Aktualności

Wietnam. Kobiety do wioseł!

12 października 2026
Autor:
Rafał

Do zobaczenia w Sajgonie.

Kolejny dzień zaczynamy od banh mi i soku, który pani Ut wyciska z zielonych pomarańczy. Na jej straganie stoi figurka Buddy, która liczy 70 lat, a na swojej szyi pokazuje nam 120-letni naszyjnik, spadek po babci. 

Mówię  jej, że teraz jedziemy do Delty Mekong, a potem do Nha Trang. 

– W Nha Trang jest pięknie – odpowiada z uśmiechem. Życzy mi powodzenia i mówimy sobie “do zobaczenia”.

Silne wietnamskie kobiety

Jedziemy na południe od Sajgonu i zatrzymujemy się na granicy prowincji Ben Tre i My Tho. Ben Tre słynie z plantacji palm kokosowych.

Płyniemy piękną trasą, wąskim kanałem rzecznym, nad którym pochylają się palmy. 

Większość osób, które nawigują w naszych łodziach to kobiety. Han mówi że mężczyźni pracują przy ryżu, lub na plantacjach owocowych. Ale ryż i owoce nie wymagają codziennej pracy, więc wtedy siedzą w domu i jak mówi Han piją piwo. Są leniwi. 

– Wszyscy mężczyźni w Wietnamie są leniwi? – pytam zdziwiony. 

– Nie – odpowiada z uśmiechem – ale taki jest stereotyp. 

Nie pytam go czy jemu też nie chce się pracować, ale obserwując jego wpisy na fb wiem, że lubi swoja pracę. 

– Często to kobieta zarabia pieniądze i utrzymuje rodzinę. Nie wszystkim kobietom to się podoba stąd jest wiele rozwodów. Często matki radzą swoim córkom, żeby przed ślubem miały kilku chłopaków i powinny wyjść za tego, który jest najbardziej pracowity. Często też biorą sobie za mężów Koreańczyków, albo Japończyków i wyjeżdżają z Wietnamu.

Mam wrażenie, że wiele kobiet, które pracują tu w Delcie Mekong powinny być już na emeryturze. Kiedy przepływamy obok łodzi stojącej w cieniu, Han zamienia kilka słów ze starsza kobietą. Mówi mu: jestem zmęczona, pójdę spać

 

Sprzedawca ananasów

Na targu wodnym Cai Rang wchodzimy na łódkę Sau żeby spróbować ananasy. Jego imię znaczy sześć i jest najstarszy z całego swojego sześcioosobowego rodzeństwa. Sau wraz z żoną mieszka na łodzi od 30 lat. W turystycznym szczycie sezonu w ciągu jednego dnia sprzedają 200-300 ananasów, a poza sezonem tylko 40-50. Ze smutkiem jednak mówi, że cały ten rok jest słaby, nie ma tylu turystów. Podejrzewa że przyczyną są konflikty na świecie i turyści boją się latać.

Statków, z których sprzedaje się warzywa i owoce w ilością hurtowych też jest coraz mniej. Handel z wodnego targu Cai Rang przenosi się na ląd.

Kolejna wycieczka do Wietnamu już na wiosnę 2027!

Przeczytaj więcej o naszych podróżach w Azji:

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *