restauracje w Japonii

21 czerwca 2018 - Kategorie: historia,Japonia,jedzenie,wyprawa -

P2700757 P2720123 P2700894 P2720120

Powróciliśmy z 18 dniowej wycieczki do Japonii. Odwiedziliśmy kilkanaście miast, tych bardzo dużych jak Tokio, Osaka czy Nagoya, oraz nieco mniejszych np.: Nara, Kamakura. Zadziwiło nas w Japonii nowoczesne budownictwo, szybkie i punktualne pociągi shinkansen, zasady i normy w życiu publicznym, tajemnicze świątynie, oraz bardzo dobre jedzenie. Jedliśmy w wielu miejscach, więc mogliśmy przyjrzeć się sposobie przyrządzania, formie podawania, oraz organizacji pracy i przestrzeni w restauracjach.
Rzeczą normalną w japońskich restauracjach jest pokazywanie swoich dań w witrynie. Mogą to być zdjęcia, ale bardzo często na wystawie stoją gotowe dania z… tworzywa sztucznego, czyli menu 3D. Kucharz kupuje poszczególne elementy i składa je w taki sposób żeby wyglądało identycznie jak to co podaje głodnym klientom. Na wystawie wyglądają jak prawdziwe. W wielu miejscach – barach szybkiej obsługi, gdzie jedzenie jest najtańsze stoją maszyny, w których wybiera się danie, płaci, a następnie podaje kucharzowi paragon. Za 5-7 minut danie jest gotowe. Są to najczęściej makaronu z warzywami, mięsem i jajkiem, oraz zupy.
Bardzo popularnym daniem są pierożki-sakiewki nadziewane mięsem lub owocami morza gotowane na parze. Nadzienie wewnątrz sakiewki pływa w wywarze przez co pierożki nie są suche.
W Kobe mieliśmy okazję spróbować wołowiny z krów rasy Wagyu. Krowy te żyją bezstresowo: są masowane, słuchają muzyki poważnej i pojone są piwem, żeby tłuszcz w mięsie równomiernie się rozprowadzał. Mięso trzeba było sobie samemu grillować na wbudowanej w stole kuchence.
W Tokio w dzielnicy Asakusa poszliśmy do restauracji, gdzie trzeba było pójść do okienka w kuchni, podać kucharzowi jaką wagę ma mieć nasz stek, a kucharz odmierzał przy nas plaster wołowiny i pytał w jakim stopniu stek ma być wysmażony. Następnie kelnerka prosiła by założyć papierowy fartuszek i na gorącej żeliwnej płycie przynosiła skwierczącą wołowinę.
Oczywiście byliśmy także w restauracjach sushi, gdzie kucharze stali na środku otoczeni barem z krzesłami i przygotowywali dania. Wokół nich na taśmie przesuwały się talerzyki z różnymi rodzajami sushi. Cena porcji w zależności od tego z czym jest podane japońskie danie wahała się od 95 jenów do nawet 780 jenów, czyli 3-26 zł. Siedząc przy barze naprzeciwko kucharza sięgamy po talerzyk sushi z łososiem, tuńczykiem, ikrą, krewetką czy wasabi. Każdy ma inny kolor, a cenę można łatwo sprawdzić, ponieważ na ścianie wiszą kolorowe talerzyki z cenami. Na koniec kelnerka (nie licząc talerzyków) przeciąga czytnikiem magnetycznym po stosie talerzy z naszego sushi i wystawia rachunek, który trzeba uiścić w kasie. Niektórzy po zakończeniu obiadu mają przy sobie nawet po kilkanaście pustych talerzy.
Oczywiście w restauracjach prócz sushi króluje także zupa miso, czyli bulion z warzywami, oraz pastą miso zrobioną ze sfermentowanej soi. Dodaje się do niej ryby, tofu, wodorosty, warzywa sezonowe… Zupa podawana jest jako dodatek do innych dań. Popularny jest także  ramen – gruby makaron z warzywami, mięsem lub rybą, jajkiem na twardo, nasionami sezamu i przyprawiony jest sosem sojowym.
Zdarzało nam się jeść w restauracjach o tradycyjnym japońskim wystroju. Musieliśmy ściągnąć buty, usiąść przy stole na matach w małym pokoiku, zamknąć przesuwane papierowe drzwi, a gdy chcieliśmy zamówić obiad wzywaliśmy kelnera dzwonkiem, który jest nieodłącznym elementem przy każdym stoliku. Do każdego posiłku dodawana jest darmowa woda. Na stołach często stoją wazy z wodą, lub są kraniki przy barach, gdzie można uzupełnić kubeczek. Nierzadka obok przypraw stoi pudełko z zielonym proszkiem, który można wsypać sobie do wody – to tradycyjna japońska herbata.
Do wielu restauracji nie udało nam się wejść, ponieważ przed lokalem ustawia się kolejka głodnych klientów i czasem na wolny stolik trzeba czekać prawie godzinę. Zostaje wtedy iść do sklepu i kupić bento – czyli pudełko z idealnie skomponowanym, gotowym do zjedzenia daniem.
e296c191-0fb6-4ff9-ab8d-fe671fb18615-02-750x499 P2730280 P2730359 P2720458 P2730989 P2720865

największy na świecie targ rybny

18 czerwca 2018 - Kategorie: Japonia,wyprawa -

20180618202113-01-750x501 20180618202301-01-750x501 20180618202201-01-750x501 20180618202245-01-750x501
Od rana japońskie telewizje informują o trzęsieniu ziemi pod Osaką, w którym zginęły 3 osoby, a ponad 200 zostało rannych. Miało magnitudę 6,1 co oznacza, że stojący człowiek może nie utrzymać się na własnych nogach. My tymczasem jesteśmy w Tokio – ponad 400 od Osaki. Rano jedziemy na targ rybny Tsukiji, który jest największym na świecie hurtowym targiem rybnym. Podobno sprzedaje się tu dziennie około 2 tys. ton ryb i owoców morza. Wokół targu jest niezliczona ilość barów i restauracji, które serwują dania ze świeżych ryb. Na pożegnanie Tokio jedziemy do dzielnicy Roppongi, w której znajduje się kompleks Roppongi Hills – symbol japońskiej branży IT. Idziemy do Muzeum Sztuki Mori na wystawę o japońskiej architekturze, oraz na punkt widokowy w wieży Mori na wysokości 238 metrów.
20180618201844-01-750x501 20180618201907-01-750x501 20180618201924-01-501x749 20180618202005-01-501x750 20180618202032-01-501x749

Odaiba, Sensoji, Skytree

17 czerwca 2018 - Kategorie: Japonia,wyprawa -

20180617222035-01-01-750x500 20180617222011-01-750x500 20180617221134-01-750x501 20180617221524-01-750x501 20180617221715-01-750x501 20180617221733-01-750x501
Wczorajszy dzień spędziliśmy w Nikko w duchu buddyzmu i shintoizmu, a dzisiaj zgłębiamy Tokio. Rano idziemy na autobus wodny i płyniemy na wyspę Odaiba. To sztuczna wyspa wybudowana, aby chronić Tokio przed atakami z morza. Jest tu ogromne koło młyńskie, charakterystyczny budynek telewizji Fuji, a spacerując trafiamy na ogromnego robota, oraz wystawę samochodów. Z Odaiby płyniemy rzeką Sumida do Ueno, gdzie znajduje się bardzo kolorowa Sensoji – najstarsza świątynia w Tokio (VII wiek). Podobno  świątynię odwiedza rocznie 30 milionów ludzi. Wokół są stragany z jedzenie i pamiątkami, które przeżywają oblężenie – tyle jest tu ludzi. Płynąc do Sensoji już z daleka widzimy największą wieżę w Japonii. To Skytree, która mierzy 634 metry, a najwyższy punkt widokowy, na który wjeżdżamy ma 450 metrów.
20180617221838-01-501x749 20180617221308-01-501x750 20180617221206-01-501x750 20180617221331-01-501x746 20180618003334-01-501x749 20180618003355-01-501x750

Nikko

16 czerwca 2018 - Kategorie: Japonia,wyprawa -

20180616190232-01-750x500 20180616190114-01-750x500 20180616190011-01-750x501 20180616190057-01-750x500
Wcześnie rano jedziemy na północ od Tokio do niewielkiej miejscowości Nikko. Położona jest w górach i swoim wyglądem, oraz ukształtowaniem terenu przypomina polski Karpacz. W lasach wokół Nikko rozrzucone są świątynie, które budowane były na cześć pierwszego szoguna z rodu Tokugawa – Ieyasu. Pierwszą świątynią, którą zwiedzamy to Rinnoji. Niestety jest ona remontowana i nie widać jej ogromnej bryły z zewnątrz, ponieważ zasłonięta jest rusztowaniem. W środku po obu stronach Buddy siedzą dwie ośmio-metrowe figury Kannon – bogini współczucia. Wyrzeźbione są w drewnie, pozłacane, i jedna ma głowę konia, a druga tysiąc rąk. Obok Rinnoji znajduje się najwspanialsza świątynia w Nikko, a właściwie cały kompleks – Toshogu. Po prawej stronie mijamy pięciopiętrową pagodę, a brama główna wprowadza nas na plac z wieloma drewnianymi budowlami. Najpiękniejsze są jednak kolejne dwie bramy Yomei-mon i Kara-mon, które misternie rzeźbione prowadzą do głównej świątyni. Od bocznego wyjścia wąska dróżka prowadzi nas do grobowca Ieyasu Tokugawy. Pierwsze świątynie w Nikko zaczęto budować w XVIII wieku, ale cały kompleks został bardzo rozbudowany przez wnuka Ieyasu – Iemitsu, który także zadbał o swoje mauzoleum – Taiyuin. Jest ono jednak dużo skromniejsze od mauzoleum Ieyasu, ponieważ wnuk w ten chciał pokazać, że to jego dziadek był najważniejszy. Nikko to zdecydowanie jedna z ładniejszych rzeczy jakie widzieliśmy do tego czasu w Japonii.
20180616185941-01-750x500 20180616185848-01-750x501 20180616185743-01-750x501 20180616185815-01-750x501

Tokio

15 czerwca 2018 - Kategorie: Japonia,wyprawa -

20180615215708-01-750x501 20180615215018-01-750x500 20180615215240-01-750x501 20180615215049-01-750x500
Dzisiejszego dnia zwiedzamy stolicę Japonii. W związku z tym, że pada deszcz idziemy najpierw do Muzeum Edo, w którym dzięki naturalnej wielkości makiet zostajemy przeniesieni w czasy szogunów. Oprowadza nas japońska przewodniczka, która z pasją opowiada nam historię Tokio. Tymczasem przestaje padać, więc idziemy do parku Ueno, w którym oprócz olbrzymich połaci zieleni są także świątynie, jezioro, zoo i muzea: Narodowe, Sztuki, Nauki. 15 minut piechotą z parku na północ trafiamy na bardzo spokojną dzielnicę, gdzie między niskimi domami rozrzucone są niewielkie świątynie, oraz małe cmentarze. W międzyczasie trafiamy na bar sushi, gdzie danie do wyboru jeżdżą przed nami na taśmie, a kucharz tylko uzupełnia wolne miejsca. Żeby nie przyzwyczajać się do tak spokojnego i cichego Tokio jedziemy z Ueno do Shibuyi, gdzie zaczyna się nocne życie. Znane skrzyżowanie które widzieliśmy dwa dni temu wygląda teraz całkiem inaczej – jest zdecydowanie tłoczniej. Wokół kolorowe neony, muzyka na żywo, przeciskający się ludzie i kelnerzy nawołujący do swoich restauracji. Przekonaliśmy się dzisiaj, że Tokio jest bardzo różnorodne.
20180615215348-01-750x500 20180615215605-01-750x501 20180615214930-01-750x501 20180615214955-01-750x501

Fuji-san

14 czerwca 2018 - Kategorie: Japonia,wyprawa -

20180614221230-01-750x501 20180614221037-01-750x500 20180614220825-01-750x501 20180614220702-01-750x500 20180614220723-01-750x501 20180614221059-01-750x499
Od kilku dni obserwowaliśmy prognozy pogody dla góry Fudżi i przez cały czas zapowiadali duże zachmurzenie, a czasami nawet opady deszczu. W końcu trafiamy na w miarę dobre “okno” pogodowe, więc wsiadamy w pociąg i jedziemy… wprawdzie z 45 minutowym opóźnieniem, ponieważ w czasie przesiadki pomyliłem pociągi :-( , ale jedziemy. W górskim miasteczku Kawaguchico niebo zasłoniło się chmurami. W związku z tym jedziemy do górskiej stacji nr 5 na wysokość 2300 m mając nadzieję, że tu uda nam się zobaczyć przynajmniej część Fuji. Początkowo wszystko zasłonięte jest mgłą, jednak po kilkunastu minutach wiatr rozwiewa chmury i naszym oczom ukazuje się najwyższy szczyt Japonii (3776 m n.p.m.). O wejściu na górę nawet nie myślimy, ponieważ Fuji-san (Góra Fudżi) otwarta jest od 1 lipca przez 2 miesiące. Od górskiej stacji nr 5 (na której jesteśmy) w górę szlak nie zamknięty. Po powrocie do Kawaguchiko obchodzimy jezioro i wjeżdżamy kolejką linową Kachi-Kachi, by zobaczyć z góry okoliczne miejscowości, oraz Fudżi z innej perspektywy. I tu także pogoda jest dla nas przychylna i odsłania nam na moment ośnieżony wierzchołek Fudżi. Wyprawa zakończona jest więc sukcesem zwłaszcza, że prócz oryginalnej góry widzieliśmy jej wiele imitacji.
20180614220543-01-750x501 20180614220751-01-750x501  20180614220949-01-750x500 20180614221122-01-750x501

architektura Tokio

13 czerwca 2018 - Kategorie: Japonia,wyprawa -

20180613201928-01-750x501 20180613202215-01-750x501 20180613202152-01-750x501 20180613202604-01-750x500 20180613203321-01-750x501 20180613202315-01-750x501
Dotarliśmy do stolicy Japonii. W Tokio naszą wycieczkę zaczynamy od zwiedzania bardzo modnej dzielnicy wśród młodzieży – Shibuyi. Wychodząc z dworca od razu napotykamy psa Hachiko, który jest tak popularny, że ustawiła się kolejka, żeby zrobić sobie zdjęcie z jego pomnikiem. Prawie 100 lat temu pies Hachiko codziennie odprowadzał swojego Pana na dworzec i przychodził po niego wieczorami. Pewnego dnia Pan jednak nie wrócił do domu ponieważ umarł w pracy, a pies jeszcze przez kilka lat przychodził codziennie na dworzec. Przed pomnikiem stoi starszy Pan z tabliczką na plecach, że robi wszystkim zdjęcia za darmo. Należy tylko dać mu swój aparat fotograficzny. W Shibuyi jest najbardziej popularne skrzyżowanie w Tokio znane z wielu zdjęć i tuż obok niego spotykamy Sho i Kyo – młodych japońskich przewodników, którzy prowadzą nas na wieżowiec skąd z góry widać całą dzielnicę Shibuya, wieżowce w Shinjuku i park Yoyogi. Prowadzą nas także w miejsce, gdzie można kupić bento, czyli jedzenie w pudełkach na wynos. Następnie idziemy na spacer do świątyni Meiji w ogromnym parku Yoyogi, oraz do Pałacu Cesarskiego niedaleko stacji Tokio. Po południu kierujemy swoje kroki do dzielnicy Ginza, w której pełno jest architektonicznych perełek. Największe wrażenie robi na nas Tokyo International Forum (dzielnica Marunouchi tuż obok Ginzy), które jest centrum kongresowo-wystawienniczym. Niesamowita budowla!

I jeszcze pozdrowienia dla:
Oli od Kasieńki
oraz
Lusi, Asi i Rodziców…
20180613202920-01-501x749 20180613202632-01-501x749 20180613202452-01-501x750 20180613203218-01-501x751 20180613203406-01-501x751 20180613203445-01-501x749

Kamakura

12 czerwca 2018 - Kategorie: Japonia,wyprawa -

20180612224837-01-501x750 20180612225127-01-501x750 20180612225058-01-501x749 20180612225321-01-750x500 20180612225255-01-750x501
Czasem słońce, czasem deszcz… dzisiaj było słonecznie. Odwiedzamy Kamakurę – stolicę Japonii w latach 1192-1333, która z trzech stron otoczona jest wzgórzami, a z czwartej ma dostęp do morza. Plaża jest szeroka z ciemnym wulkanicznym piaskiem, a morze tak wzburzone, że pływa dziś wielu surferów. W Kamakurze znajduje się kilkadziesiąt świątyń buddyjskich i chramów shintoistycznych. Na początek starą koleją elektryczną Enoden jedziemy do Daibutsu – Wielkiego Buddy, który jest drugi co do wielkości Budda z brązu w Japonii. Pierwszego widzieliśmy w Narze, miał 16 metrów. Ten w Kamakurze jest o 5 metrów niższy, ale można wejść do jego środka. Niedaleko Buddy Daibutsu znajduje się świątynia Hase-dera, która ma wiele ciekawych miejsc na swoim terenie: chram z 11-głową boginią Kannon, dziesiątki figurek jizo, niewielki gaj bambusowy, punkt widokowy na morze, jaskinie czy ścieżkę przy której rosną hortensje. Nieco inaczej wygląda chram Tsurugaoka Hachiman-gu, z którego prowadzi trakt do samego morza. Wracając zatrzymujemy się w Porcie Jokohama by wjechać na Wieżę Landmark, na której jest punkt widokowy. Wczoraj przechodziliśmy obok tego wieżowca, ale pogoda była paskudna i szczyt wieży schowany był w deszczowych chmurach. Winda zawozi nas na 69 piętro tj 273 metrów n.p.m. z prędkością 750 metrów na minutę.
20180612224932-01-750x501 20180612224910-01-750x501 20180612224955-01-750x501 20180612225022-01-750x501 20180612225557-01-750x501 20180612225655-01-750x500

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress