Dzień Niepodległości

2 września 2017 - Kategerie: historia,Wietnam -

21267469_1574532472606021_284455374_o P2580348 21284566_1865985916750970_29660250_o 21247990_1575010602558208_1868777476_o
2 września w Wietnamie obchodzony jest Dzień Niepodległości. Będąc tam w drugiej połowie sierpnia już wtedy na wielu placach i ulicach rozwieszone były czerwone flagi, oraz podobizny Ho Chi Minha.
2 września 1945 na placu Ba Dinh w Hanoi Ho Chi Minh ogłosiła Deklarację Niepodległości Demokratycznej Republiki Wietnamu. W czasie II wojny światowej sprzymierzeńcy Niemców – Japończycy w 1940 zajęli francuską kolonię w Azji (w tym Wietnam). Po zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę (8 sierpień 1945) lider Tymczasowego Rządu Rewolucyjnego Wietnamu Ho Chi Minh zostaje szefem Komitetu Wyzwolenia i przywódcą anty-japońskiego powstania. Powstanie wybucha 13 sierpnia i walki trwają dwa dni. Po kapitulacji Japonii Komitet zmusza cesarza Bao Dai z dynastii Nguyen do abdykacji i 2 września 1945 roku powstaje Demokratyczna Republika Wietnamu.
21268223_1865988053417423_2084487742_o P2580350

„Znachor” w Wietnamie

4 sierpnia 2017 - Kategerie: historia,Wietnam -

KazikB&W_1 _MG_0289
Kazimierz Kwiatkowski (fot. www.hueworldheritage.org.vn)      park Kazika w Hoi An
P2440629 P2440601
My Son

W kilku miejscach środkowego Wietnamu pojawia się polskie nazwisko, które wzbudza szacunek wśród Wietnamczyków. Polski architekt i konserwator zabytków Kazimierz Kwiatkowski przyjechał w 1981 roku do Wietnamu i przez 17 lat prowadził tam misję konserwatorską.
Urodził się 2 lipca 1944 roku na Lubelszczyźnie, studiował na Politechnice Krakowskiej i w 1969 roku otrzymał tytuł magistra inżyniera Wydziału Architektury. Po studiach pracował w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie, potem w lubelskim  oddziale Państwowego Przedsiębiorstwa Pracowni Konserwacji Zabytków i w Biurze Projektowo-Badawczym Budownictwa Ogólnego Miastoprojekt.
W swojej pracy sporządzał plany zagospodarowania przestrzennego, zajmował się projektowaniem urbanistycznym, zaprojektował osiedle Słoneczne w Zamościu, oraz wiele domów jednorodzinnych. Opracował także projekt konkursowy zagospodarowania Placu po Farze na Starym Mieście w Lublinie. Z czasem zajął się ochroną zabytków między innymi dla Muzeum Wsi Lubelskiej, gdzie wykonywał inwentaryzacje architektoniczne budownictwa ludowego. Pod koniec lat 70-tych XX wieku pracując w lubelskim oddziale PPPKZ został kierownikiem Polsko-Wietnamskiej Misji Konserwacji Zabytków i wyjechał do Azji Południowo-Wschodniej.
Wietnam w tym czasie po 40 latach wojny był bardzo zniszczony, więc władze wietnamskie zaapelowały o międzynarodową pomoc w ratowaniu zabytków. Kazimierz Kwiatkowski był pierwszym zagranicznym konserwatorem zabytków, który przyjechał do Wietnamu.
Przez pierwszych kilka miesięcy wraz z garstką wietnamskich fachowców sporządzał dokumentację tego co zostało po wojnie. Skupił się na Czamskich wieżach w My Son niedaleko Da Nang w środkowej części Wietnamu. Brak infrastruktury oraz zaminowany teren po wojnie amerykańsko-wietnamskiej nie były sprzymierzeńcem Kwiatkowskiego więc na początku swojego pobytu w Wietnamie mieszkał w bambusowym szałasie. Najpierw wraz z tubylcami  musiał odgruzować i wyczyścić teren na którym pracowali. Do 1989 roku uratowano tam prawie 20 Czamskich wież, a 26 marca 1994 roku w budowlach D1 i D2 w My Son otwarto Muzeum Rzeźb Czamskich. Pod jego kierunkiem badano i konserwowano także świątynie Czamskie w innych miejscach: Thap Doi, Duong Long, Ph an Rang, Garai, Qui Nhon, Khuong My, Nham Thap, Chien Dang, Bang An i Po Kong. W tym ostatnim Kwiatkowski odkrył złote bardzo cenne naczynia ofiarne. Podobny skarb odkryli Francuzi w My Son w 1904 roku. W lipcu 1982 roku odwiedził Hoi An leżące 40 km od Da Nang by zrelaksować się i wykąpać w morzu. Zwiedzając niewielkie miasteczko był podobno pierwszym białym jakiego wiedzieli mieszkańcy Hoi An. Władze miasta chciały zburzyć zagrzybione domy w starej części i postawić na ich miejsce nowe osiedle. Kwiatkowski zauroczony Hoi An sprzeciwił się temu i zaczął przekonywać by dano szansę Staremu Miastu. Dzięki jego staraniom zachowała się urokliwa starówka i dzisiaj obok Zatoki Ha Long Hoi An jest najczęściej odwiedzanym miejscem w Wietnamie.
Kiedy w 1992 roku po przemianach ustrojowych w Polsce Misja Konserwatorska miała kłopoty finansowe Kwiatkowski nawiązał współpracę z Towarzystwem Przyjaciół Kultury Czamów w Stuttgarcie, od którego dostał fundusze na kontynuację swoich badań.
W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych zaczął prace przy Zakazanym Mieście w Hue, które było bardzo zniszczone po nalotach bombowych w czasie wojny amerykańsko-wietnamskiej. Wykonał też dokumentację grobowca cesarza Tu Duca położonego niedaleko Hue. Tuż przed śmiercią został szefem prac prowadzonych przy Pałacu Cesarskim finansowanym przez wietnamską Agencję Zarządzania Projektem Hue. 19 marca 1997 roku zmarł w Cesarskim Mieście na zawał serca, prawdopodobnie z przepracowania. Dwa dni później miasto Hue uroczyście pożegnało Kazimierza Kwiatkowskiego. Sarkofag z jego ciałem stanął w Zakazanym Mieście w wypełnionej po brzegi Sali Mandarynów. Przy muzyce żałobnej wykonanej przez orkiestrę w narodowych strojach wietnamskich towarzyszyła przemówieniom pożegnalnym oficjeli. Kondukt żałobny prowadzony przez szpaler policjantów na motocyklach odprowadził ciało polskiego architekta ulicami Hue do bram miasta. Jak wspomina pracujący z nim Marek Kowalczyk: “Hue pożegnało Kazimierza Kwiatkowskiego jak jednego z najgodniejszych obywateli tego królewskiego miasta. Konsul stwierdził, że ceremonia miała wyjątkowo uroczysty charakter”. Pochowany został w Lublinie 2 kwietnia 1997 roku na  cmentarzu  parafialnym przy kościele św.  Agnieszki na Kalinowszczyźnie. 10 lat później w parku Kazika odsłonięto pomnik Kwiatkowskiego w Hoi An – wietnamskim miasteczku, które zawdzięcza mu swój turystyczny sukces.
Dzięki jego staraniom w 1993 roku na Listę Światowego  Dziedzictwa UNESCO trafiło Zakazane Miasto w Hue, a w 1999 roku stara część miasta Hoi An oraz My Son.
Jego znajomi wspominają, że szybko potrafił zdobyć sympatię ludzi. Był wesoły i pogodny, błyskawicznie nawiązywał kontakty. Nie wywyższał się, pracował, jadł i spał z razem z wietnamskimi robotnikami. Wszyscy nazywali go “Kazik”, a po premierze polskiego filmu w Wietnamie z Jerzym Bińczyckim w roli głównej (do którego był bardzo podobny) dostał przezwisko “Znachor”.
19 marca 2017 roku w 20-tą rocznicę śmierci Kazimierza Kwiatkowskiego odbył się w Hue, gdzie niegdyś pracował, panel dyskusyjny z udziałem osób które go znały. Ukazała się także książka autorstwa Jacka Zygmunta Matuszaka pod tytułem “Kazimierz Kwiatkowski (1944-1997). Wspomnienie niezwykłego człowieka”, która jest dostępna w trzech językach: polski, angielskim i wietnamskim. Można ją bezpłatnie pobrać ze strony Ambasady Polskiej w Hanoi pod adresem: http://www.hanoi.msz.gov.pl/pl/wspolpraca_dwustronna/kultura/kazik/
Pisząc ten tekst korzystałem z wyżej wymienionej książki.
2016-03-13 11.20.55 2016-03-13 10.39.13
Hoi An

P2520551 P2450341
Cytadela w Hue w której znajduje się Zakazane Miasto    grobowiec cesarza Tu Duca z dynasti Nguyen

Taniec Apsar – dusza Kambodży

22 czerwca 2017 - Kategerie: historia,Kambodża,video,Wietnam -

W kambodżańskim Angkor czy w kompleksie My Son w Wietnamie pośród wielu zdobień i płaskorzeźb na świątyniach można znaleźć wizerunki tańczących kobiet zwanych Apsarami. Apsary w mitologii indyjskiej to żeńskie bóstwa, boginie wody, mgieł i chmur. Według legendy Apsary powstały z mlecznej piany Oceanu Mleka w czasie gdy bogowie szukali eliksiru na nieśmiertelność. Pełne kobiecego wdzięku i urody zabawiały króla bogów Indre swym tańcem.
Król Jayavarman II – założyciel królestwa Angkor – otrzymał władzę od boga Indry, a Apsary przekazały swoją sztukę tańca mieszkankom królestwa. Tak oto taniec Apsar stał się tradycyjnym tańcem Khmerskim i przekazywany był z pokolenia na pokolenie. Służył rodzinie królewskiej nie tylko jako rozrywka, ale był także ważnym elementem w czasie świąt khmerskich: na pogrzebach władców, koronacjach, ślubach, bądź wtedy gdy prosili oni bogów o łaski. Łączył świat ziemski z boskim, służył modlitwom, oraz wychwalał króla i jego wielkość.
Swój pierwszy okres świetności taniec Apsar przeżywa w VIII-XI wieku. Władca każdego roku wybierał 100 najładniejszych dziewcząt z królestwa, które uczyły się tańca. Podobno na dworze króla Jayavarmana VII panującego w latach 1181-1218 było ponad 3000 tancerek. Po najeździe Tajów na Angkor (początek XV wieku) Imperium Khmerskie upadło, a tancerki pojmano i przewieziono na dwór króla Tajlandii, gdzie “Apsary” stały się wzorem dla tajskich tancerek. W XIX wieku Ang Duong (król Kambodży w latach 1841-1860), który wiele lat spędził na dworze w Bangkoku, wprowadził wiele zmian w swoim królestwie m. in. upodobnił stroje “Apsar” do strojów tajskich tancerek, a ich taniec zaczął wychwalać zalety władcy. W drugiej połowie XIX wieku, kiedy Kambodża stała się kolonią francuską “Apsary” zauroczyły kolonizatorów, co spowodowało że ich taniec zaczął bywać na paryskich salonach. Jednak przed występami w Paryżu Francuzi postanowili ubrać tancerki, ponieważ do tego czasu na Khmerskich dworach “bezwstydnie” tańczyły topless. Malarz i rzeźbiarz Auguste Rodin był pod tak dużym wrażeniem ich tańca, że poświęcił khmerskim tancerkom wiele swojego czasu przedstawiając je na akwarelach. Ciężki okres dla mieszkańców Kambodży, oraz całego życia kulturalnego (w tym także dla tańca Apsar) przychodzi w 1975 roku kiedy władzę przejmują Czerwoni Khmerzy. Wśród ponad 2 milionów zamordowanych mieszkańców Kambodży są także niemal wszyscy nauczyciele i tancerze tego tańca (szacuje się że ponad 90 % tancerzy traci życie). Po upadku Pol Pota i Czerwonych Khmerów w latach 80-tych “Apsary” zaczynają znów tańczyć. Ci nieliczni którzy przeżyli otwierają szkoły i zaczynają przekazywać taniec młodym pokoleniom. W 1980 roku zaczyna działać Królewski Uniwersytet Sztuk Pięknych w Phnom Penh z wydziałem Sztuki Choreograficznej i Muzyki, gdzie można uczyć się tradycyjnego khmerskiego tańca.
Aby dojść do perfekcji dziewczynki muszą zacząć ćwiczyć już w wieku 5-6 lat, by później te najzdolniejsze mogły kontynuować edukację na uniwersytecie. Po 9 latach nauki tańca na wyższej uczelni otrzymują także wyższe wykształcenie.
Taniec Apsar składa się z 3,5 tys. gestów rękami oraz nogami i mają one ściśle określone znaczenie. Dzięki gestom tancerze opowiadają proste historie z życia codziennego, bądź złożone opowieści przedstawiające legendy khmerskie i religijne mity. Opowiadają historie o miłości i cierpieniu, wojnie i pokoju, radości i strachu, o powstaniu świata…
Jeden taniec może trwać nawet 30 minut, a opracowanie go do perfekcji zajmuje 6-12 miesięcy. Tancerki są bardzo elastyczne, poruszają się płynnie, z wdziękiem uśmiechają się przy tym lekko nie otwierając ust. Ubrane  są w kolorowe jedwabne suknie przypominające sari i wykonane są ręcznie. Częstym haftowanym elementem są kwiaty i liście lotosu z bogatymi zdobieniami, oraz dużą ilością pereł i złotej biżuterii. Tancerki odróżniają różne nakrycia głowy uzależnione od charakteru granej postaci. Towarzyszy im często chór kobiecy opowiadający fabułę, oraz orkiestra wyposażona w gongi, bębny i dzwoneczki…
W ogromnym kompleksie Angkor możemy znaleźć mnóstwo płaskorzeźb przedstawiających boskie tancerki. Tylko na murach samego Angkor Wat jest ich ponad 1800.
W 2003 roku Balet Królewski Kambodży, czyli taniec Apsar został wpisany przez UNESCO na listę niematerialnego światowego dziedzictwa kultury.
apsary-dowietnamu.pl-8 apsary-dowietnamu.pl-6 apsary-dowietnamu.pl-3 apsary-dowietnamu.pl-11 apsary-dowietnamu.pl-2 apsary-dowietnamu.pl-7 apsary-dowietnamu.pl-5 apsary-dowietnamu.pl-10 apsary-dowietnamu.pl-9

pomnik strażaków

21 lutego 2017 - Kategerie: historia,Kuba -

P2410148 P2410132
17 maja 1890 roku tuż po godz. 22.30 przy ulicy Mercaderes (przy Lamparilla) w Havanie nocny stróż zaczął bić na alarm. Sąsiedzi, policja, pracownicy pobliskich firm i osoby postronne jako pierwsi rzucili się do gaszenia pożaru jaki wybuchł w sklepie z narzędziami metalowymi Isasi. Wkrótce też przybyli zawodowi strażacy, jednak niekontrolowane płomienie tańczyły już na zewnątrz sklepu. Odgłosy gwizdków policyjnych, wycie syren, bicie dzwonów kościelnych i okrzyki roznosiły się po Starej Havanie. Godzinę później okolicą wstrząsnęła straszna eksplozja, wybuch jeden po drugim miał swoje źródło w płonącym sklepie.
W wyniku tych eksplozji w pożarze zginęło 38 osób: 25 strażaków z dwóch lokalnych korpusów, 8 sąsiadów pomagających gasić pożar, 4 policjantów i 1 członek Navy, a ponad 60 osób zostało rannych.

Właściciel sklepu Juan Isasi został aresztowany w niedzielę rano. W swoim sklepie nielegalnie przechowywał duże ilości materiałów łatwopalnych (dynamit, proch,…), które spowodowały śmiertelne wybuchy. Juan Isasi w ten feralny dzień nie ostrzegł strażaków ratujących jego sklep o grożącym im niebezpieczeństwie. Podobno to on spalił swój sklep, ponieważ chciałem dostać ubezpieczenie.

Pożar został ugaszony w niedzielę po południu, tego dnia miasto pogrążyło się w żałobie, a wszystkie sklepy zostały zamknięte.
W poniedziałek 19 maja 1890 roku na cmentarz Krzysztof Kolumba w Havanie ruszył kondukt żałobny.

7 lat później na cmentarzu postawiono pomnik upamiętniający ofiary wydarzenia z 17 maja 1890 roku. 24 lipca 1897 prócz autora pomnika – hiszpańskiego rzeźbiarza Augustina Querola, architekta Martineza Zapaty, oraz przedstawicieli miasta na uroczystość odsłonięcia pomnika stawiło się 10 tys. mieszkańców Havany.
Jest to najwyższy pomnik na cmentarzu Krzysztofa Kolumba w stolicy Kuby, mierzy ponad 9 metrów. Na kolumnie z białego marmuru stoi Anioła z zawiązanymi oczami (ślepa sprawiedliwość), który trzyma martwego strażaka i prowadzi go do krainy nieśmiertelności. Lewą ręką wskazuje niebo – miejsce gdzie strażacy zamieszkają. Poniżej kolumny siedzą 4 alegoryczne postacie kobiece, które symbolizują “poświęcenie”, “ból”, “bohaterstwo” i “męczeństwo”. U podstawy pomnika znajdują się płaskorzeźby 25 twarzy strażaków – ofiar pożaru. Pomnik ogrodzony jest metalowym łańcuchem z którego spływają łzy, które mają oznaczać dla Kubańczyków ich ból.
Nigdy wcześniej, ani później w żadnym pożaru na Kubie nie zginęło aż tylu strażaków.
P2410133 P2410129 P2410156 P2410150 P1310069

Z Angkor

4 grudnia 2016 - Kategerie: historia,Kambodża,media -

_MG_0249 2014-12-06 06.29.53 _MG_7402 _MG_0597
Angkor Wat jest bez wątpienia najwspanialszą i najważniejszą atrakcją archeologiczną nie tylko Kambodży, ale całej Azji Południowo-Wschodniej. To najbardziej znana świątynia na świecie, która przyciąga miliony turystów z całego świata. Nie dziwią więc protesty władz w Kambodży na pomysł budowy odwzorowania Angor Wat w północno-zachodniej części Indii w stanie Bihar na brzegu Gangesu. Prywatna firma w ciągu 10 lat chce zbudować replikę, która będzie wyższa i rozleglejsza od oryginału i będzie największą hinduską świątynią na świecie. Na razie wstrzymano rozpoczęcie budowy, ponieważ Kambodża protestuje przeciwko kopiowaniu Angkor Wat jako naruszenie własności światowego dziedzictwa. By uniknąć konfliktu rząd Indii poradził prywatnemu inwestorowi, by zmienił styl budowli. Inwestor jednak twierdzi, że nie zamierza kopiować żadnej świątyni, on tylko łączy style architektoniczne z Indii i Azji Południowej. Niewielkie kopie Angkor Wat znajdują się w Pałacach Królewskich w Bangkoku, oraz Phnom Penh.

Parę miesięcy temu magazyn „Journal of Archeological Science” podał, że niedaleko Angkor Wat odkryto pozostałości dawnego miasta. Dzięki najnowszej technologi – zdjęciom lidarowym (czyli pozyskiwanie danych poprzez skaning laserowy) odkryto pozostałości po budynkach i systemach irygacyjnych. Naukowcy szacują, że mają one od 900 do 1400 lat.

Od 4 sierpnia zaostrzono w Angkor przepisy dotyczące stroju osób zwiedzających świątynie. Nie będą więc mogły wejść na teren osoby z gołymi plecami, głębokim dekoltem, odkrytymi ramionami, czy odsłaniające pośladki. Obostrzenia spowodowana są coraz większą liczbą osób, które na terenie świątyni Angkor Wat robiły sobie “nagie selfie”. Wcześniej wprowadzono także zakaz dotykania rzeźb, siadania na kruchych fragmentach, oraz palenia papierosów na terenie świątyni. Oczywiście kradzież fragmentów rzeźb, czy obnażanie się jest surowo karalne. Władze parku odradzają też dawania pieniędzy czy cukierków dzieciom, oraz robienie sobie zdjęć z mnichami. Wyprodukowano także dwujęzyczny (Khmerski i Angielskim) spot telewizyjny dla odwiedzających Angkor, który mówi o odpowiednim stroju w świątyniach, zakazie śmiecenia, oraz jak unikać uszkodzenia delikatnych rzeźb.

Od maja przed głównym wejściem do Angor Wat został zamknięty ruch uliczny dla aut. Ma to być miejsce dla pieszych, rowerzystów, oraz w nagłych przypadkach dla karetek i straży pożarnej. Premier Kambodży Hu Sen stwierdził, że poprawi się dzięki temu bezpieczeństwo turystów, oraz uroda Angkor Wat.
Nakazano także przenieść się właścicielom straganów z jedzeniem, które tworzą brzydkie zapachy przeszkadzające turystom zwiedzającym Angkor.

W Angkorze bardzo popularna jest przejażdżka na słoniu m. in. do świątyni na Górze Bakheng, by zobaczyć zachodu słońca. Jednak po śmierci słonia Sambo, który miał atak serca w czasie 40 stopniowych upałów z wyczerpania i braku wiatru ruszyły protesty. Internetowa petycja nawołującą do zaprzestania wykorzystywania słoni do celów turystycznych od kwietnia tego roku zebrała już ponad 185 tys podpisów. Można ją podpisywać na stronie:

https://www.change.org/p/apsara-authority-end-elephant-riding-at-angkor-siem-reap

Park Archeologiczny Angkor wydał niedawno komunikat, w którym ostrzega użytkowników Pokemon Go, by byli bardzo ostrożni podczas grania (łapania Pokemonów) w Angkorze, ponieważ gra w połączeniu ze spacerem po nie zawsze równym chodniku może prowadzić do urazów ciała, a nawet do wypadków śmiertelnych.
Niestety od 1 lutego 2017 wzrośnie cena biletów w Parku Angkor. Jednodniowy bilet z 20 USD wzrośnie do 37 USD, trzydniowy z 40 do 62 USD, a tygodniowy z 60 do 72 USD. 2 dolary z każdego biletu trafiać ma do dziecięcych szpitali fundacji Kantha Bopha.

W 2015 roku Angkor odwiedziło ok. 2,1 mln turystów zostawiając w kasie parku 60 mln amerykańskich dolarów. Od stycznia do sierpnia 2016 r przyjechało tam 1,43 mln turystów, a park zarobił 40,7 mln USD. Z roku na rok liczba turystów rośnie.
Przemysł turystyczny jest jednym z czterech głównych filarów wspierających gospodarkę Kambodży. W 2015 roku do tego kraju przyjechało 4,8 mln turystów zagranicznych, którzy wydali w Kambodży ponad 3 mld dolarów amerykańskich. Prawie 15 % turystów to Chińczycy.

tekst ukazał się w październikowym numerze „Czas Podróżników”.
CZPODR-szablon-3mm (1).indd CZPODR-szablon-3mm (1).indd

Hsinbyume – Birma

16 sierpnia 2016 - Kategerie: BIRMA,historia -

dowietnamu.pl-mingun-7 dowietnamu.pl-mingun
23-letnia księżniczka Hsinbyume zwana także Białym Słoniem, zmarła w czasie porodu w 1812 roku. Była ona kuzynką i pierwszą żoną przyszłego króla Birmy Bagyidawa, który po tym wydarzeniu w 1816 roku chcąc ją upamiętnić wybudował niedaleko miejsca jej śmierci białą pagodę Hsinbyume. Bagyidaw trzy lata później (1819) został następcą tronu po władającym Birmą Bodawpaya i stał się kolejnym królem dynastii Konbaung.
Pagoda Hsinbyume, której druga nazwa brzmi Myatheindan Pagoda leży Azji Południowo-Wschodniej w Birmie, 10 km na północny zachód od Mandalaj, nad rzeką Irawadi. Należy do kompleksu świątyń Mingun – dawnej stolicy Birmy.
Po godzinnej przeprawie łodzią z Mandalay rzeką Irawadi dobijamy do brzegu niewielkiej dziś wioski Mingun i wchodzimy na pozostałości pagody Mingwan. Z niej widać odcinającą się z zielonego lasu imponującą, śnieżno-białą budowlę – to Hsinbyume. Pagoda Hsinbyume otoczona siedmioma falującymi tarasami symbolizuje świętą dla buddystów i hindusów górę Meru (centrum Wszechświata), otoczoną siedmioma pasmami górskimi.
Wchodząc na teren świątyni ściągamy buty i po stromych schodach prowadzących przez siedem bogato zdobionych bram dochodzimy do tarasu. Z tego miejsca schody z kolejnymi pięcioma bramami prowadzą do wnętrza wieży. Wieża ma złotą iglicę i otoczona jest niszami, w których na straży stoją małe posążki mitologicznych figur: demonów, węży naga, duchów. Na szczycie znajduje się wąskie pomieszczenie, w którym siedzi Budda, dlatego tak wielu Birmańczyków przychodzi tu modlić się, złożyć ofiarę i zapalić kadzidełka.
W 1836 podczas dużego trzęsienia ziemi pagoda została poważnie uszkodzona, ale w 1874 król Mindon (kolejny z dynastii Konbaung) odbudował ją.
Z Pagody Hsinbyume roztacza się wspaniały widok na pobliski świątynie, góry, oraz dolinę szerokiej rzeki Irawadi.
dowietnamu.pl-mingun-6 dowietnamu.pl-mingun-2 dowietnamu.pl-mingun-4 dowietnamu.pl-mingun-3 dowietnamu.pl-mingun-8 dowietnamu.pl-mingun-5 dowietnamu.pl-mingun-9

Hanoi. Świątynia Literatury

29 stycznia 2016 - Kategerie: Hanoi,historia,Wietnam -

DSC05714 IMG_0196 IMG_1149 IMG_0237 _MG_0821 DSC05726 IMG_8269
Bez wątpienia jedną z największych atrakcji stolicy Wietnamu jest Świątynia Literatury. Spośród prawie 200 świątyń w Hanoi ta jest prawdopodobnie najwspanialszą. Została wybudowana w 1070 roku przez króla Lý Thánh Tông ku czci chińskiego filozofa Konfucjusza. Na początku pełniła rolę religijną, natomiast po kilku latach zaczęła być miejscem edukacyjnym, powstał tu pierwszy Narodowy Uniwersytet. Oczywiście na początku kształcili się w nim przedstawiciele sfer wyższych, oraz członkowie rodziny królewskiej, szybko jednak stał się centrum narodowej oświaty.
Studia trwały od 3 do 7 lat i nauczano administrację, politykę, historię Chin, literaturę, poezję i etykę, a wszystko w duchu konfucjonizmu. Podręczniki były w języku wietnamskim, oraz chińskim. Najważniejsze było wyuczyć się na pamięć konfucjońskich pism i nie było miejsca na własne interpretacje, czy badania. Na koniec edukacji przeprowadzane były bardzo trudne egzaminy, czego dowodem jest liczba 2313 uczniów, którzy w ciągu całego istnienia uniwersytetu (7 wieków) zdali egzaminy. Składały się z 5 części i trwały kilka miesięcy, a efektem był tytuł doktora. W 1733 roku na 3 tys. uczniów egzamin zdało zaledwie ośmiu. W nagrodę zdanego egzaminu nazwiska studentów wyryte zostawały na kamiennych stelach niesionych przez żółwie, które uznawane są za symbol mądrości i długowieczności. Ze 116 tablic, do dziś zachowały się 82. Ten kto zdał egzamin mógł ubiegać się o posadę w państwowej administracji, dlatego studia były bardzo oblegane. Najzdolniejsi uczniowie przechodzili egzamin przed obliczem króla, który sam zadawał pytania, następnie sporządzał listę najlepszych studentów, oraz dodatkowo wskazywał trzech wybitnych.
Świątynia Literatury położona jest na południe od Mauzoleum Ho Chi Minha i Pagody na Jednej Kolumnie w ruchliwym centrum miasta. Otoczona jest wysokim murem, co sprawia, że wchodzimy do oazy spokoju.
Świątynia Literatury składa się z pięciu dziedzińców (ustawione jeden za drugim) symbolizujących pięć elementów natury: wodę, ogień metal, drewno i ziemię. Środkiem prowadzi droga, która przeznaczona była dla króla, natomiast bocznymi ścieżkami wchodzili urzędnicy, wojskowi, uczniowie, nauczyciele…
Pierwsze dwa dziedzińce to małe parki ze starymi drzewami, ławeczkami i dużą ilością starannie przyciętej zieleni. To miejsca ciche z dala od miejskiego hałasu, gdzie studenci mogli w spokoju odpocząć. Na trzecim dziedzińcu (zwanym Ogrodem Nagrobków) znajduje się Studnia Niebiańskiej Czystości, wokół którego stoją na żółwiach kamienne stele z nazwiskami studentów. Na czwartym dziedzińcu (zwanym Dziedzińcem Sanktuarium Mądrości) są sale, w których na ołtarzach stoją podobizny Konfucjusza i czterech jego najbliższych uczniów, oraz wyróżnionych filozofów. Piąty dziedziniec na którym niegdyś stał uniwersytet, został zrekonstruowany po tym jak w 1946 roku Francuzi zbombardowali go. W kilku budynkach mieści się sala ceremonialna, muzeum, wielki dzwon z brązu, oraz ołtarz z podobiznami dawnych monarchów, którzy najbardziej przyczynili się do powstania i rozwoju uczelni.

Świątynia Literatury została zaprojektowana zgodnie z chińskimi zasadami architektonicznymi. Swój urok zawdzięcza bogato zdobionym bramom, pagodom, czy dziedzińcom z sadzawkami pełnymi lotosów. Za każdym razem, gdy odwiedzamy Świątynię Literatury pełno jest tam studentów, którzy robią sobie zdjęcia w tradycyjnych strojach. Wierzą też, że dotknięcie głowy kamiennego żółwia przyniesie im szczęście w czasie zdawania egzaminów.

Jedna z bram w Świątyni Literatury Khuê Văn Các stała się symbolem kulturalnym Hanoi, jej wizerunek znajduje się także w logo telewizji lokalnej, oraz na banknocie 100 000 wietnamskich dongów.
P1090890 P1090919 IMG_8265 P1090914 P1090906

balut

13 stycznia 2016 - Kategerie: historia,jedzenie,Kambodża,video -

Balut – to przysmak w wielu krajach Azji Południowo-Wschodniej. My znaleźliśmy ten frykas (nie dla wszystkich frykas :-) ) w Kambodży w miejscowości Siem Reap. Tam nazywa się on Pong Tia Koon.
Pong Tia Koon to potrawa jajeczno-mięsna, czyli ugotowane jajko w środku którego znajduje się zarodek kaczki. Można go przyprawić odrobiną soli, pieprzu, czosnku, chili, polać sokiem z limonki i zjeść z liściem mięty, lub bazylii. Puste skorupki (po konsumpcji) pokryte są wewnątrz brązową siatką żyłek – pozostałość po zarodku, co nie zachęca do zjedzenia zawartości tego jajka.
Z pośród całej naszej grupy tylko Paweł zdecydował się na Pong Tia Koon – przysmak Khmerów. Kupił sobie dwie sztuki na kolację za jednego dolara, ale po pierwszym jajku był już „najedzony”. Gdy rozbił skorupkę jajka ze środka popatrzyło na niego oko i  wystawały pióra. Wtedy się zawahał. Przyglądali się temu Khmerzy i podpowiadali mu czym ma doprawiać, żeby ten „frykas” smakował jeszcze lepiej. Dla spokoju żołądka popił kolację setką wódki.

drewniana wieś

12 sierpnia 2015 - Kategerie: historia,Wietnam -

P1080744 2014-10-22 08.43.08-2 2014-10-22 08.52.01 _MG_3701 2014-10-22 08.50.53
Niedaleko Hoi An w środkowym Wietnamie, w delcie rzeki Thu Bon znajduje się Kim Bong – stolarska wieś. Rzemieślnicy, którzy mieszkają i pracują na tej niewielkiej wyspie zajmują się obróbką drewna. Można tam dopłynąć z Hoi An wynajętą łódką, lub kursującym promem. Schodząc na ląd nie trzeba daleko iść, by natrafić na sklepy, gdzie półki uginają się pod ciężarem wyrobów z drewna. Religijne rzeźby, smoki, jednorożce, żółwie, tace, dzbany, rzeźby wesołego Buddy, solniczki, tajemnicze skrzyneczki, popielniczki, a także meble, krzesła, ramy do hotelowych łóżek… Można tu zrobić zakupy dużo taniej niż w Hoi An, Sajgonie czy Hanoi. Na tyłach sklepów  znajdują się pracownie stolarskie, gdzie młodzi chłopcy trzymają w rękach młoteczek i dłuto, spod którego wychodzą piękne przedmioty. Nad brzegiem rzeki natomiast jest mała stocznia, gdzie przy kilku statkach trwają prace wykończeniowe.
Wieś ma swoje początki w XV wieku, i jak legenda głosi założona została przez czterech żołnierzy z armii cesarze Le Loi, którzy byli mistrzami w obróbce drewna. Pracowali oni nie tylko w Hoi An przy budowie domów (XVI-XVIII w), ale jeździli po całym Wietnamie wykonując również pagody. W XVII wieku powstał tam pierwszy statek, w XIX wieku stolarze z Kim Bong pracowali dla cesarzy z dynastii Nguyen przy konstrukcjach drewnianych Cytadeli i grobowców w Hue, a gdy Hoi An zostało wpisane w1999 roku do UNESCO wykonywali tam prace konserwatorskie.
Po drugiej wojnie światowej odnotowano spadek zainteresowania tym zawodem. Jeden ze stolarzy z Kim Bong Huynh Ri (którego rodzina obejmuje 12 pokoleń rzeźbiarzy) po wizycie w północnym Wietnamie, gdzie odwiedzał tradycyjne wioski rzemieślnicze, zdał sobie sprawę z ogromnego potencjału stolarstwa. Zaproponował uruchomienie programu pozwalającego młodym ludziom otrzymać bezpłatne szkolenie w tym zawodzie. Po wielu trudnościach udało się to i od 1996 roku pod patronatem UNESCO co roku szkolonych jest 30 uczniów pochodzących z miejscowości Kim Bong, lub okolic. Nauka trwa 3 lata, a przez następne 12 lat odbywają się praktyki. Obecnie w tej małej miejscowości pracuje około 200 wyszkolonych stolarzy w 18 zakładach. Wyroby z Kim Bong oznaczają się wysoką precyzją, oraz starannością, a powstające tam statki rybackie budowane są przy użyciu tradycyjnych technik.  Meblarstwo w Wietnamie zalicza się do działalności artystycznych. Misternie rzeźbione meble ze szlachetnego drewna często zdobione masą perłową eksportowane są do wielu krajów m. in. Australii, Francji, USA czy Wielkiej Brytanii.
_MG_3684 _MG_3678 IMG_7447 IMG_7456 2014-10-22 08.59.57 2014-10-22 08.55.34-1 2014-10-22 09.01.53

krótkofalowiec Kule

5 lipca 2015 - Kategerie: historia,Sri Lanka -

kule2 kule1

W Kandy na Sri Lance, wsiedliśmy do pociągu, który zmierzał przez góry i pola herbaciane do Ella. Szukając naszych miejscówek, ktoś po polsku powiedział, że możemy zajmować wolne miejsca. Był to starszy mężczyzna, rodowity obywatel Sri Lanki. Usiedliśmy wokół niego i przez godzinę słuchaliśmy jego historii… część jego historii:

Miał 19 lat jak wyjechał z Sri Lanki do Polski uczyć się. Cała podróż zajęła mu 1 miesiąc i 3 dni. Jechał pociągiem przez Indie, Irak, Syrię, Turcję, Jugosławię, Węgry, Czechosłowację, żeby dotrzeć do stolicy Polski. Był bardzo ciekawy świata, więc po drodze zatrzymywał się na krótkie zwiedzanie. Na granicy polskiej okazało się, że jego wiza wjazdowa do Polski ważna była tylko przez miesiąc, więc początkowo nie chcieli go wpuścić i kazali wracać do swego kraju po nową wizę. Pomogła mu jedna z kobiet ze straży granicznej, która przymknęła na to oko i mógł dalej jechać do Warszawy. Stamtąd pojechał do Łodzi, gdzie przez prawie rok chodził do szkoły języka polskiego dla cudzoziemców. Z dobrą znajomością języka dostał się do Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Sopocie, gdzie studiował transport morski (wraz ze Stanisławem Miecznikowskim późniejszym profesorem z którym ma do dziś kontakt). Praktyki odbywał w Stoczni Gdańskiej. Do Polski przyjechał w 1961 roku dzięki programowi wymiany studentów, a w Sopocie (jak wspomina) była jedna z trzech szkół na świecie z jego wymarzonym kierunkiem. Był jedynym uczniem w szkole z Sri Lanki, ale nie jedynym cudzoziemcem, ponieważ jego koledzy przyjechali też z Indonezji, Wietnamu. Dostawał stypendium.
Ze względu na swoje długie i trudne do wymówienia przez Polaków imię i nazwisko koledzy wołali na niego Kule.
- To były moje najlepsze lata – wspomina – cały czas obchodziliśmy czyjeś imieniny, a pół litra wódki to było nic.

W czasie nauki jeździł po Polsce i zwiedzał. Był m. in. w Krakowie, Wieliczce, Zakopanem, chodził po polskich górach. W Tatrach zdobył Rysy, Kościelec, Giewont…

Bardzo lubi majsterkować więc zapisał się do Ligi Obrony Kraju. Zrobił tam kurs krótkofalowca, a uczył go jeden z najlepszych nauczycieli telegrafu na świecie, który był telegrafistą w czasie II wojny światowej. Cały swój wolny czas spędzał  przy radiostacji klubowej. W końcu dostał licencję krótkofalowca jako jedyny cudzoziemiec w tamtych latach w Polsce. Podejrzewa, że wtedy musiało się na to zgodzić Biuro Polityczne. Jego klub zajął 3 miejsce w ogólnopolskim konkursie na to kto usłyszy najwięcej radiostacji na świecie. Łączył się też z Sri Lanką, gdzie wtedy było może 50 krótkofalowców, ale nie mógł porozmawiać w swoim ojczystym języku, nie wolno było, musiał używać języka angielskiego. Z rodziną jednak nie mógł rozmawiać przez radio, tylko z osobami które miały licencję w klubach krótkofalowców. Koledzy w klubie chwalili się, że mają jedynego cudzoziemca-krótkofalowca w Polsce.

W 1968 roku w dniu kiedy zaczęła się interwencja na Czechosłowację, był w klubie kierownikiem. Przyszła Milicja Obywatelska zamknąć radiostację. Chcieli zarekwirować cały sprzęt, ale ze względu na jego rozmiary zakazali jego używania i zabrali tylko jedną lampę z radiostacji, by uniemożliwić łączenie się ze światem. – To był historyczny moment – wspomina Kule – po kilku dniach oddali nam lampę.

Gdy przyszedł czas powrotu do kraju koledzy chcieli mu oddać część sprzętu, ale powiedział że tyle się nauczył, że jego wiedza pozwoli mu zbudować i kontynuować prace z radiostacją i nauczyć innych jej obsługi. Napisał do Radio Society of Sri Lanka, że studiuje w Polsce i pracuje na radiostacji, że zdał egzamin i ma polski certyfikat, oraz że chce działać w krótkofalarstwie na Sri Lance. Zaznaczył też, że traktuje to jako hobby, nie ze względów politycznych. Został członkiem Radio Society of Sri Lanka, a potem wiceprezydentem tej organizacji. Jego znak wywoławczy to: 4S7KG.
W Polsce spędził prawie 10 lat i traktuje ją jako swoją drugą ojczyznę, ponieważ tu spędził swoje najlepsze lata życia. Długo jeszcze po powrocie na Sri Lankę – wspomina ze wzruszeniem – był ”rozdarty” między swoje dwie „ojczyzny”.
Zawodowo na Sri Lance pracował jako menadżer w polskiej firmie transportu żeglugowego Polish Ocean Lines, która miała kilkaset statków. Radiostacja była dalej jego pasją.

26 grudnia 2004 po trzęsieniu ziemi na Oceanie Indyjskim nad Sri Lankę nadciągnęło tsunami, które pochłonęło prawie 40 tys. ofiar na wyspie. Przez pierwsze 3 dni zaskoczone służby ratownicze nie miały ze sobą kontaktu. Kule wraz z innymi krótkofalowcami zorganizowali kilka grup porozrzucanych na wyspie i pomagali ratownikom w komunikacji. Telefony nie działały, a oni mieli dobry sprzęt, dlatego państwo zwróciło się do nich o pomoc. – Tego się nauczyłem w Polsce i mogłem pomagać – podkreśla Kule.

Gdy spotkaliśmy go w czasie naszej wycieczki do Sri Lanki w pociągu jechał z żoną do Nuwara Eliya. Już nie pracuje, więc ma czas na zwiedzanie Sri Lanki, którą jak mówi, zna mniej niż Polskę.
Ma 72 lata. Nazywa się Kande Kankanamalage Gunadasa Kulasekara.

cukierki z kokosa

12 czerwca 2015 - Kategerie: historia,jedzenie,video,Wietnam -

Najdłuższa rzeka Azji południowo-wschodniej – Mekong kończy swój bieg w południowym Wietnamie, wpadając do Morza Południowochińskiego. Tworzy w tym miejscu deltę, która zwana jest koszem pełnym owoców, ponieważ znajdują się tam ogrody pełne bananów, durianów, mango, kokosów, … . Z tych ostatnich w małej rodzinnej fabryczce wyrabia się cukierki. Mleczko kokosowe gotuje się, aż zgęstnieje i masę wlewa się do form. Gdy zastygnie kroi się je na kostki i cukierki zawija się w podwójny papierek: ryżowy (jadalny) i zwykły (niejadalny). Żeby uzyskać inne smaki do cukierków można dodać durian, orzeszki, lub imbir.
Moja córka najlepiej lubi te z samych kokosów :-)

symbol Sajgonu

7 kwietnia 2015 - Kategerie: historia,Sajgon,Wietnam -

dowietnamu.pl-01-6 dowietnamu.pl-01-4 dowietnamu.pl-01-5 dowietnamu.pl-01-3
W największym mieście Wietnamu – w Sajgonie, w samym sercu miasta stoi kolonialny  budynek, w którym mieści się targ Ben Thanh. Jest to najstarszy i największy targ w Sajgonie, a sam budynek jest jedną z najwcześniejszych budowli zachowanych w Sajgonie. Znajduje się na miejscu dawnego targu, który spłoną w 1870 roku. Targ  Ben Thanh wybudowali kolonialiści w 1912 roku i jest częścią francuskiej dzielnicy. Znajdujemy go w dystrykcie 1, przy ogromnym rondzie, niedaleko parku przy Le Lai, a podnosząc głowę do góry widzimy symbol wietnamskiego businessu – wieżowiec Bitexco.
Ze względu na swoje położenie klientami tego targu są głównie turyści, ale miejscowi także robią tu zakupy.
Główne wejściem z wieżą zegarową prowadzi do olbrzymiej hali, w której właściciele małych stoisk upychają na małej powierzchni tyle towaru ile się tylko da (a nawet więcej). Podobno jest tu prawie 2 tys. stoisk i 3 tys. sprzedawców.
Można tu kupić pamiątki, rękodzieła, ubrania, biżuterię, okulary, zegarki, tkaniny, torby, tradycyjne stroje ao dai, zabawki, ryby, owoce morze, mięso, alkohol ze skorpionem czy wężem w butelce, przyprawy, herbatę i kawę, słodycze, owoce świeże i kandyzowane,… . Sprzedawcy nagabują białych, od których na początku chcą wyciągnąć kosmiczne pieniądze, po to by za chwilę sprzedać swój towar za 30% pierwszej ceny.
Jest tu też część „restauracyjna”, gdzie pracujący na tym targu jedzą posiłki. Ale na małych „restauracyjnych” taborecikach można też spotkać turystów, którzy mimo tego, że widzą w jakich warunkach higienicznych gotuje się potrawy to nie boją się tu jeść. A jedzenie jest tanie i dobre, zwłaszcza polecam zupę Pho.
Do dzisiaj budynek ten jest symbolem miasta. W 2013 roku amerykański portal USA Today w rankingu na „najlepsze rynki na całym świecie, na których można zjeść” umieściła sajgoński targ Ben Thanh na 15 miejscu.

dowietnamu.pl-01 dowietnamu.pl-01-2 dowietnamu.pl-01-7 dowietnamu.pl-01-8

Marmurowa Świątynia

16 marca 2015 - Kategerie: historia,Tajlandia -

dowietnamu.pl-bk1-2 dowietnamu.pl-bk1 dowietnamu.pl-bk1-7 dowietnamu.pl-bk1-5
Niedaleko domu króla i królowej Tajlandii (Pałac Chitralada), znajduje się jedna z ładniejszych świątyń w Bangkoku – Wat Benchamabophit. Zwana jest również Marmurową Świątynią, bądź Świątynią Piątego Króla, ponieważ budowlę rozpoczął król Rama V w 1900 roku. Jest to najmłodsza z najbardziej okazałych świątyń w Bangkoku, a fakt że Rama V sprowadzał doradców z zagranicy świątynia posiada cechy architektury tajskiej, które mieszają się z wpływami europejskimi (np. witraże czy biały marmur pochodzący z włoskich kamieniołomów Carrara). Główna świątynia położona jest na planie krzyża i pokryta jest białym marmurem. W środku na niebieskim tle jest posąg siedzącego, złotego Buddy pod którym znajdują się prochy założyciela świątyni Ramy V. Wizerunek Buddy jest kopią oryginalnego Phra Buddha Chinnarat, znajdującego się w świątyni Wat Phra Si Rattana Mahathat w prowincji Phitsanulok. Nie tyko świątynia, ale także dziedziniec wyłożony jest białym marmurem. Złote rzeźbione okna, wielowarstwowy dach, błyszczący się w słońcu marmur oraz dwie rzeźby lwów-strażników świątyni tworzą niepowtarzalny klimat.
Obok stoi klasztor w którym znajduje się ponad 50 wizerunków Buddy z brązu, wykonanych w różnych stylach i pochodzących z różnych prowincji. Część z nich jest oryginalne, a część to kopie.
Wokół świątyni znajdują się kanały z chińskimi kładkami, które oddzielają świątynię od dzwonnicy i prywatnych budynków mieszkalnych mnichów. Za świątynią rośnie drzewo, liczące około 100 lat, które prawdopodobnie pochodzi z Indii, z miejsca gdzie Budda osiągnął oświecenie.
Wat Benchamabophit do dzisiaj jest siedzibą nauki buddyjskich mnichów.
dowietnamu.pl-bk1-3 dowietnamu.pl-bk1-6 dowietnamu.pl-bk11

Cejlon

1 marca 2015 - Kategerie: historia,Sri Lanka -

sri_dowietnamu.pl-1 sri_dowietnamu.pl-2
Zaczynamy już odliczać dni do kolejnego wyjazdu do Azji. Nasz najbliższy cel to Sri Lanka leżąca na wyspie Cejlon poniżej Półwyspu Indyjskiego. Cieśnina Palk , która łączy Indie z Sri Lanką w najwęższym miejscu ma 55 km, a głębokość Oceanu Indyjskiego nie przekracza tam 9 m. Jeszcze 7-8 tysięcy lat temu można było suchą nogą przejść naturalnym mostem z wyspy do Indii.
Powierzchnia Sri Lanki jest prawie 5 razy mniejsza niż Polski (z północy na południe ma 430 km długości, a z zachodu na wschód ciągnie się na 220 km), natomiast mieszkańców jest tylko o połowę mniej.
Cejlon kojarzy nam się z herbatą, i prawidłowo, ponieważ wyspa mimo swojego małego rozmiaru jest czwartym producentem herbaty na świecie (po Chinach, Indiach i Kenii).
Prócz plantacji herbaty i słoni cejlońskich na pewno zobaczymy prawdopodobnie najświętszy przedmiot dla buddystów czyli relikwie Zęba Buddy. 70 % mieszkańców Sri Lanki to buddyści, ale do tej relikwii przybywają wyznawcy z całej  Azji.
Pomimo egzotycznego jedzenia i warunków sanitarnych w jakich się je przygotowuje to raczej nic nie powinno nam zaszkodzić. Do niemal każdej potrawy jaką tam serwują dodają tyle chili, kurkumy czy imbiru, że żadne zarazki nie mają szans przetrwać. Kuchnia lankijska  należy do najostrzejszych na świecie.

wąż na talerzu

9 lutego 2015 - Kategerie: historia,jedzenie,video,Wietnam -

Na azjatyckich wyprawach zdarzało nam się jeść wiele dziwnych i egzotycznych rzeczy: żaby, skorpiony z grilla, świerszcze, larwy, a nawet ugotowane pisklę w skorupce jajka.

W czasie ostatniej wyprawy do Wietnamu natrafiliśmy zaś na małą restaurację pod Hanoi, która specjalizuje się w daniach z węża.
Kelner przyniósł do wyboru dwa żywe gady i po pól godzinie podano kilka potraw. Przed kolacją zaserwowano wódkę zmieszaną z krwią węża.

Bakong

28 stycznia 2015 - Kategerie: historia,Kambodża -

www.dowietnamu.pl-bakong www.dowietnamu.pl-bakong-7
Jedną z pierwszych świątyń jakie zobaczyliśmy w Kambodży była Bakong. Zrobiła na nas duże wrażenie swoim rozmiarem, oraz tym jaki panował tam spokój.
Leży nieco na uboczu od pozostałych świątyń Angkoru i pewnie dlatego zagląda tu niewielu turystów. Bakong wraz ze świątyniami Lolei i Preah Ko należy do grupy Relous, która powstała jako pierwsza w Angkorze. Bakong zbudowana z rozkazu Indrawarmana I została oficjalną świątynią królewską, ukończona w 881 roku była pierwszą khmerską górą-świątynią i symbolizowała niebiańską górę Meru.
Wysiadamy z tuk tuka i od razu otaczają nas mali sprzedawców oferujący banany, pocztówki, cole, piwo, czy kokosy, a wszystko po „one dolar”. Mijając pierwsze ogrodzenie i pozostałości fosy, idziemy drogą wzdłuż której ciągną się długie balustrady z wyrzeźbionymi siedmiogłowymi nagami – wężami. Idąc ścieżką w kierunku świątyni już z daleka widać strzelistą wieżę, posadzoną na 5 piętrach. Każde piętro jest nieco mniejsze od tego pod spodem co stwarza złudzenie, że budowla jest jeszcze wyższa. Przechodzimy przez bramę wschodnią (właściwie przez to co z niej zostało), po obu stronach mijam dwie długie i wąskie budowle, w których bawiące się dzieci próbują swoim zachowaniem wzbudzić naszą ciekawość. Dochodząc do głównej budowli, wspinamy się po bardzo stromych schodach, których strzegą kamienne lwy. W narożnikach na trzech pierwszych poziomach stoją rzeźby słoni, a na czwartym piętrze jest 12 małych świątyń. Znajdują się tu (niestety już tylko fragmenty) płaskorzeźby przedstawiające asury – potężne i złe istoty. Górę zwieńcza 15 metrowa świątynia z lingamem Sri Indraśwary, a dach jej przypomina kwiat lotosu, podobnie jak znany Angkor Wat. Sama wieża postawiona jest 3 stulecia później niż reszta budowli, czyli w XII wieku, ponieważ wcześniejsza zburzona została w czasie walk o tron.
Siadamy na krawędzi. Przed nami wokół kilka małych, odbudowywanych świątyń i zielony krajobraz. Za niewielkim murem stoi nowoczesny budynek – to zakon mnichów, którzy osiedlili się tu ponownie w 1985 roku. To za ich sprawą z głośników roztacza się tradycyjna khmerska muzyka dodająca uroku całej okolicy.

www.dowietnamu.pl-bakong-4 www.dowietnamu.pl-bakong-2 www.dowietnamu.pl-bakong-8 www.dowietnamu.pl-bakong-3 www.dowietnamu.pl-bakong-9

śpiewanie w Wietnamie

16 października 2014 - Kategerie: historia,video,Wietnam,wyprawa -

Tradycyjna muzyka na południu Wietnamu w Delcie Mekong. Śpiew na dwa głosy.

Łza na policzku

19 września 2014 - Kategerie: historia,Sajgon,Wietnam -

_MG_2701 _MG_2717
Mieszkańcy Sajgonu (inaczej Ho Chi Minh City) mówiąc o centrum miasta mają na myśli dwa miejsca: targ Ben Thanh, oraz plac przy którym stoi Katedra Notre Dame i Poczta Główna. Rzymsko-katolicką katedra zwana oficjalnie Bazyliką Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia powstała dzięki Francuzom, którzy panowali w Wietnamie na przełomie XIX i XX wieku. Oddano ją do użytku w 1880 roku i jest chyba najważniejszym zabytkiem jakie zostawili po sobie francuscy kolonizatorzy w Sajgonie. Mimo iż wydaję się, że została zbudowana z cegieł w istocie jej granitową fasadę obłożono czerwonymi kafelkami. Na 60-metrowych strzelistych wieżach znajduje się 6 dzwonów. Z zewnątrz okazały kościół, w środku jest bardzo skromny. Materiały do budowy katedry przywieziono z Francji: kafelki z Marsylii, witraże z Chartres. Po II wojnie światowej, na wskutek zniszczeń witraże zastąpiono zwykłym szkłem, a część popękanych kafli zmieniono na inne wyprodukowane z lokalnych materiałów.
Przed katedrą znajduje się niewielki skwer pełen kwiatów, który niemalże bez przerwy pielęgnowany jest przez wiernych. Stoi tam także pomnik Matki Boskiej postawiony w 1959 roku, a przywieziony z Włoch.
W 2005 roku na policzku Matki Boskiej popłynęły łzy. Wywołało to kilkudniowy najazd wiernych pod katedrę, którzy ogłosili cud. Jednak ani władze kościoła wietnamskiego, ani stolica apostolska nie uznały go.
Katedra leży w malowniczej dzielnicy obok pięknego budynku Poczty Głównej, na trakcie do Siedziby Komitetu Ludowego, oraz hoteli Continental i Rex.
Na placu przy kościele można spotkać wiele par młodych, które robią sobie zdjęcia na tle katedry.
P1070214 _MG_2716 _MG_2715 IMG_0337 IMG_6020

5 milionów min

3 września 2014 - Kategerie: historia,Kambodża -

_MG_8277 _MG_8271
Odwiedzając słynny Angkor w Kambodży, nie jesteśmy skazani tylko na zwiedzanie świątyń. Niedaleko kompleksu Banteay Srey mieści się małe muzeum min założone przez byłego żołnierza Aki Ra, który w latach 70-tych jako dziecko zmuszony był walczyć po stronie Czerwonych Khmerów. Później przeszedł na stronę wietnamską, a po wojnie zajął się w swoim kraju rozbrajaniem min, do czego został przeszkolony przez wojska ONZ.
W czasie kilkudziesięciu lat wojen prowadzonych w ubiegłym stuleciu w Kambodży wszystkie strony walczące zaminowywały okupowane tereny. Szacuje się, że pozostaje tam jeszcze 4-6 mln min, a ich rozbrajaniem zajmuje się kilka organizacji (nie tylko z Kambodży). Po tylu latach, co roku, jest jeszcze wiele ofiar niewybuchów i niewypałów, zwłaszcza wśród dzieci mieszkających na wsiach. Szczególnie niebezpieczne są tereny na granicy Kambodży i Tajlandii.
W małym muzeum min założonym przez prywatną osobę (Aki Ra) niedaleko Siem Reap, zobaczymy nie tylko sprzęt wojskowy, miny, bomby i granaty pochodzące z Wietnamu, USA, Chin czy byłego Związku Radzieckiego, ale także tablice ostrzegawcze, dokumenty i wiele zdjęć pokazujących pracę organizacji CSHD. W CSHD – zajmującą się od kilku lat rozminowywaniem Kambodży – pracuje także Aki Ra, który ma już na swoim koncie kilkadziesiąt tysięcy usuniętych min.
Prócz muzeum mieści się tam taż dom i szkoła dla dzieci – ofiar min lądowych, którym zapewnia edukację i co za tym idzie lepsze życie w ubogiej Kambodży. Są to najczęściej sieroty, dzieci porzucone, pochodzące z bardzo biednych rodzin, lub takie, którym miny lądowe urwały ręce i nogi. W szkole prócz normalnych zajęć jest pracownia komputerowa, biblioteka, plac zabaw oraz prowadzone są zajęcia z języka angielskiego. Szkoła i dom utrzymuje się w dużej mierze z datków przychodzących z całego świata.

Kambodżański rząd ma nadzieję, że w roku 2020 zostanie wykopana ostatnia mina w Kambodży. To bardzo optymistyczne.

_MG_8276 P1170846

Lalki w wodzie

24 lipca 2014 - Kategerie: Hanoi,historia,Wietnam -

_MG_0845 _MG_0859

Za każdym razem, kiedy przyjeżdżamy do stolicy Wietnamu – Hanoi odwiedzamy teatr lalek na wodzie. Już od ponad 1000 lat wpisany jest on w historię Wietnamu. Scenę w tym teatrze zastępuje woda, w której po pas stoją aktorzy, zasłonięci scenografią przed publicznością. Za pomocą linek i tyczek poruszają lalkami. Obowiązkowym elementem tego teatru jest kilkuosobowa orkiestra (w tradycyjnych strojach) i wokalistki, które śpiewając opowiadają stare, wietnamskie legendy.
Całe przedstawienie składa się z kilkunastu scenek, najczęściej o tematyce wiejskiej. Jedna z nich opowiada o rybaku, który otrzymał od żółwia magiczny miecz, walczył nim przeciwko chińskiej armii, zniszczył ją i został królem.
Na wodnej scenie występują lalki – postaci ludzkie (najczęściej rolnicy lub lokalni  władcy), byki, kaczki, ptaki, lwy, smoki, czy inne baśniowe stwory.

W Wietnamie woda od zawsze miała ogromne znaczenie w życiu człowieka, co przełożyło się na kulturę. Na początku powstania teatru wodnego przedstawienia wystawiane były na zalanych polach ryżowych.

W ciągu dnia w Hanoi odbywa się kilka przedstawień i na każdym z nich jest pełna sala widzów.

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress