmie. Różnice kulturowe, zwyczaje, warunki bytowe, odmienne posiłki były bardzo zaskakujące nie tylko dla dzieci, które pierwszy raz odwiedziły Azję. Atrakcji, które będziemy wspominać długo było wiele: świątynie Baganu, bryczki w Inwa, podziemia klasztorne, fabryka płatków złota. Były także momenty bardziej ekscytujące: słonie w Shwe Naung, zgubienie drogi powrotnej na jeziorze Inle, dwie myszki w pociągu, jazda na rowerach, czy ogromne fale na morzu w Zatoce Bengalskiej.
Jedną z przyjemniejszych rzeczy były odwiedziny w Międzynarodowym Buddyjskim Centrum Edukacji w Sagaing. Przyjechaliśmy tu akurat w czasie przerwy między lekcjami więc kilkadziesiąt dzieci spędzało wolny czas przed szkołą. Ich stroje mieniły się w trzech kolorach: purpurowym i różowym – to chłopcy i dziewczęta przygotowujący się do mnisiego życia, oraz zielonym – uczniowie, którzy chyba nie zamierzają zostać mnichami buddyjskimi. Byliśmy zainteresowani szkołą i tego jak zdobywają wiedzę, ale oni także zaciekawili się naszą obecnością w ich szkole. Nieśmiałe, ale cały czas uśmiechnięte podchodziły do nas i bacznie nam się przyglądały, zwłaszcza jasnowłosej Łucji i Maćkowi. Po dzwonku wszystkie pobiegły do klas rozmieszczonych w dwóch trzypoziomowych budynkach. W pierwszym odbywa się edukacja wczesna dla przedszkolaków i małych dzieci szkolnych. W drugim natomiast uczą się dzieci starsze (szkoła średnia i studia). Po placówce oprowadzała nas jedna z nauczycielek, oraz mnich buddyjski pokazując każdą klasę i opowiadając o szkole. Przedszkolaki uczą się przez zabawę, a nieco starsze chórem powtarzają zadany materiał. U tych najstarszych w jednej z klas trafiliśmy akurat na egzamin z matematyki, w innej młodzież uczyła się fizyki, a w kolejnej chemii po angielsku.
IBEC (Międzynarodowe Buddyjskie Centrum Edukacji) zostało założone w 2006 roku przez 9 mnichów i jest instytucją bezpłatną. Prócz edukacji nauczyciele w tej szkole kładą nacisk na promowanie moralności.
Edukacja w Birmie prowadzona przez szkoły rządowe jest darmowa, jednak najlepsze wykształcenie w tym kraju dają podobno szkoły buddyjskie.
P2750959 P2750949 P2760011 P2750985 P2760019 P2750967

Shwedagon w deszczu

2 sierpnia 2018 - Kategorie: BIRMA,wyprawa -

2790001-01-750x500 2780990-01-750x500
Wróciliśmy z wybrzeża Zatoki Bengalskiej do Yangon. Na koniec zostawiliśmy sobie najlepszą rzecz w Yangon i zarazem najświętsze miejsce w całej Birmie. Jedziemy do pagody Shwedagon. Na niewielkim wzniesieniu stoi 100 metrowa stupa, do której z czterech stron świata prowadzą długie schody pełne straganów. Wokół głównej stupy znajduje się dziesiątki mniejszych świątyń z podobiznami Buddy, sale modlitewne, oraz małe stupy. Po zachodzie słońca dzięki oświetleniu cały kompleks zaczyna błyszczeć. Niemalże wszystko pokryte jest złotem, które mieni się i odbija światło. Podobno jest tu ponad 60 ton złota, oraz kilka tysięcy drogocennych kamieni. Shwedagon Pagoda urzeka swoją wielkością, blaskiem, różnorodnością i powagą modlących się. Szkoda tylko, że pada deszcz, a czasem nawet tak leje, że chodząc boso brodzimy po kostki w wodzie.
2780984-01-750x500 2790015-01-750x500

słonie w rzece

1 sierpnia 2018 - Kategorie: BIRMA,wyprawa -

2780531-01-750x500 received_2269939286355629-01-750x499 2780694-01-750x500 2780708-01-750x499
W miejscowości Ngwe Saung nad Zatoką Bengalską od samego rana pada. Jedziemy więc kilkanaście kilometrów do obozu słoni, który znajduje się w dżungli tuż nad rzeką. Po przejściu drewnianego mostku, który bardzo się chwieje zatrzymujemy się w szopie. Po chwili w oddali wyłania się kilka słoni z opiekunami na grzbietach. Nie są tak duże jak afrykańskie, mają mniejsze uszy i tylko jeden z nich ma kły. Między nimi niezdarnie przepycha się 1,5 roczny “maluch”. Po przywitaniach siadamy na grzbiety słoni i ruszamy w dżunglę. Olbrzymie słonie przeciskają się wąską ścieżką, a pierwszy kornak (opiekun słoni) w niektórych miejscach musi karczować drogę. Po kilkunastominutowym spacerze słonie wchodzą do rzeki. Miejscami jest głęboko, woda sięga tak wysoko, że spodenki mamy mokre.
Po południu idziemy na spacer nad morze. Dochodzimy do niewielkich stup umieszczonych na skałach, a tuż obok rozgrywa się mecz piłkarski, gdzie zawodnicy strzelają gole do prowizorycznej bramki zrobionej z bambusowych kijków.
2780888-01-750x500 2780824-01-750x500 2780838-01-750x500 2780871-01-750x499 2780894-01-750x499 2780800-01-750x499

pora deszczowa

30 lipca 2018 - Kategorie: BIRMA,wyprawa -

2780469-01-750x499 2780472-01-750x499
Zakończyliśmy zwiedzanie Baganu i dzisiaj jedziemy w kierunku birmańskich plaż. Choć odległość z Yangon do Ngwe Saung to w linii prostej tylko 200 kilometrów, zajmuje nam to aż 7 godzin. Drogi są wąskie i pełno w nich dziur, chociaż ciągle mijamy roboty naprawcze. Samochód ciągle jeździ slalomem i często zwalnia by nie wpaść w dziurę. W związku z tym nie przekracza 70 km/godz. Jazda kierowców też daje wiele do życzenia bo często wyprzedzają na trzeciego i wymuszają pierwszeństwo. Nasz hotel w Ngwe Saung stoi tuż przy plaży. Od maja do października w tej części Azji jest pora deszczowa: często pada, jest wietrznie i morze jest bardzo wzburzone. Chcieliśmy jednak parę dni spędzić nad birmańskim wybrzeżem i mamy nadzieję, że może na chwilę pogoda będzie dla nas przychylna i morze się uspokoi. Jeśli nie to mamy jeszcze basen przy hotelu.
2780477-01-750x500 20180730_172715-01-750x499

Bagan, dzień trzeci…

29 lipca 2018 - Kategorie: BIRMA,wyprawa -

2780377-01-750x500 2780383-01-750x500 2780265-01-750x500 2780238-01-750x500
Bagan to bez wątpienia najpiękniejsze miejsce w Birmie, dlatego spędzamy tu trzy dni. W pierwszym dniu wynajęliśmy auto, w drugim jeździliśmy rowerami, a dzisiaj także korzystamy z usług kierowcy busa. Nie jesteśmy w stanie zwiedzić wszystkich świątyń, ale trzy dni to wystarczający czas na poznanie Baganu. Zaczynamy od najbardziej znanej świątyni: Ananda, która w 1990 roku obchodziła swoje 900-lecie. Ogromna biała świątynia ze złotą kopułą odznacza się na tle ceglanych budowli także tym, że jest w bardzo dobrym stanie, ponieważ z okazji swoich “urodzin” przeszła gruntowny remont. Jeździmy od świątyni do świątyni. Za oknem żar leje się z nieba, a my wysiadamy z klimatyzowanego auta przy kolejnej zabytkowej budowli na kilkanaście minut. Po trzech dniach ciężko jest nam już dopasować świątynię do konkretnej nazwy. Prócz Anandy zwiedzamy dzisiaj Gubyaukgyi, Nagayon, Abeyadana, Dhammayangyi, Kheminga. Na rzece Irawadi wynajmujemy łódź i płyniemy kilkanaście minut do świątyni Kyauk-ku Umin, która wybudowana jest przy jaskini i posiada podziemne korytarze prowadzące do niewielkich wydrążonych pomieszczeń służących mnichom do medytacji. Tuż obok znajduje się niewielki klasztor buddyjski. Wieczorem nasz kierowca zawozi nas do świątyni Taung Ta Wet Gu, na którą można wejść (jest ich niewiele) i oglądać zachód słońca. Niebo jednak zasłania się wieczorem chmurami i widok nie jest zbyt imponujący.
2780370-01-01-499x750 2780257-01-499x747 2780423-01-499x747 2780270-01-750x500 2780344-01-750x500 2780297-01-750x500 2780448-01-750x500

Bagan w Birmie

28 lipca 2018 - Kategorie: BIRMA,wyprawa -

2780061-01-750x500 2780018-01-750x500 2780057-01-750x500 2780037-01-750x500
Dzisiejszego dnia wypożyczamy rowery i jedziemy zwiedzać świątynie, które położone są w niedalekiej okolicy naszego hotelu. Rowery nie nie mają przerzutek, schodzi powietrze z kół, hamulce pamiętają generał Aung Sanga, a siodełka powinny być wymienione 15 lat temu. Ale rowery jadą do przodu. Za miastem zjeżdżamy z głównej, asfaltowej ulicy i jedziemy ubitą drogą, na której koła grzęzną w piasku. Oczywiście nie brakuje upadków, ponieważ rowery na cienkich oponach są mało stabilne na takim podłożu. Niewielkie świątynie i pagody porozrzucane są gęsto po okolicy i gdy wchodzimy na niewielkie wzniesienie ukazuje nam się niesamowity widok: kilkadziesiąt świątyń z czerwonej cegły na zielonym tle. Na chwilę odpoczynku zatrzymujemy się w spokojnej restauracji Fantasia Garden z widokiem na rzekę Irawadi. Po obiedzie idziemy do prawdopodobnie najbardziej spektakularnej świątyni w Bagan – Shwezigon Pagoda. W ogromnej złotej stupie przechowywane są dwie relikwie Buddy: kość oraz ząb. Wieczorem tuk-tukiem jedziemy w okolicę świątymi Manuch, gdzie dziewczyny ozdabiają ręce tatuażem z henny.
Dzisiaj jest drugi dzień, gdzie przez prawie cały czas świeci słońce. Trochę to było męczące, ale lepsze to niż opady deszczu.
2780014-01-500x749 2780010-01-500x750 2780181-01-500x750 2780113-01-750x500 2780023-01-750x500

„Uważaj na głowę…”

28 lipca 2018 - Kategorie: BIRMA,wyprawa -

2770605-01-750x500 2770623-02-750x500 2770678-01-750x500 2770632-01-750x500 2770860-01-500x749 2770778-01-500x749 2770755-01-500x750
Już o 4 rano dotarliśmy nocnym autobusem z jeziora Inle do Bagan. Korzystając z okazji, że nie śpimy o tak wczesnej porze pojechaliśmy od razu nad niewielkie jezioro oglądać wschód słońca. Niebo wprawdzie było zachmurzone, ale już sama atmosfera oczekiwania w tak niesamowitym miejscu robi duże wrażenie. Bagan to miejsce, gdzie na 100 km kwadratowych znajduje się ponad 2200 stup, świątyń i klasztorów. Po śniadaniu cały dzień spędzamy na zwiedzaniu starych budowli. Zaczynamy jednak od wieży widokowej wybudowanej w 2006 roku, z której rozpościera się niesamowita panorama. Budowle z czerwonej cegły odznaczają się na tle bujnej zieleni. Niektóre świątynie są małe, a inne wznoszą się na kilkanaście metrów. Jeździmy często po polnych drogach, by dotrzeć do najładniejszy i najbardziej charakterystycznych. Po drodze zatrzymujemy się we wsi Minnanthu, po której oprowadza nas 16-letnia córka właściciela straganu z pamiątkami. Mieszkańcy żyją tutaj z wyrobów ręcznych, które sprzedają potem przy okolicznych świątyniach. W Shwe Gu Gyi kończymy dzisiejszy dzień oglądając zachód słońca. Niestety na taras świątyni nie możemy wejść ponieważ po trzęsieniu ziemi, oraz wypadku z udziałem turystów rząd wprowadził zakaz wspinania się na niektóre świątynie. Wokół jest pełno sprzedawców. Wśród nich spotykamy 15-letnią Kin San Hlaing (na ostatnim zdjęciu), która po polsku ostrzega mnie przed niskimi konarami drzewa: “Uważaj na głowę”. Pochwaliła się, że uczy się od turystów i zna już słowa kilkunastu języków.
2770736-01-750x500 2770834-01-750x500 2770769-01-750x500 2770713-01-750x500 2770879-01-750x500 2770902-01-750x500

Birma – na rowerze

26 lipca 2018 - Kategorie: BIRMA,wyprawa -

2770461-01-750x500 2770439-01-750x500 2770400-01-750x500 2770431-01-750x500
Wczorajszy dzień spędziliśmy na jeziorze Inle, a dzisiejszy spędzamy wokół jeziora. Po spacerze na targu Mingalar w Nyaung Shwe wypożyczamy rowery i jedziemy poza miasto. Odwiedzamy najpierw klasztor Shwe Yan, gdzie w drewnianym zabytkowej budowli uczą się i mieszkają mali mnisi buddyjski. Obok stoi biała stypa wewnątrz której w czerwonych ubrankach siedzą dziesiątki małych posążków Buddy. Wokół jeziora teren jest równy, więc jedzie się bardzo dobrze, dopiero jak odbijamy od głównej drogi i oddalamy się od jeziora droga zaczyna piąć się do góry. Momentami robi się już tak stromo, że schodzimy z rowerów i do Red Mountain dochodzimy prowadząc je. W restauracji Red Mountain Estate możemy spróbować wina, które wytwarzają na miejscu z tutejszych winogron. Słodkie jest bardzo dobre. Po kilku kolejnych kilometrach zbliżamy się do jeziora i docieramy do tekowego mostu prowadzącego w głąb jeziora do wioski, gdzie domy stoją w wodzie na palach. Most Maing Thauk prowadzi wzdłuż plantacji pomidorów i jest tak długi, że części osób nie chce się już wracać piechotą i płyną łodzią wzdłuż mostu. W drodze powrotnej korzystamy ze skrótu i polnymi drogami dojeżdżamy do hotelu. Nasze rowery (z przerzutkami!!!) spisały się znakomicie, choć mimo szerokiego siodełka tyłki bolą.
2770448-01-750x500 2770455-01-750x500 2770528-01-750x500 2770483-01-750x500 2770515-01-750x500 2770512-01-750x500

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress