jaskinie pod Vang Vieng

26 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2900595-01-750x500 2900499-01-750x500 2900522-01-750x500 2900554-01-750x500 2900547-01-750x500 2900679-01-750x500
Miejscowość Vang Vieng w Laosie przez lata nie miała dobrej opinii. Powodem byli turyści backpackerzy, którzy przyjeżdżali tu tłumnie i dla dobrej zabawy nadużywali alkoholu i narkotyków.

My w Vang Vieng spędzamy dwa dni. Miasto otoczone jest wapiennymi górami wewnątrz których znajdują się jaskinie. I właśnie jaskinie są dzisiaj naszym celem. Najpierw odwiedzamy niewielką Jaskinię Słonia z kilkoma rzeźbami Buddy i olbrzymim odciskiem nogi słonia. Tuż obok jest Jaskinia Wody, do której nie wchodzimy tylko wpływamy na olbrzymich dętkach. W niektórych miejscach skalny sufit jest dość nisko więc trzeba uważać na głowę. Trasa w Wodnej Jaskini jest tak fajna, że Gosia i Ewelina wpływają do niej drugi raz, mimo tego, że wcześniej Ewelinę musieliśmy prosiliśmy by weszła do wody. Kolejna jaskinia jest także nietypowa, ponieważ jest wąska, długa i płaska tzn ma kształt tunelu, do którego bez problemu zmieściłby się Złoty Pociąg.  Po lunchu jedziemy do Niebieskiej Laguny. To miejsce na odpoczynek, można tu popływać w rzece, skakać z drzewa do wody i zjeżdżać na ślizgawce, opalać się, lub leżeć na macie w domku pod eternitem. Część grupy decyduje się na wejście do Jaskini Kraba, do której musimy zabrać latarki, ponieważ jaskinia nie jest oświetlona i wchodzi się do niej na własne ryzyko. Coś już o tym wiem, bo roku temu zgubiłem się w niej i trochę czasu minęło zanim odnalazłem wyjście. Jaskinia jest niesamowita, ale trzeba bardzo uważać, ponieważ podłoże jest nierówne i czasem musimy nawet zjeżdżać na tyłkach. Często na naszej ścieżce wyrasta jakaś kamienna przeszkoda, więc szukamy nowej drogi. Widoki natomiast zapierają dech w piersi i co krok odsłania się nam kolejna nowa ściana z innymi formacjami skalnymi.

Grzesiu ratował dzisiaj kolejną osobę. Tym razem był to nasz laotański kierowca który miał podrażnioną spojówkę.
2900637-01-500x750 2900653-01-500x750 2900695-01-750x500 2900670-01-750x500 2900710-01-750x500 2900702-01-750x500 2900616-01-750x500 2900608-01-750x500 2900541-01-750x500 2900723-01-750x500 2900726-01-750x500 2900729-01-750x500

ciężka praca jedwabników

25 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2900316-01-750x500 2900305-01-750x500 2900338-01-750x500 2900341-01-750x500
Miasto Phonsavan leży w północnym Laosie na Równinie Dzbanów. Nazwa wzięła się stąd, że jest to miejsce, gdzie znajduje się kilkadziesiąt stanowisk z kamiennymi dzbanami. Do końca nie jest wiadomo do czego były wykorzystywane. Jedna teoria mówi, że były to pojemniki na wodę, inna że ważono w nich alkohol, ale najbardziej prawdopodobna teoria to taka, że były to urny. Znaleziono w nich bowiem fragmenty kości ludzkich, zębów, oraz przedmioty użytku osobistego. Prawdopodobnie chowano tu zmarłych, by po jakimś czasie zwłoki skremować. Na stanowisku nr 1, które odwiedzamy jest około 250 dzbanów o różnej wielkości. Przed wyjazdem do Vang Vieng jedziemy jeszcze do farmy jedwabiu, gdzie pokazują nam cały proces powstania jedwabnych szalików. Najpierw sadzą morwę, której liście z przyjemnością przez 30 dni jedzą jedwabniki. Następnie zwijają się w kokon, który potem moczy się w kwaśnej, gorącej wodzie i kobiety rozwijają kokon w szpulę. Włókna mają nawet 700 metrów długości. Na farmie rosną różnorakie rośliny, które są naturalnym barwnikiem dla włókien. Miejscowi uzyskują nawet 100 kolorów, w których barwią przędzę. Wśród wielu budynków na farmie jest duże pomieszczenie, gdzie kobiety tkają materiały, a obok w sklepie sprzedają jedwabne szaliki.

A teraz pozdrawiamy:
- Wszystkich śledzących bloga, a szczególnie Magdę za którą tęsknimy i żałujemy, że nie uczestniczy w naszej trzeciej azjatyckiej wyprawie.
- Darka również.
- Artura, Agnieszkę, Karolinę i Michała. Karolina dziękujemy za wskazówki pogodowo-ubraniowe.
- Męża Ani, która liczy na przepustkę na kolejną wyprawę.
- Całuję Jędrusia, siostrę Dorotę i moje dzieci. (Wanda)
- Całuję Maćka, Monikę i Madzię. Madziu czekaj na mamę. (Gosia)
- Kiełczów i Warszawę z nadzieją, że czytają bloga. (Dorota)
- Rodziców sióstr Doroty i Renaty.
- Aqua Team. (Wanda i Gosia)
- Adasia, bądź dzielny. Zrób pranie. (Ewelina)
- Lusię, Asię, rodziców, babcię Jadzię, Filipa, oraz jego mamę i tatę.
2900357-01-750x500 2900363-01-750x500 2900395-01-750x499 2900426-01-750x500 2900449-01-750x500 2900466-01-750x500

długa, wyboista droga

24 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2900196-01-750x500 2900213-01-750x500 2900191-01-01-750x500 2900234-01-750x500
Nasze bungalowy stoją na stromym zboczu rzeki Hinbuon, która prowadzi do jaskini Kong Lor. Jaskinia jest największą atrakcją tej okolicy, ale nie tylko. Z tarasu restauracji widać niewielki odpływ od rzeki – to Niebieska Laguna. To bardzo spokojne miejsce, nie słychać warkotu motorówek, czy śmiechu bawiących się wzdłuż rzeki dzieci. Woda w tym miejscu jest krystalicznie czysta, dzięki czemu mimo dużej głębokości dokładnie widać co jest na dnie: zwalone konary drzew, olbrzymie głazy. W niektórych miejscach natomiast jest tak płytko, że kajak grzęźnie na płyciźnie. Brzeg Niebieskiej Laguny jest mocno porośnięty dżunglą, a wokół są wysokie góry. Po śniadaniu jedziemy do Phonsavan. Nasza dzisiejsza trasa jest długa, to 400 km, których przejechanie zajmuje nam 10 godzin. Drogi są w bardzo złym stanie, o czym przekonuje się Ania z Eweliną, które siedzą na końcu busa i podskakują z radością pod sam sufit. Zamienić się miejscami nie chcą. Jedziemy na północ Laosu. Krajobraz zaczyna się zmieniać: równina z wyschniętą roślinnością ustępuje zielonym wzgórzom. Tuż przed Phonsavan zatrzymujemy się w Wat Phiawat – świątyni wybudowanej w XIV wieku oraz That Foun – wielkiej stupy, która kilka wieków temu stała pod dachem. Obok That Foun jest niewielki sklepik, gdzie mieszkanka najpierw pokazuje jak robi szale na prymitywnym krośnie, a potem je sprzedaje. Dziewczyny jak tam weszły było jeszcze jasno, ale gdy wychodziły było już ciemno.
2900230-01-750x500 2900253-01-750x500 2900256-01-750x500 2900259-01-750x500 2900262-01-750x499 2900302-01-750x500

jaskinia Kong Lor i rzeka Hinboun

23 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2890992-01-750x500 2900003-01-750x500 2900032-01-750x499 2900023-01-750x500
Mimo tego, że do Kong Lor wiedzie długa i wyboista droga i nie jest łatwo się tu dostać i wyjechać stąd, naprawdę warto tu przyjechać. Bez wątpienia jest to jedno z najładniejszych miejsc w Laosie. Z naszych bungalowów stojących na wzgórzu (z widokiem na rzekę) płyniemy wąskimi łodziami, z których sternicy co jakiś czas wylewają wodę. Tuż przed jaskinią przesiadamy się do kolejnych łodzi i wpływamy do wewnątrz. Mamy mocne latarki-czołówki, które dostaliśmy razem z kapokami i przez godzinę płyniemy w pełnej ciemności. Jaskinia jest ogromna. Co jakiś czas wychodzimy, by sternik mógł ją przepchać, ponieważ poziom wody nie jest zbyt wysoki i są mielizny. Po 7 kilometrach docieramy do przystani, gdzie próbujemy mleczka sojowego i przyglądamy się jak można utkać szalik dla Grzesia, lub bieżnik na drewniany stół Jurka. Jak wracamy prawie się już ściemnia. Mikołaj z Anią ledwo dopłynęli, ponieważ zahaczyli o konar i łódź niemal rozpadła się na dwie części. Vicky – właścicielka bungalowów z Tajlandii czekała już na nas na tarasie i wołała po polsku: „witajcie z powrotem”. Rzeka prowadząca do jaskini Kong Lor i cała okolica to cudowne miejsce, i do tego nie ma tu wielu turystów. Nie wiem dlaczego ich tu nie ma, ale bardzo mnie to cieszy :-) .
2900052-01-750x500 2900069-01-750x499 2900094-01-750x500 2900102-01-750x499

jaskinie wokół Thakhek

23 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2890685-01-750x500 2890675-01-750x500 2890821-01-750x500 2890687-01-750x499 2890724-01-750x500 2890731-01-750x500
Pięć godzin zajął nam przejazd minibusem z Pakse do Thakhek. Mimo, że jest to główna droga z południa Laosu na północ często bywa dziurawa z wieloma nierównościami. Kierowca zwalnia także w miejscach, gdzie krowy, psy, kozy czy bawoły wodne postanawiają przejść na drugą stronę ulicę. Thakhek to miejscowość wokół której leżą krasowe wzgórza Parku Narodowego Phu Hin Boun. Góry przypominają nam te z wietnamskiej Zatoki Ha Long. Jedziemy najpierw do Jaskini Słonia – właściwie groty, ponieważ nie jest zbyt duża. Bez butów natomiast wchodzimy do Jaskini Buddy, która uznana jest przez miejscowych za świętą i stała się miejscem pielgrzymek. Znajduje się tu kilkaset posągów Buddy, które zostały odkryte nie tak dawno bo w 2004 roku przez miejscowego rolnika szukającego guana nietoperzy. Poniżej wejścia do jaskini jest jeziorko, gdzie bierzemy łódź i płyniemy do jej wnętrza. Kurs trwa raptem 10 minut, ale to co zobaczyliśmy to jest duże WOW! Największa z jaskiń jaką dziś oglądamy to Tham Nang Ene. Jest ogromna z kolorowymi światłami podkreślającymi najistotniejsze elementy jaskini, oferuje także możliwością pływania łodzią . Podobno ma kilometr długości z czego my widzieliśmy 1/5.

Mimo tego, że dużo czasu spędziliśmy dzisiaj w samochodzie dzień był bardzo udany. Do tego jeszcze było śpiewanie “sto lat”, życzenia, tort urodzinowy ze świeczką, prezenty… (stąd ta spóźniona relacja).
2890696-01-750x500 2890700-01-750x500 2890745-01-750x499 2890766-01-750x500 2890829-01-750x500 2890842-01-750x500 2890850-01-750x500 2890845-01-750x500

Kraina 4000 Wysp

21 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2890269-01-750x500 2890275-02-750x500 2890278-01-750x500 2890294-01-750x500 2890277-01-500x751 2890302-01-500x750 2890280-01-500x750
Jedziemy dzisiaj do najbardziej wysuniętego na południe miejsca w Laosie. Wcześniej jednak zatrzymujemy się w khmerskiej świątyni Wat Phou, która leży u stóp świętej góry Phou Kao. Najpierw mijamy duże bajary wypełnione wodą, potem mniejsze suche i dochodzimy do dwóch pałaców. Wat Phou został wybudowany w XI-XII wieku i swoim wyglądem przypomina świątynie w Angkor w Kambodży. Wybudowane z laterytu i piaskowca z misternymi rzeźbami hinduskimi zdobiącymi nadproża. Z pałaców droga wiedzie po stromych stopniach do najważniejszego miejsca: świątyni poświęconej bogu Śiwie, w której znajdują się rzeźby… Buddy. Nieco na uboczu leży kamień z wyrzeźbionym krokodylem, gdzie prawdopodobnie 1500 lat temu składano ofiary z ludzi. Miejsce to robi duże wrażenie, także na tych którzy byli wcześniej w angkorskich świątyniach w Kambodży. Opuszczamy świątynię Wat Phou i przeprawiamy się promem na drugą stronę rzeki Mekong. Prom nie wygląda by miał solidną konstrukcję w związku z czym wszyscy wysiadamy z samochodu aby w razie zatonięcia tej jednostki pływającej szybko chwycić za kamizelki ratunkowe… gdzieś tu chyba są…

Kraina 4000 Wysp znajduje się na południu Laosu i od Kambodży dzieli ją rzeka Mekong. Ze stałego lądu płyniemy łodzią na wyspę Don Det, na której przez chwilę obserwujemy jak mnisi buddyjscy obok niewielkiej stupy towarzyszą miejscowym przy kremacji zwłok leżących na drewnianym stosie. Z Don Det jedziemy na wyspę Don Khon 15-sto osobowym tuk-tukiem (właściwie pickupem z siedzeniami na pace), a tam z niewielkiej przystani wypływamy na Mekong – najdłuższą rzekę w Indochinach. Właśnie w tym miejscu rzeki mieszka największa ilość delfinów krótkogłowych, zwanych inaczej oreczka krótkogłowa. Siedzimy na plastikowych krzesłach na podeście, który łączy dwie podłużne łodzie (prawie jak katamaran). Co jakiś czas sternik wylewa z nich wodę. Płynąc przez pół godziny wypatrujemy w wodzie delfinów i powoli tracimy nadzieję na ich zobaczenie. Sternik łodzi zatrzymuje się w końcu na niewielkiej wyspie i wskazuje miejsce gdzie mamy patrzeć. Po chwili jak na zawołanie delfiny zaczynają pokazywać się nam w pełnej krasie. Czujemy się jak w teatrze, gdzie w czasie spektaklu jest możliwość moczenia nóg w Mekongu. Dzisiaj w ciągu dnia było 36 st C, a teraz kiedy piszę ten tekst (godz. 22.10) jest 28 st C.
2890314-01-750x500 2890323-01-750x501 2890354-01-750x500 2890361-01-750x499 2890574-01-750x500 2890541-01-750x500 2890565-01-750x499 2890399-01-750x500 2890585-01-750x501 2890667-01-750x500

pociągiem do Laosu

20 lutego 2019 - Kategerie: Laos,wycieczka do Laosu,wyprawa -

2890092-01-750x488 2890103-01-750x500 2890120-01-750x489 2890123-01-750x494
Wieczorem przyjechaliśmy na dworzec kolejowy. Jedziemy nocnym pociągiem do miejscowości Ubon Ratchathani. Hala dworca Hulalamphong w Bangkoku jest ogromna. Mamy peron 4, pociąg nr 23, wagon 5, miejsca od 9 do 19. Pociąg jest nowy, długi, ma ponad 10 wagonów sypialnych i jeden restauracyjny. Pociąg rusza i po chwili steward zaczyna ścielić łóżka, które są na dwóch poziomach. Prześcieradło, poszewka, kocyk, barierka, zasłonka, światło… śpimy jak dzieci, pobudka po 6 rano. Wysiadając w Ubon Ratchathani widzieliśmy jeszcze tylko jednego Europejczyka w tym pociągu, natomiast było wielu mundurowych. Na granicy dostajemy druki do wypełnienia i po 40 minutach z wklejonymi wizami w paszporcie wjeżdżamy do Laosu.

Hotel mamy w Paxse – to 100 tysięczne miasto w południowym Laosie. Zostawiamy walizki i jedziemy na wodospady, których w tej okolicy jest sporo. Zatrzymujemy się przy wodospadach Tad Fane. Wprawdzie jest pora sucha i nie są tak obfite jak w porze deszczowej, ale i tak robią duże wrażenie. Próbujemy z Mikołajem zejść ostro w dół wąską ścieżką wśród bujnej roślinności, ale po kilkunastu minutach dajemy za wygraną i zmęczeni wracamy na punk widokowy i kosztujemy Beerlao. Kolejny wodospad Tad Yuang na początku nie robi wrażenia, dopiero gdy schodzimy do podnóża ukazuje nam się jego wielkość. Po drodze zatrzymujemy się na plantacji kawy. Kawa właśnie kwitnie białymi kwiatami, obok niej rośnie pieprz, jackfruit, mango, trawa cytrynowa i stoją ule pełne pszczół. Pijamy tu laotańską kawę, średnio mocną ze słodkim zagęszczonym mlekiem – lao style caffee.
2890133-01-750x500 2890136-01-750x500 2890149-01-750x477 2890182-01-750x500 2890206-01-750x500 2890228-01-750x500 2890200-01-750x500 2890258-01-750x500

Bangkok, dzień drugi

19 lutego 2019 - Kategerie: Tajlandia,Wycieczka do Tajlandii,wyprawa -

2880879-01-750x500 2880894-01-750x499 2880969-01-750x499 2880975-01-750x500
Jedziemy dzisiaj nocnym pociągiem do Laosu, ale przed tym mamy jeszcze cały dzień w Bangkoku. Oglądamy więc dwa markety: na torach i na wodzie, które znajdują się poza miastem, więc wyjeżdżamy z hotelu wcześnie rano. Na targu przy torach sprzedają głównie jedzenie: warzywa, owoce, mięso, ryby, owoce morza. Towar niemal wyłożony jest na szynach, ale tuż przed przejazdem pociągu sprzedawcy zwijają dachy straganów i odsuwają towar na specjalnych szynach. Pociąg jest szeroki więc niemalże ociera się o ściśniętych do ścian turystów, ale jedzie bardzo wolno. Wracając do Bangkoku zatrzymujemy się na targu Damnoen Saduak. Po kanale wodnym pływają długie wąskie łodzie z towarem lub wożą turystów. Kanał jest wąski, a łodzi na wodzie jest tak dużo, że panuje niezły ścisk. Po południu idziemy do Pałacu Królewskiego, ale okazuje się, że jest dzisiaj święto buddyjskie i pałac jest zamknięty. Udaje nam się natomiast wejść do Wat Pho, gdzie leży 46 metrowy Budda, a że ze względu na zamknięty pałac mamy niedosyt zwiedzania, to idziemy jeszcze do Wat Ratchabopit i Wat Suthat. Po powrocie do hotelu okazało się że w związku ze świętem buddyjskim w całej Tajlandii nie można dzisiaj kupić piwa, ani w sklepie ani w żadnej restauracji.
2880978-01-750x500 2890075-01-750x500 2890002-01-500x750 2890006-01-500x749 2890012-01-500x750 2890029-01-500x749 2890057-01-500x749 2890026-01-500x749 2890047-01-750x500 2890064-01-750x500 2890088-01-750x500 2890080-01-750x499

Khao San i Wat Arun w Bangkoku

18 lutego 2019 - Kategerie: Tajlandia,Wycieczka do Tajlandii,wyprawa -

2880748-01-750x500 2880751-01-750x500 2880779-01-750x500 2880795-01-750x500
Wylądowaliśmy w Bangkoku. Zanim pojedziemy do Laosu zobaczymy kilka ważnych miejsc w stolicy Tajlandii. Zmęczeni po locie idziemy najpierw na śniadanie (pad thai, tom yum, …) potem szybki prysznic i idziemy w miasto… Wsiadamy do szybkiego tramwaju wodnego na rzece Menam i płyniemy do Wat Arun. Obok Pałacu Królewskiego i Wat Pho, Wat Arun to najbardziej znane miejsce w Bangkoku. Biała stupa udekorowana kolorową ceramiką poświęcona jest bogowi świtu mieni się w zachodzącym słońcu. Potem idziemy na spacer wokół Wat Arun, gdzie jest buddyjski klasztor i bogato zdobione świątynie. Kolację jemy w małym niepozornym barze w bocznej uliczce niedaleko Khao San, gdzie podano nam wyśmienite owoce morza: kalmary i krewetki w sosie czosnkowo-pieprzowym. Dzień kończymy na spacerze po Rambuttri i Khao San – najbardziej znanych ulicach w Bangkoku.
2880768-01-500x750 2880789-01-500x749 2880816-01-500x750 2880777-01-750x500 2880830-01-750x500 2880815-01-750x500 2880809-02-750x499 2880834-01-750x500 2880846-01-750x500

Ream, Tonle Sap, Train Market

Dwu-tygodniowa wycieczka do Kambodży (z lądowaniem w Tajlandii) szybko minęła. Została masa wspomnień, zdjęć i filmików…
Kolejny wyjazd do Kambodży w grudniu 2019.


Park Narodowy Ream


Jezioro Tonle Sap


Train Market niedaleko Bangkoku

ostatni dzień w Kambodży

12 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2880620-01-750x500 2880625-01-750x500 2880630-01-750x500 2880640-01-750x500 2880667-01-500x749 2880648-01-500x750 2880662-01-500x749
W stolicy Kambodży jesteśmy dwa dni, po czym lecimy do Tajlandii. Z Bangkoku mamy samolot do Moskwy, a potem do Warszawy. W ostatni dzień w Phnom Penh jedziemy tuk-tukami pod wzgórze, na którym stoi Wat Phnom. To bardzo ważne miejsce dla mieszkańców Phnom Penh, ponieważ stała tu kiedyś świątynia wybudowana przez założycielkę stolicy: babkę Phnom (tak ją wołali). W głównym pomieszczeniu jest kilkadziesiąt podobizn Buddy, na ścianach są freski opowiadające historie z khmerskiej wersji Ramajany, a obok świątyni jest biała stupa z prochami króla. Sama babka Phnom siedzi wyrzeźbiona w zadaszonej świątyni i ciężko się do niej dopchać by zapalić kadzidełko. Idąc w kierunku Pałacu Królewskiego zaglądamy do Wat Ounalom, niestety większość budynków jest pozamykanych. Najbardziej reprezentatywnym miejsce w stolicy Kambodży jest bez wątpienia Pałac Królewski. Na rozległym terenie znajduje się okazała sala tronowa, biblioteka, skarbiec królewski, willa Napoleona II, stupy z prochami dawnych królów, dzwonnica, makieta Angkor Wat, czy Pagoda Szmaragdowego Buddy, w której znajduje się ponad tysiąc jego podobizn. Najważniejsze z nich to siedzący na podwyższeniu Budda wykonany z drogocennego szmaragdu, oraz stojący przed nim 90 kilogramowy złoty Budda ozdobiony kilkoma tysiącami diamentów. Ostatnie chwile w stolicy Kambodży każdy spędza na swój sposób: robiąc ostatnie zakupy na Russian Market, siedząc na rzeką i oglądając płynące łodzie, spacerując po wąskich uliczkach pełnych sklepów i restauracji, czy jedząc krewetki w cieście i pijąc ostatni w Kambodży mango shake.
2880672-01-750x500 2880670-01-750x500 2880698-01-750x500 2880687-01-750x500 2880693-01-750x500 2880683-01-750x500

świadectwo historii

10 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2880547-01-750x500 2880533-01-750x500 2880504-01-750x500 2880522-01-750x500 2880544-01-750x500 2880531-01-750x499
Dwa dni spędzamy w stolicy Kambodży – Phnom Penh. W pierwszym dniu poznajemy historię Kambodży, tak straszną, że wolelibyśmy o niej nie słyszeć. Czerwoni Khmerzy w latach 1975-79 wymordowali 2-2,5 mln swoich obywateli. Oglądamy dzisiaj świadectwo tej historii: jesteśmy w więzieniu S-21 Tuol Sleng, oraz na Polach Śmierci. W S-21 więźniowie byli przesłuchiwani, bici, torturowani, po czy przyznawali się do wszystkiego co chcieli oprawcy. Następnie zostawali przewiezieni 15 kilometrów za miasto, gdzie po uderzeniu motyką lub pałką w tył głowy wrzucano ciała do zbiorowych grobów. Takich masowych grobów na Polach Śmierci jest prawie 130. Znajdują się na terenie dawnego cmentarza chińskiego. Groby są tak płytkie, że jeszcze do dzisiaj po 40 latach z ziemi “wychodzą” ludzkie kości i fragmenty ubrań. W Tuol Sleng spotykamy Chum Mey jednego z siedmiu więźniów, który przeżył S-21, ponieważ był mechanikiem i potrafił naprawiać maszyny Czerwonym Khmerom. Teraz w miejscu swojej dawnej kaźni sprzedaje swoje wspomnienia zawarte w książce.
W miejscu gdzie łączą się dwie rzeki Tonle Sap i Mekong znajduje się główny deptak Phnom Penh. To miejsce spotkań, odpoczynku, aktywnego relaksu (ludzie tu biegają, tańczą, grają w piłkę). Wzdłuż promenady jest wiele sklepów i restauracji. Na końcu znajduje się nocny market, na tyłach którego rozłożone są maty, gdzie można zamówić i zjeść jakiś przysmak z grilla. Niedaleko naszego hotelu jest restauracja serwująca hot poty. W salach na kilku piętrach wszystkie stoliki są zajęte, a my jesteśmy jedynymi białymi. Na 10 osób dostajemy dwa duże garnki z wywarem, w którym pływają mięsne kulki, a na wózku przy stole rozłożone są talerzyki z różnorodną zieleniną, wołowiną, grzybami. Wywar przez cały czas się gotuje, a my dorzucamy ciągle coś z małych talerzyków do garnka.
2880554-01-750x500 2880561-01-750x500 2880575-01-750x500 2880583-01-750x500 2880600-01-750x500 2880606-01-750x500 2880468-01-750x499 2880576-01-750x499 2880493-01-750x500 2880611-01-750x500

Szalona Małpa

9 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2880461-01-750x500 2880225-01-750x500 2880221-01-500x750 2880182-01-500x750 2880417-01-500x750 2880223-01-750x499 2880424-01-750x500
“Jeżeli szukacie cichego i spokojnego hotelu to nie trafiliście dobrze” – tak nas przywitała recepcjonistka w hotelu w Kampot, gdzie śpimy jedną noc. Mad Monkey Hostel Kampot. Takie graffiti na ścianach.
2880218-01-750x500 2880196-01-750x500 2880216-01-750x500 2880193-01-750x500 2880186-01-500x749 2880190-01-500x749 2880204-01-500x750 2880176(0)-01-750x500 2880177-01-750x500 2880210-01-500x749 2880174-01-500x750 2880172-01-01-500x750

senne miasteczko Kampot

9 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2880246-01-750x500 2880238-01-750x500 2880303-01-750x500 2880228-01-750x500
W drodze z Sihanoukville do stolicy Kambodży Phnom Penh jedną noc spędzamy w Kampot. Wczoraj byliśmy w miejscu gdzie rośnie najlepszy pieprz na świecie, a dzisiaj kręcimy się po centrum. Kampot to kolonialne miasteczko (dawna kolonia francuska), w którym ma się wrażenie, że czas się zatrzymał. Przyjeżdża tu trochę “białych”, którzy chcą odpocząć od chińskich turystów, których jest bardzo dużo w Angorze czy Sihanoukville. Europejczycy, Amerykanie,… snują się po kolorowych uliczkach, objeżdżają je na skuterach, lub siedzą w wielu barach i kawiarniach spędzając czas na błogim nic nie robieniu. Jest gorąco: temperatura 32 st. C, a odczuwalna 37.
2880320-01-750x500 2880309-01-750x499 2880234-01-499x750 2880353-01-499x747 2880255-01-499x747 2880326-01-750x500 2880333-01-750x500 2880339-01-750x499 2880315-01-750x500

park narodowy i długi pieprz

8 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2870831-01-750x500 2870839-01-750x500 2870959-01-750x500 2870863-01-750x500 2870933-01-750x500 2870845-01-750x500
Nasz odpoczynek na khmerskich plażach się kończy i jedziemy do Kampot. Po drodze znajduje się Park Narodowy Ream, który mamy zamiar zobaczyć. Zatrzymujemy się więc tuż przy rzece, w bardzo biednej części Kambodży, w której jak się okazuje jest rządowa wypożyczalnia łodzi. Bierzemy łódź i płyniemy po Preak Toek Sab (rzeka Świeża Woda), której woda jest słodka w porze deszczowej natomiast w porze suchej słona. Płynie z nami przewodnik – pracownik parku, sternik łodzi i jego kilkuletni synowie, którzy sprawnie obciętym plastikowym kanistrem wylewają co jakiś czas wodę z łodzi. Nad naszymi głowami czasem przeleci orzeł, zimorodek, w oddali siedzi czapla biała, czasem wyskoczy ryba nad wodę. Małp, tygrysów, jeleni nie widzieliśmy. Zatrzymujemy się na chwilę przy dziurawym, drewnianym mostku, którym idziemy w głąb dżungli i dochodzimy do wysokiej platformy. Nie wchodzimy jednak na nią ponieważ jej stan nie budzi naszego zaufania. Mimo to park jest piękny, bardzo zielony, panuje cisza, na wodzie jest kilku rybaków, a turystów ze świecą szukać. Po relaksującej przejażdżce łodzią jedziemy do farmy pieprzu. Po drodze pękła nam opona w aucie, z którą kierowca szybko sobie poradził, a my w tym czasie poszliśmy do lokalnego baru na piwo, gdzie głodny Włodek zaglądał do wszystkich garnków w kuchni. Kampot znany jest z produkcji najlepszego pieprzu na świecie (nie Wietnam jak podaje w Polsce jedna z sieci sklepów :-) ). W La Plantation Pepper Farm założone przez Europejczyków najpierw mamy spacer między krzakami pieprzu, a potem degustację. Nie zjedliśmy nigdy przez cały tydzień! tyle pieprzu co dzisiejszego popołudnia. Najostrzejszy był pieprz długi. Oczywiście pieprz nie jest tu tani, ale farma ma kilka światowych certyfikatów jakości i co roku tester-kontroler sprawdza jego wartość.
2880035-01-750x500 2880039-01-750x500 2880050-01-750x499 2880126-01-750x500 2880149-01-750x500 2880136-01-750x500

szybkim promem na wyspę

6 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2870811-01-750x500 2870751-01-750x499 2870790-01-750x500 2870769-01-750x500
Wyrywamy się dziś z “chińskiego” miasta Sihanoukville w Kambodży i szybkim promem płyniemy na wyspę Koh Rong Sanloem. Zatrzymujemy się w Zatoce Saracenów. Cudowne miejsce: biały piasek, ciepła i czysta woda, mielizna ciągnie się daleko w morze, a wzdłuż plaży stoją bary jeden za drugim. Do tego słońce grzeje i jest 30 st C. Opalamy się, zażywamy kąpieli wodnym, spacerujemy, gramy w siatkówkę wodną, ucinamy drzemkę, jemy tom yam, huśtamy się, a niektórzy nawet tańczą. Dobre jednak się szybko kończy i musimy wracać do Sihanoukville. Kapitan promu tak go rozpędził, że łódź aż skacze na falach. Nie wszyscy pasażerowie to wytrzymują i czarne woreczki się przydają.
2870800-01-750x499 2870814-01-750x499 2870818-01-750x500 2870742-01-750x500

Sihanoukville – witamy na budowie!

5 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2870714-01-750x500 2870701-01-750x500 2870635-01-750x499 2870641-01-750x500 2870654-01-750x500 2870619-01-750x500
Po 4 dniach spędzonych w Siem Reap, jedziemy do Sihanoukville – miejscowości położonej nad morzem. To miasto zmienia się z miesiąca na miesiąc. Ostatni raz byłem tu w lutym 2018 roku i okazało się, że od tego czasu przybyło nowych budynków, część starych zniknęła, a nad miastem górują dźwigi budowlane w takiej liczbie jakiej nigdy tu nie widziałem. Chińskie hotele rosną jak grzyby po deszczu. Część naszej grupy jedzie na plaże Otres, a część zostaje na plaży Serendipity – niedaleko naszego hotelu. Otres oddalona jest o 7 kilometrów od centrum miasta, plaża jest zdecydowanie węższa, czystsza, turystów chińskich mnie i nawet słońce częściej wychodzi tu zza chmur :-) . Po południu jedziemy do marketu Phsar Leur i do świątyni Wat Krom. W świątyni również trwa budowa, a po drugiej stronie ulicy rośnie kilkunasto piętrowy budynek (kolejny hotel z kasynem?), który swoją wielkością na pewno przytłoczy świątynię.
2870676-01-750x500 2870667-01-750x500 2870677-01-750x500 2870689-01-750x500 2870705-01-750x500 2870708-01-750x500

wioska przy jeziorze

4 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2870424-01-750x500 2870435-01-750x500 2870451-01-750x500 2870462-01-750x500
Po trzech dniach intensywnego zwiedzania świątyń Angkor mamy dzisiaj luźniejszy dzień – pływamy po jeziorze Tonle Sap. Na początek jednak zatrzymujemy się na farmie krokodyli, które hoduje się tu na mięso i skóry. Naszymi przewodnikami po tym terenie jest dwójka cztero- może pięciolatków, którzy pokazują nam, gdzie są krokodyle, informują po angielsku że tu leży pies, to jest kaczka, a to królik. W nagrodę na koniec poszliśmy do sklepu i wybrały sobie lody. Kilka kilometrów od Siem Reap leży największe jezioro Azji Południowowschodniej – Tonle Sap. Teraz w Kambodży jest pora sucha, dlatego jezioro ma niski stan, a rzeka wzdłuż której jedziemy tuk-tukami prawie wyschła. Wsiadamy do dużej łodzi i płyniemy przez wioskę Kamplong Phuk. W porze deszczowej wygląda ona całkiem inaczej: wszystkie domy stoją w wodzie. Teraz natomiast przez wioskę płynie tylko wąska rzeka i widać na jak wysokich palach stoją domy. Jezioro w porze deszczowej przybiera tyle wody, że powiększa się 5-6 krotnie w porównaniu do pory suchej. Gdy wypłynęliśmy na pełne jezioro zatrzymujemy się w pływającej restauracji skąd małymi łodziami udajemy do zalanego lasu. Panuje tu błogi spokój, a cisza zmącona jest tylko szumem wioseł zanurzających się w wodzie i śpiewem Khmerki – jednej ze sterniczek.
2870590-01-750x500 2870525-01-750x500 2870541-01-750x499 2870475-01-750x500

ostatni dzień w Angkor

4 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2870036-01-750x500 2860966-01-750x500 2870080-01-750x500 2870107-01-750x499 2870168-01-750x500  2870181-01-750x500 2870117-01-750x500 2870130-01-750x500
Trzeci dzień (i ostatni :-( ) spędzamy zwiedzając świątynie Angkor w Kambodży. Na koniec zostawiliśmy sobie te najlepsze, czyli Angkor Thom, Ta Prom i Angkor Wat. Angkor Thom była ostatnią stolicą Angkor wybudowaną przez Dżajawarmana VII pod koniec XII wieku. Składa się z wielu budowli, a najwspanialsza to Bayon z ponad setką twarzy na wysokich wieżach. Obok stoi Baphuon mająca 34 metry wysokości, Phimeanakes, Taras Trędowatego Króla, Taras Słoni… Dobrze że świątynie otoczone są  drzewami, dającymi cień ponieważ temperatura dochodzi do 34 st Celsjusza. Dodatkowo duża wilgotność powoduje, że musimy schłodzić się bryłą lodu rzuconą na kark (i nie tylko :-)  na kark). Ta Prom znana jest z tego, że wdziera się do niej dżungla, a wielkie figowce oplatają swymi korzeniami mury budowli. Na deser zostawiliśmy sobie najwspanialszą świątynię – Angkor Wat. Najpierw jedziemy do niej wcześnie rano na wschód słońca, a po południu zwiedzamy ją dokładnie. Składa się z trzech poziomów, a do schodów na ostatnie piętro ustawiła się spora kolejka, ale widok z góry zapiera dech w piersi, więc warto było stać w pół godzinnej kolejce. Tuż przed zamknięciem Angkor Wat udaje nam się obejść ją w koło by oglądnąć najwspanialsze płaskorzeźby w Angkorze. Wieczorem oddajemy się w ręce masażystów i kończymy wieczór w Cheers Club na Pub Street.
2870228-01-750x500 2870196-01-750x500 2870202-01-750x500 2870219-01-750x500 2870236-500x750 2870245-500x750 2870250-500x750 2870258-750x500 2870261-750x500 2870147-01-1667x2500-750x1124 2870137-01-1667x2499-750x1124 2870142-01-1667x2500-750x1124 2870343-01-750x500 2870283-01-750x500

17-te urodziny Nai Houy

2 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2860579-01-750x500 2860597-01-750x500
Muzeum Min Lądowych

2860621-01-750x500 2860618-01-750x500
Bantleay Srai

2860801-01-750x500 2860642-01-750x500
East Mebon

Cały dzisiejszy dzień spędziliśmy jeżdżąc tuk-tukiem po świątyniach Angkoru. To najpiękniejsze miejsce w Kambodży dlatego spędzamy tu kilka dni. Ruszamy zaraz po śniadaniu, ale zaczynamy od Muzeum Min Lądowych, które prowadzi Aki Ra. Aki Ra zajmuje się rozminowywanie północno zachodniej części Kambodży, gdzie jeszcze jest wiele “bombowych pamiątek” po wojnach jakie toczyły się przed laty w Kambodży. Prowadzi także fundację i szkołę dla dzieci, które są kalekie lub straciły rodziców wskutek wybuch niewypału. Najdalej oddaloną świątynią, do której dzisiaj jedziemy jest Banteay Srei – Cytadela Kobiet, gdzie delikatne płaskorzeźby w czerwonym piaskowcu zapierają nam dech w piersiach. Przy wyjściu ze świątyni na podwyższeniu siedzi zespół składający się z ofiar min lądowych i gra tradycyjną muzykę khmerską. Wracamy do głównego kompleksu świątyń i zatrzymujemy się w East Mebon, a potem w Ta Som, która jest moją ulubioną świątynią: niezbyt duża, jest tu niewielu turystów i ma dwie piękne gopury (bramy wejściowe), z której jedna oplatana jest przez ogromne drzewo figowe. Całkiem inaczej wygląda świątynia Neak Pean, która stoi na sztucznej wyspie w Baraju Jayatataka (zbiornik wodny) i otoczona jest basenami. Angkorczycy uważali, że po kąpieli w nich człowieka opuszczają wszystkie choroby. Na koniec dzisiejszego dnia zostawiamy sobie największą świątynię jaką dzisiaj zobaczymy – Preah Khan. Jest to połączenie miasta urzędowego, świątyni i uczelni buddyjskiej, a budowę jej rozpoczęto w 1191 roku w czasie panowania Dżajawarman VII. Po zwiedzaniu jedziemy do centrum Siem Reap, a potem idziemy na kolację do Hok Ly 168 Restaurant. Byliśmy tam wczoraj i bardzo nam smakowało jedzenie, więc wracamy. Obsługiwała nas Nai Houy, której rodzice  prowadzą tę “restaurację”. Okazało się, że obchodzi dzisiaj 17-te urodziny. Dostała od nas prezenty, a my od niej w zamian piekielnie ostry sos chilli, który przygotowała jej mama.
2860828-01-750x500 2860840-01-750x500
Neak Pean

2860851-01-750x499 2860890-01-750x500
Preah Khan

2860816-01-500x750 2860809-01-500x750 2860825-01-500x747
Ta Som

2860926-01-750x500 2860933-01-750x500
17-te urodziny Nai Houy

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress