Archiwum ‘Kambodża’ Category

Ream, Tonle Sap, Train Market

Dwu-tygodniowa wycieczka do Kambodży (z lądowaniem w Tajlandii) szybko minęła. Została masa wspomnień, zdjęć i filmików…
Kolejny wyjazd do Kambodży w grudniu 2019.


Park Narodowy Ream


Jezioro Tonle Sap


Train Market niedaleko Bangkoku

ostatni dzień w Kambodży

12 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2880620-01-750x500 2880625-01-750x500 2880630-01-750x500 2880640-01-750x500 2880667-01-500x749 2880648-01-500x750 2880662-01-500x749
W stolicy Kambodży jesteśmy dwa dni, po czym lecimy do Tajlandii. Z Bangkoku mamy samolot do Moskwy, a potem do Warszawy. W ostatni dzień w Phnom Penh jedziemy tuk-tukami pod wzgórze, na którym stoi Wat Phnom. To bardzo ważne miejsce dla mieszkańców Phnom Penh, ponieważ stała tu kiedyś świątynia wybudowana przez założycielkę stolicy: babkę Phnom (tak ją wołali). W głównym pomieszczeniu jest kilkadziesiąt podobizn Buddy, na ścianach są freski opowiadające historie z khmerskiej wersji Ramajany, a obok świątyni jest biała stupa z prochami króla. Sama babka Phnom siedzi wyrzeźbiona w zadaszonej świątyni i ciężko się do niej dopchać by zapalić kadzidełko. Idąc w kierunku Pałacu Królewskiego zaglądamy do Wat Ounalom, niestety większość budynków jest pozamykanych. Najbardziej reprezentatywnym miejsce w stolicy Kambodży jest bez wątpienia Pałac Królewski. Na rozległym terenie znajduje się okazała sala tronowa, biblioteka, skarbiec królewski, willa Napoleona II, stupy z prochami dawnych królów, dzwonnica, makieta Angkor Wat, czy Pagoda Szmaragdowego Buddy, w której znajduje się ponad tysiąc jego podobizn. Najważniejsze z nich to siedzący na podwyższeniu Budda wykonany z drogocennego szmaragdu, oraz stojący przed nim 90 kilogramowy złoty Budda ozdobiony kilkoma tysiącami diamentów. Ostatnie chwile w stolicy Kambodży każdy spędza na swój sposób: robiąc ostatnie zakupy na Russian Market, siedząc na rzeką i oglądając płynące łodzie, spacerując po wąskich uliczkach pełnych sklepów i restauracji, czy jedząc krewetki w cieście i pijąc ostatni w Kambodży mango shake.
2880672-01-750x500 2880670-01-750x500 2880698-01-750x500 2880687-01-750x500 2880693-01-750x500 2880683-01-750x500

świadectwo historii

10 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2880547-01-750x500 2880533-01-750x500 2880504-01-750x500 2880522-01-750x500 2880544-01-750x500 2880531-01-750x499
Dwa dni spędzamy w stolicy Kambodży – Phnom Penh. W pierwszym dniu poznajemy historię Kambodży, tak straszną, że wolelibyśmy o niej nie słyszeć. Czerwoni Khmerzy w latach 1975-79 wymordowali 2-2,5 mln swoich obywateli. Oglądamy dzisiaj świadectwo tej historii: jesteśmy w więzieniu S-21 Tuol Sleng, oraz na Polach Śmierci. W S-21 więźniowie byli przesłuchiwani, bici, torturowani, po czy przyznawali się do wszystkiego co chcieli oprawcy. Następnie zostawali przewiezieni 15 kilometrów za miasto, gdzie po uderzeniu motyką lub pałką w tył głowy wrzucano ciała do zbiorowych grobów. Takich masowych grobów na Polach Śmierci jest prawie 130. Znajdują się na terenie dawnego cmentarza chińskiego. Groby są tak płytkie, że jeszcze do dzisiaj po 40 latach z ziemi “wychodzą” ludzkie kości i fragmenty ubrań. W Tuol Sleng spotykamy Chum Mey jednego z siedmiu więźniów, który przeżył S-21, ponieważ był mechanikiem i potrafił naprawiać maszyny Czerwonym Khmerom. Teraz w miejscu swojej dawnej kaźni sprzedaje swoje wspomnienia zawarte w książce.
W miejscu gdzie łączą się dwie rzeki Tonle Sap i Mekong znajduje się główny deptak Phnom Penh. To miejsce spotkań, odpoczynku, aktywnego relaksu (ludzie tu biegają, tańczą, grają w piłkę). Wzdłuż promenady jest wiele sklepów i restauracji. Na końcu znajduje się nocny market, na tyłach którego rozłożone są maty, gdzie można zamówić i zjeść jakiś przysmak z grilla. Niedaleko naszego hotelu jest restauracja serwująca hot poty. W salach na kilku piętrach wszystkie stoliki są zajęte, a my jesteśmy jedynymi białymi. Na 10 osób dostajemy dwa duże garnki z wywarem, w którym pływają mięsne kulki, a na wózku przy stole rozłożone są talerzyki z różnorodną zieleniną, wołowiną, grzybami. Wywar przez cały czas się gotuje, a my dorzucamy ciągle coś z małych talerzyków do garnka.
2880554-01-750x500 2880561-01-750x500 2880575-01-750x500 2880583-01-750x500 2880600-01-750x500 2880606-01-750x500 2880468-01-750x499 2880576-01-750x499 2880493-01-750x500 2880611-01-750x500

Szalona Małpa

9 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2880461-01-750x500 2880225-01-750x500 2880221-01-500x750 2880182-01-500x750 2880417-01-500x750 2880223-01-750x499 2880424-01-750x500
“Jeżeli szukacie cichego i spokojnego hotelu to nie trafiliście dobrze” – tak nas przywitała recepcjonistka w hotelu w Kampot, gdzie śpimy jedną noc. Mad Monkey Hostel Kampot. Takie graffiti na ścianach.
2880218-01-750x500 2880196-01-750x500 2880216-01-750x500 2880193-01-750x500 2880186-01-500x749 2880190-01-500x749 2880204-01-500x750 2880176(0)-01-750x500 2880177-01-750x500 2880210-01-500x749 2880174-01-500x750 2880172-01-01-500x750

senne miasteczko Kampot

9 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2880246-01-750x500 2880238-01-750x500 2880303-01-750x500 2880228-01-750x500
W drodze z Sihanoukville do stolicy Kambodży Phnom Penh jedną noc spędzamy w Kampot. Wczoraj byliśmy w miejscu gdzie rośnie najlepszy pieprz na świecie, a dzisiaj kręcimy się po centrum. Kampot to kolonialne miasteczko (dawna kolonia francuska), w którym ma się wrażenie, że czas się zatrzymał. Przyjeżdża tu trochę “białych”, którzy chcą odpocząć od chińskich turystów, których jest bardzo dużo w Angorze czy Sihanoukville. Europejczycy, Amerykanie,… snują się po kolorowych uliczkach, objeżdżają je na skuterach, lub siedzą w wielu barach i kawiarniach spędzając czas na błogim nic nie robieniu. Jest gorąco: temperatura 32 st. C, a odczuwalna 37.
2880320-01-750x500 2880309-01-750x499 2880234-01-499x750 2880353-01-499x747 2880255-01-499x747 2880326-01-750x500 2880333-01-750x500 2880339-01-750x499 2880315-01-750x500

park narodowy i długi pieprz

8 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2870831-01-750x500 2870839-01-750x500 2870959-01-750x500 2870863-01-750x500 2870933-01-750x500 2870845-01-750x500
Nasz odpoczynek na khmerskich plażach się kończy i jedziemy do Kampot. Po drodze znajduje się Park Narodowy Ream, który mamy zamiar zobaczyć. Zatrzymujemy się więc tuż przy rzece, w bardzo biednej części Kambodży, w której jak się okazuje jest rządowa wypożyczalnia łodzi. Bierzemy łódź i płyniemy po Preak Toek Sab (rzeka Świeża Woda), której woda jest słodka w porze deszczowej natomiast w porze suchej słona. Płynie z nami przewodnik – pracownik parku, sternik łodzi i jego kilkuletni synowie, którzy sprawnie obciętym plastikowym kanistrem wylewają co jakiś czas wodę z łodzi. Nad naszymi głowami czasem przeleci orzeł, zimorodek, w oddali siedzi czapla biała, czasem wyskoczy ryba nad wodę. Małp, tygrysów, jeleni nie widzieliśmy. Zatrzymujemy się na chwilę przy dziurawym, drewnianym mostku, którym idziemy w głąb dżungli i dochodzimy do wysokiej platformy. Nie wchodzimy jednak na nią ponieważ jej stan nie budzi naszego zaufania. Mimo to park jest piękny, bardzo zielony, panuje cisza, na wodzie jest kilku rybaków, a turystów ze świecą szukać. Po relaksującej przejażdżce łodzią jedziemy do farmy pieprzu. Po drodze pękła nam opona w aucie, z którą kierowca szybko sobie poradził, a my w tym czasie poszliśmy do lokalnego baru na piwo, gdzie głodny Włodek zaglądał do wszystkich garnków w kuchni. Kampot znany jest z produkcji najlepszego pieprzu na świecie (nie Wietnam jak podaje w Polsce jedna z sieci sklepów :-) ). W La Plantation Pepper Farm założone przez Europejczyków najpierw mamy spacer między krzakami pieprzu, a potem degustację. Nie zjedliśmy nigdy przez cały tydzień! tyle pieprzu co dzisiejszego popołudnia. Najostrzejszy był pieprz długi. Oczywiście pieprz nie jest tu tani, ale farma ma kilka światowych certyfikatów jakości i co roku tester-kontroler sprawdza jego wartość.
2880035-01-750x500 2880039-01-750x500 2880050-01-750x499 2880126-01-750x500 2880149-01-750x500 2880136-01-750x500

szybkim promem na wyspę

6 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2870811-01-750x500 2870751-01-750x499 2870790-01-750x500 2870769-01-750x500
Wyrywamy się dziś z “chińskiego” miasta Sihanoukville w Kambodży i szybkim promem płyniemy na wyspę Koh Rong Sanloem. Zatrzymujemy się w Zatoce Saracenów. Cudowne miejsce: biały piasek, ciepła i czysta woda, mielizna ciągnie się daleko w morze, a wzdłuż plaży stoją bary jeden za drugim. Do tego słońce grzeje i jest 30 st C. Opalamy się, zażywamy kąpieli wodnym, spacerujemy, gramy w siatkówkę wodną, ucinamy drzemkę, jemy tom yam, huśtamy się, a niektórzy nawet tańczą. Dobre jednak się szybko kończy i musimy wracać do Sihanoukville. Kapitan promu tak go rozpędził, że łódź aż skacze na falach. Nie wszyscy pasażerowie to wytrzymują i czarne woreczki się przydają.
2870800-01-750x499 2870814-01-750x499 2870818-01-750x500 2870742-01-750x500

Sihanoukville – witamy na budowie!

5 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2870714-01-750x500 2870701-01-750x500 2870635-01-750x499 2870641-01-750x500 2870654-01-750x500 2870619-01-750x500
Po 4 dniach spędzonych w Siem Reap, jedziemy do Sihanoukville – miejscowości położonej nad morzem. To miasto zmienia się z miesiąca na miesiąc. Ostatni raz byłem tu w lutym 2018 roku i okazało się, że od tego czasu przybyło nowych budynków, część starych zniknęła, a nad miastem górują dźwigi budowlane w takiej liczbie jakiej nigdy tu nie widziałem. Chińskie hotele rosną jak grzyby po deszczu. Część naszej grupy jedzie na plaże Otres, a część zostaje na plaży Serendipity – niedaleko naszego hotelu. Otres oddalona jest o 7 kilometrów od centrum miasta, plaża jest zdecydowanie węższa, czystsza, turystów chińskich mnie i nawet słońce częściej wychodzi tu zza chmur :-) . Po południu jedziemy do marketu Phsar Leur i do świątyni Wat Krom. W świątyni również trwa budowa, a po drugiej stronie ulicy rośnie kilkunasto piętrowy budynek (kolejny hotel z kasynem?), który swoją wielkością na pewno przytłoczy świątynię.
2870676-01-750x500 2870667-01-750x500 2870677-01-750x500 2870689-01-750x500 2870705-01-750x500 2870708-01-750x500

wioska przy jeziorze

4 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2870424-01-750x500 2870435-01-750x500 2870451-01-750x500 2870462-01-750x500
Po trzech dniach intensywnego zwiedzania świątyń Angkor mamy dzisiaj luźniejszy dzień – pływamy po jeziorze Tonle Sap. Na początek jednak zatrzymujemy się na farmie krokodyli, które hoduje się tu na mięso i skóry. Naszymi przewodnikami po tym terenie jest dwójka cztero- może pięciolatków, którzy pokazują nam, gdzie są krokodyle, informują po angielsku że tu leży pies, to jest kaczka, a to królik. W nagrodę na koniec poszliśmy do sklepu i wybrały sobie lody. Kilka kilometrów od Siem Reap leży największe jezioro Azji Południowowschodniej – Tonle Sap. Teraz w Kambodży jest pora sucha, dlatego jezioro ma niski stan, a rzeka wzdłuż której jedziemy tuk-tukami prawie wyschła. Wsiadamy do dużej łodzi i płyniemy przez wioskę Kamplong Phuk. W porze deszczowej wygląda ona całkiem inaczej: wszystkie domy stoją w wodzie. Teraz natomiast przez wioskę płynie tylko wąska rzeka i widać na jak wysokich palach stoją domy. Jezioro w porze deszczowej przybiera tyle wody, że powiększa się 5-6 krotnie w porównaniu do pory suchej. Gdy wypłynęliśmy na pełne jezioro zatrzymujemy się w pływającej restauracji skąd małymi łodziami udajemy do zalanego lasu. Panuje tu błogi spokój, a cisza zmącona jest tylko szumem wioseł zanurzających się w wodzie i śpiewem Khmerki – jednej ze sterniczek.
2870590-01-750x500 2870525-01-750x500 2870541-01-750x499 2870475-01-750x500

ostatni dzień w Angkor

4 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2870036-01-750x500 2860966-01-750x500 2870080-01-750x500 2870107-01-750x499 2870168-01-750x500  2870181-01-750x500 2870117-01-750x500 2870130-01-750x500
Trzeci dzień (i ostatni :-( ) spędzamy zwiedzając świątynie Angkor w Kambodży. Na koniec zostawiliśmy sobie te najlepsze, czyli Angkor Thom, Ta Prom i Angkor Wat. Angkor Thom była ostatnią stolicą Angkor wybudowaną przez Dżajawarmana VII pod koniec XII wieku. Składa się z wielu budowli, a najwspanialsza to Bayon z ponad setką twarzy na wysokich wieżach. Obok stoi Baphuon mająca 34 metry wysokości, Phimeanakes, Taras Trędowatego Króla, Taras Słoni… Dobrze że świątynie otoczone są  drzewami, dającymi cień ponieważ temperatura dochodzi do 34 st Celsjusza. Dodatkowo duża wilgotność powoduje, że musimy schłodzić się bryłą lodu rzuconą na kark (i nie tylko :-)  na kark). Ta Prom znana jest z tego, że wdziera się do niej dżungla, a wielkie figowce oplatają swymi korzeniami mury budowli. Na deser zostawiliśmy sobie najwspanialszą świątynię – Angkor Wat. Najpierw jedziemy do niej wcześnie rano na wschód słońca, a po południu zwiedzamy ją dokładnie. Składa się z trzech poziomów, a do schodów na ostatnie piętro ustawiła się spora kolejka, ale widok z góry zapiera dech w piersi, więc warto było stać w pół godzinnej kolejce. Tuż przed zamknięciem Angkor Wat udaje nam się obejść ją w koło by oglądnąć najwspanialsze płaskorzeźby w Angkorze. Wieczorem oddajemy się w ręce masażystów i kończymy wieczór w Cheers Club na Pub Street.
2870228-01-750x500 2870196-01-750x500 2870202-01-750x500 2870219-01-750x500 2870236-500x750 2870245-500x750 2870250-500x750 2870258-750x500 2870261-750x500 2870147-01-1667x2500-750x1124 2870137-01-1667x2499-750x1124 2870142-01-1667x2500-750x1124 2870343-01-750x500 2870283-01-750x500

17-te urodziny Nai Houy

2 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2860579-01-750x500 2860597-01-750x500
Muzeum Min Lądowych

2860621-01-750x500 2860618-01-750x500
Bantleay Srai

2860801-01-750x500 2860642-01-750x500
East Mebon

Cały dzisiejszy dzień spędziliśmy jeżdżąc tuk-tukiem po świątyniach Angkoru. To najpiękniejsze miejsce w Kambodży dlatego spędzamy tu kilka dni. Ruszamy zaraz po śniadaniu, ale zaczynamy od Muzeum Min Lądowych, które prowadzi Aki Ra. Aki Ra zajmuje się rozminowywanie północno zachodniej części Kambodży, gdzie jeszcze jest wiele “bombowych pamiątek” po wojnach jakie toczyły się przed laty w Kambodży. Prowadzi także fundację i szkołę dla dzieci, które są kalekie lub straciły rodziców wskutek wybuch niewypału. Najdalej oddaloną świątynią, do której dzisiaj jedziemy jest Banteay Srei – Cytadela Kobiet, gdzie delikatne płaskorzeźby w czerwonym piaskowcu zapierają nam dech w piersiach. Przy wyjściu ze świątyni na podwyższeniu siedzi zespół składający się z ofiar min lądowych i gra tradycyjną muzykę khmerską. Wracamy do głównego kompleksu świątyń i zatrzymujemy się w East Mebon, a potem w Ta Som, która jest moją ulubioną świątynią: niezbyt duża, jest tu niewielu turystów i ma dwie piękne gopury (bramy wejściowe), z której jedna oplatana jest przez ogromne drzewo figowe. Całkiem inaczej wygląda świątynia Neak Pean, która stoi na sztucznej wyspie w Baraju Jayatataka (zbiornik wodny) i otoczona jest basenami. Angkorczycy uważali, że po kąpieli w nich człowieka opuszczają wszystkie choroby. Na koniec dzisiejszego dnia zostawiamy sobie największą świątynię jaką dzisiaj zobaczymy – Preah Khan. Jest to połączenie miasta urzędowego, świątyni i uczelni buddyjskiej, a budowę jej rozpoczęto w 1191 roku w czasie panowania Dżajawarman VII. Po zwiedzaniu jedziemy do centrum Siem Reap, a potem idziemy na kolację do Hok Ly 168 Restaurant. Byliśmy tam wczoraj i bardzo nam smakowało jedzenie, więc wracamy. Obsługiwała nas Nai Houy, której rodzice  prowadzą tę “restaurację”. Okazało się, że obchodzi dzisiaj 17-te urodziny. Dostała od nas prezenty, a my od niej w zamian piekielnie ostry sos chilli, który przygotowała jej mama.
2860828-01-750x500 2860840-01-750x500
Neak Pean

2860851-01-750x499 2860890-01-750x500
Preah Khan

2860816-01-500x750 2860809-01-500x750 2860825-01-500x747
Ta Som

2860926-01-750x500 2860933-01-750x500
17-te urodziny Nai Houy

Kambodża – dzień pierwszy

1 lutego 2019 - Kategerie: Kambodża,wycieczka do Kambodży,wyprawa -

2860425-01-750x499 2860403-01-750x499 2860413-01-750x500 2860523-01-750x500
Przyjechaliśmy do Kambodży i to od razu do najładniejszego miejsca w tym kraj – do Angkoru. Przed zwiedzaniem świątyń idziemy najpierw do ulicznego baru prowadzonego przez Khmerską rodzinę spróbować miejscowego jedzenia. W Siem Reap wynajmujemy trzy tuk-tuki i rozpoczynamy naszą przygodę z Angkorem. Najpierw jedziemy do najstarszych budowli w Angkorze – do świątyń z grupy Relous: sześć wież Preah Ko i świątynię Bakang. Już one robią na nas duże wrażenie, więc co będzie potem, gdy pojedziemy do Angkor Thom, czy Angkor Wat. Na koniec dnia siadamy na szczycie świątyni Pre Rup, by odpocząć przy zachodzie słońca.
2860488-01-750x500 2860449-01-750x499 2860562-01-750x500 2860551-01-750x500

największe jezioro w Indochinach

8 grudnia 2018 - Kategerie: historia,Kambodża -

_MG_7947 _MG_7965
pora deszczowa

_MG_4294 _MG_0828 _MG_0819 _MG_0751 _MG_4458

Największym jeziorem na Półwyspie Indochińskim jest Tonle Sap, w tłumaczeniu Wielkie Jezioro. Znajduje się w centralnej części Kambodży niedaleko najsłynniejszego kompleksu świątyń Angkor. Leży na drodze rzeki o tej samej nazwie, która w swoim dalszym biegu wpada do rzeki Mekong.
Dzięki rzece Mekong jezioro Tonle Sap w ciągu kilku miesięcy zwiększa swoją objętość 5-6-krotnie. Dzieje się tak w czasie pory deszczowej między majem, a październikiem, kiedy Mekong znacznie podnosi swój poziom wody przez co jej nadmiar wpychany jest do rzeki Tonle Sap. Rzeka zmienia wtedy swój bieg i zaczyna płynąć w odwrotnym kierunku: z Mekongu do jeziora. W efekcie jezioro Tonle Sap przestaje mieścić się w swoich granicach i rozlewa się na pola i lasy zalewając także okoliczne wioski. W porze suchej jezioro ma 160 km długości i 2,5 tys. km kw, a w czasie pory deszczowej – największej kulminacji w październiku dochodzi do 250 km długości i 16 tys. km kw.
Wydawałoby się, że jest to dość uciążliwe dla mieszkańców wiosek leżących wokół jeziora jednak nauczyli się oni z tym żyć. Swoje domy budują na kilkumetrowych palach, i posiadają dwa rodzaje środków transportu: łodzie i skutery. Łodzi używają w porze deszczowej, gdy za oknem z każdej strony jest jezioro. Z początkiem pory suchej jezioro, które zalało wioski opada i na jego miejscu pozostaje niewielką rzeczkę płynąca między domami. Mieszkańcy uruchamiają wtedy skutery, oraz znoszą część swojego dobytku pod domy, by nie chodzić bez przerwy po wysokich schodach domostwa. Prócz stacjonarnych wsi, są także pływające, gdzie domy osadzone są na metalowych beczkach i mogą się przemieszczać. Jest też pływająca szkoła, stacja benzynowa, sklepy, kościół, a nawet pływające boisko do koszykówki. Rzeka Mekong wpychając nadmiar swojej wody do jeziora Tonle Sap przekazuje mu duże ilości ryb. W związku z czym jezioro stało się centrum krajowego rybołówstwa, ma duże znaczenie zaopatrzeniowe w żywność i jest głównym źródła białka w Kambodży. Jest prawdopodobnie najbardziej bogatym w ryby jeziorem słodkowodnym na świecie. Co jakiś czas pojawiają się obawy o nadmierną eksploatację – przełowienie jeziora, dlatego bardzo ważny jest system zarządzania rybołówstwem i walka z powszechnym kłusownictwem. Wśród kilkudziesięciu gatunków ryb występujących w jeziorze największym okazem jest zagrożony wyginięciem Mekong Giant Catfish, który osiąga 3 m długości i może ważyć nawet 300 kg.
Wokół jeziora mieszka 1,2 mln ludzi (Kambodża ma 16 mln mieszkańców), dla których podstawowym posiłkiem są ryby i ryż rosnący wokół jeziora. Głównym ich zajęciem jest więc rybołówstwo i rolnictwo, oraz w niewielkim stopniu turystyka. Wiele rodzin żyje na granicy ubóstwa, więc pracujące dzieci nie są rzadkością.
Jezioro Tonle Sap to bardzo dobre miejsce dla turystów, którzy chcą odpocząć od świątyń Angkor. Kilkunasto-osobowe łodzie czekają by zabrać turystów na przejażdżkę po jeziorze, do wioski na palach, czy do pływających restauracji i sklepów.
Pierwszy raz nad jeziorem Tonle Sap byłem 5 lat temu w październiku (2013), czyli na końcu pory deszczowej. Było tyle wody, że aby dojść drogą do łodzi musieliśmy po kolana brodzić w wodzie. Wypłynąwszy na jezioro byliśmy zdziwieni, gdy sternik powiedział nam, że płyniemy korytem rzeki, ponieważ z każdej strony otaczało nas ogromne jezioro, a drugiego brzegu nie byliśmy w stanie zobaczyć. Wioski Chong Khneas i Kampong Phluk stały wtedy w wodzie, która sięgała niemal podłogi domów. Będąc tam kilka lat później w porze suchej (2014, 2018) krajobraz wyglądał całkiem odmiennie. Mieliśmy problemy z wypłynięciem na jezioro, ponieważ rzeka pełna była mielizn. Chong Khneas i Kampong Phluk także wyglądały całkiem inaczej. Zobaczyliśmy wtedy tysiące drewnianych pali, które podtrzymują domy pod którymi toczy się życie. Nie było śladu po ogromny jeziorze, żeby je zobaczyć trzeba było popłynąć rzeką poza wioskę. Niezapomniane wrażenia zrobił na nas zalany las, gdzie powyginane niskie drzewa stoją w wodzie i tworzą labirynt dla 2-3 osobowych łodzi turystycznych. Zwiedzając świątynie Angkor w Kambodży z najwspanialszą Angkor Wat nie wolno pominąć jeziora Tonle Sap i koniecznie trzeba się tam wybrać na całodzienną wycieczkę.
W 1997 roku jezioro Tonle Sap zostało uznane przez UNESCO za Rezerwat Biosfery.

_MG_4435 _MG_0739
pora sucha

_MG_4321 _MG_0748 _MG_7839 _MG_7697

winni ludobójstwa

19 listopada 2018 - Kategerie: historia,Kambodża -

skazani Phnom Penh-1
Khieu Samphan i Nuon Chea, foto: www.eccc.gov.kh

16 listopada 2018 Nadzwyczajna Izba Sądu Kambodży zwana inaczej Trybunałem Czerwonych Khmerów skazała Khieu Samphana i Nuona Chea na dożywotnie więzienie winnych ludobójstwa przeciwko mniejszości etnicznej Wietnamczyków. Nuon Chea dodatkowo uznany został winnym ludobójstwa muzułmanów Czam, którzy obok Wietnamczyków mieszkali w Demokratycznej Kampuczy. Sąd uznał, że są odpowiedzialni za eksterminację, morderstwa, tortury, prześladowania na tle religijnym, rasowym i politycznym, zakazy religijne, zniewolenia, deportacje, więzienie, gwałty i przymusowe małżeństwa. W procesie, który rozpoczął się 17 października 2014 r. przesłuchano 185 osób. O wysokiej randze tego przewodu sądowego świadczy stopień zainteresowanie społeczeństwa: we wszystkich rozprawach wzięło udział 82 780 widzów. Niektórzy przyjeżdżali z odległych prowincji specjalnie po to by wysłuchać werdyktu sądu. „Sprawiedliwość wreszcie zwyciężyła” – powiedział portalowi internetowemu “Khmer Times” Morn Mao, który jechał 450 km z prowincji Oddar Meanchey – „przywódcy brutalnego reżimu nie mogą uniknąć kary”.
Nadzwyczajna Izba Sądu Kambodży dla Osądzenia Zbrodni Popełnionych w Czasach Demokratycznej Kampuczy (Extraordinary Chambers in the Courts of Cambodia for the Prosecution of Crimes Committed during the Period of Democratic Kampuchea, ECCC) została powołana dla rozrachunku poważnych przestępstw rządu Czerwonych Khmerów w latach 1975-1979. Nadzwyczajna Izba działa dopiero od 2004 roku – powstała 25 lat po obaleniu Czerwonych Khmerów.
Ze względu na międzynarodowy charakter zbrodni i słabość kambodżańskiego systemu prawnego Kambodża zaprosiła do udziału w procesie siły międzynarodowe. Aby spełnić międzynarodowe standardy w skład sądu wchodzą sędziowie z Kambodży, Sri Lanki, USA, Francji, Zambii, Korei Południowej, Austrii, Tanzanii, a pomoc techniczną udziela ONZ.
Czerwoni Khmerzy pod dowództwem Pol Pota (Brat Numer Jeden) rządzili w Kambodży w latach 1975-1979. Chcieli stworzyć kraj idealny, gdzie ludzie mieli żyć jedynie z pracy na roli. Spalono pieniądze, zamknięto szkoły, szpitale, banki, a ludzi przeniesiono z miast na wsie i zmuszano do ciężkiej pracy. Czerwoni Khmerzy nie potrzebowali ludzi wykształconych, więc wszystkich znających języki, noszących okulary, czy mających delikatne dłonie (dowód na bycie wykształconym) aresztowano, torturowano i zabijano. Szacuje się, że w czasie rządów Czerwonych Khmerów zginęło, lub zmarło z głodu około 2 mln ludzi, tj. 25-35 % mieszkańców Demokratycznej Kampuczy.
Skazani 16 listopada 2018 roku należeli do wąskiego grona sprawujących władzę. Obok Khieu Samphana i Nuon Chea wcześniej na ławie oskarżonych zasiadali: Kaing Guek Eav – dyrektor centrum tortur Tuol Sleng, Ieng Sary – wicepremier Czerwonych Khmerów i jego żona Ieng Thirith – Minister Spraw Społecznych, Zmierz Muth – członek Komitetu Centralnego, oraz sekretarze okręgów Ao An, Im Chaem, Yim Tith. Główny dyktator Demokratycznej Kampuczy – Pol Pot nie doczekał kary, zmarł 15 kwietnia 1998 roku.
Skazany 87-letni Khieu Samphana podczas rządów Czerwonych Khmerów był prezydentem Demokratycznej Kampuczy (1976-1979). Był najwierniejszym zastępcą Pol Pota. Aresztowany został dopiero w listopadzie 2007 pod zarzutami ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości, oraz poważnych naruszeń Konwencji Genewskiej z 1949 roku (m. in. umyślne zabójstwa, tortury, nieludzkie traktowanie, pozbawienie jeńców wojennych prawa do sprawiedliwego procesu). Został uznany winnym zbrodni przeciwko ludzkości i 8 sierpnia 2014 skazany na dożywotnie więzienie.
92-letni Nuon Chea był głównym ideologiem Czerwonych Khmerów, przewodniczącym Komitetu Stałego Zgromadzenia Narodowego Demokratycznej Kampuczy. Znany był jako Brat Numer Dwa. Aresztowany we wrześniu 2007 został oskarżony podobnie jak Samphana o ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości i łamanie Konwencji Genewskiej. W czasie procesu sądowego ironicznie mówił: “wyrażam żal z powodu śmierci nie tylko ludzi, ale i zwierząt, które zginęły podczas wojny”. 8 sierpnia 2014 został skazany na dożywotnie więzienie.
Nowe wyroki połączą się z wyrokami które obaj otrzymali wcześniej. Prawnicy skazanych zapowiedzieli odwołania.
W Kambodży nie ma kary śmierci.

Ubijanie Morza Mleka

2 października 2018 - Kategerie: historia,Kambodża -

morze mleka Angkor Wat-12 morze mleka Angkor Wat-11 morze mleka Angkor Wat-3 morze mleka Angkor Wat-4 morze mleka Angkor Wat-1 morze mleka Angkor Wat-9
Najbardziej znanym miejscem w Kambodży i w całej Azji Południowowschodniej jest bez wątpienia Angkor Wat. Ogromna świątynia leżąca na obszarze 200 ha (wraz z fosami) posiada charakterystyczne wieże, które wpisane w flagę Kambodży są jej symbolem. Wybudowana w pierwszej połowie XII wieku za panowania króla Suryavarmana II jest najpiękniejszą świątynią na terenie tego co pozostało ze starożytnego miasta Angkor. Poświęcona jest hinduskiemu bogu Wisznu i w kraju Khmerów pełniła funkcję świątyni państwowej. Główna budowla Angkor Wat otoczona jest murem, na którym umieszczone płaskorzeźby przedstawiają sceny z khmerskiej historii, oraz mitologii hinduskiej. Znajduje sią tam 8 opowieści, po dwie na każdej ścianie: bitwa o Lankę, bitwa Bogów z Demonami, zwycięstwo Kryszny nad Baną, zwycięstwo Wisznu nad Demonami, ubijanie Morza Mleka, Piekło i Niebo, historyczny pochód, oraz bitwa o Kurukshetrę. Opowieść o Ubijaniu Morza Mleka dosłownie “ciągnie się” przez 49 metrów na wschodniej ścianie świątyni. To najbardziej znana przypowieść hinduska, przewijająca się często w kulturze Kambodży, a sięgająca czasów kiedy Devy (Bogowie) i Asury (Demony) walczyły między sobą o panowanie nad światem. Jak mówi legenda z czasem Devy słabły, a Asury rosły w siłę. Przygnębione Devy udały się w końcu do boga Wisznu po pomoc. Ten nakazał im zdobyć Amrytę – Nektar Nieśmiertelności, który zagubiony w czasie potopu leżał na dnie bezkresnego Oceanu. Nie były jednak w stanie same tego zrobić musiał więc zawrzeć pokój z Asurami i poprosić je o pomoc. Do wydobycia Nektaru Nieśmiertelności użyli Górę Mandara jako trzepaczki, którą owinęli świętym, pięcio-głowym wężem Wasuki. Devy chwyciły za ogon węża, natomiast Asury za jego głowy. Ciągnąc na przemian, wąż wprawiał w obrót górę, która burzyła Ocean. Góra jednak zaczęła się zapadać w czeluści wody, na co przybył Wisznu pod postacią żółwia Kurma i wsparł ją na swojej skorupie. Ubijanie trwało tysiące lat i nie od razu dało się uzyskać Amrytę. Najpierw pojawiła się straszliwa trucizna kalakuta, która była produktem ubocznym ubijania i zagroziła wszelkiemu istnieniu na ziemi. Chcąc uchronić świat Śiwa wypił truciznę, ale nie zdążył jej połknąć ponieważ jego żona Parwati przytrzymała jego gardło by powstrzymać zatrucie organizmu. Od tej pory szyja Śiwy ma niebieski kolor. Podczas ubijania Morza Mleka z wody zaczęły się wyłaniać klejnoty m.in: Księżyc, Ajrawata – słoń z czterema kłami, Kamadhenu – krowa obfitości będąca wiecznym źródłem mleka, bogini napojów alkoholowych, Kalpawryksza – cudowne drzewo spełniające wszystkie życzenia, biały koń Uććhajśrawas, Śankha – koncha zwycięstwa, cudowny łuk, niebiańskie istoty Apsary, oraz Lakszmi – bogini szczęścia, bogactwa i piękna. Po tym wszystkim z oceanu wyszedł Dhanwantari (lekarz bogów) trzymający w rękach garnek z Amrytą. Bogowie i demony rzuciły się na naczynie, na co Wisznu przemienił się w przepiękną Mohini i przejął Amrytę. Oczarowane pięknością demony padły przed nią prosząc by to ona zdecydowała komu należy się Nektar Nieśmiertelności. Mohini oddała Amrytę Devom, którzy szybko go wypili. Tylko jednemu z demonów – Rahu, udało się pod przebraniem wejść w szeregi bogów i skosztować napoju. Przebranie Rahu rozpoznały Słońce z Księżycem i doniosły o tym Wisznu. Rozwścieczony Bóg obciął mu głowę, gdy ten nie zdążył jeszcze przełknąć napoju. Oddzielona głowa Rahu dzięki Nektarowi pozostała nieśmiertelna i wstąpiła na niebo jako planeta, a martwe ciało (Ketu) spadło na ziemię. Rahu chcąc zemścić się na Słońcu i Księżycu za każdym razem, gdy się do nich zbliża próbuje je połknąć, ale skoro nie ma ciała, Słońce i Księżyc są bezpieczne. Stąd wg teologii hinduskiej biorą się cykliczne zaćmienia obu ciał niebieskich.
Odmłodzone Devy pokonały Asury, ale odwieczna walka między nimi co jakiś czas odradza się na nowo. Dzięki Nektarowi Nieśmiertelności Devy zawsze wygrywają z Asurami i ciągle dzierżą kontrolę nad wszechświatem.
No płaskorzeźbie w Angkor Wat widzimy po lewej stronie 92 demony, wraz z Ravaną, końmi i słoniami, które ciągną za pięcio-głowego węża. Po drugiej stronie 88 bogów ciągnie za ogon w przeciwnym kierunki. Za nimi stoi Hanuman, konie, słonie i armia bogów. Ravana i Hanuman nie są częścią legendy o Ubijaniu Morza Mleka. Nad demonami i bogami unoszą się apsary, a pod nogami mają kosmiczne morze pełne zwierząt: ryby, krokodyle, żółwie, smoki, węże. Na środku czteroramienny Wisznu nadzoruje ubijanie Morza Mleka, a pod nim żółw Kurma podtrzymuje na swej skorupie Górę Mandara.

morze mleka-1 morze mleka-2
japanesemythology.wordpress.com                              mythnosis.wordpress.com

morze mleka Angkor Wat-2 morze mleka Angkor Wat-8 morze mleka Angkor Wat-5 morze mleka Angkor Wat-7 morze mleka Angkor Wat-6 morze mleka Angkor Wat-10

pożar w przystani

27 sierpnia 2018 - Kategerie: historia,Kambodża -

Gjrw2Ls img_20180826_100307_047-106558519
26.08.2018     Foto:  cambodiaexpatsonline.com            26.08.2018    Foto:  swiftnewsdaily.com

djp8DxA P2650594
26.08.2018     Foto:  cambodiaexpatsonline.com               24.02.2018

26 sierpnia w miejscowości Sihanoukville (Kambodża) nad Zatoką Tajlandzką około godziny 4 rano  wybuch pożar. Spaliła się łódź turystyczna należąca do firmy Sun Tours Sihanoukville. Kapitan próbując ugasić pożar użył 5 gaśnic, ale było już za późno. Ogień szybko opanował pokład, spaliły się liny cumownicze i wiatr odepchnął łódź na kilkadziesiąt metrów od brzegu, przez co woda z węży strażackich nie mogło dosięgnąć statku. Łódź została poważnie uszkodzona, ale nikt nie został ranny. Prawdopodobnie przyczyną pożaru było spięcie elektryczne. Statek wyposażony był w system kamer, które uruchamiały się na ruch wewnątrz łodzi i wokół niej, ponieważ wcześniej dochodziło do kradzieży. Do podobnego pożaru na tej łodzi doszło także w 2014 roku. Spaliły się wtedy jeszcze dwie luksusowe łodzie motorowe i straty oszacowano na 1 mln USD. Łódź Sun Tours Sihanoukville nie była wtedy tak zniszczona jak dzisiaj więc zdołano ją wyremontować.

IMG_4903 4-Burnt-Boat
26.10.2013                                                                     30.06.2014     Foto:  www.phnompenhpost.com

W czasie naszych wycieczek do Kambodży po intensywnym zwiedzaniu Angkor, Siem Reap i Phnom Penh jedziemy zwykle na odpoczynek do Sihanoukville. Tam wynajmowaliśmy tą łódź płynąc na niewielką wyspę Koh Rong Samloem. Na statku był bar, muzyka, konkursy, czasem nawet tańce. Można było łowić ryby, pływać wokół łodzi i skakać z górnego pokładu do wody.
20180225155017-01-750x501 IMG_0613 P1180840 IMG_0805 _MG_8767 www.dowietnamu.pl221

3 maja 1993

3 maja 2018 - Kategerie: historia,Kambodża -

W latach 1992-93 Siły Zbrojne RP wysłały polskich żołnierzy do Kambodży by zabezpieczyli logistycznie i inżynieryjnie pokojowe siły ONZ przygotowujące grunt pod pierwsze demokratyczne wybory w Kambodży. Polscy żołnierze stacjonowali w Phnom Penh, Siem Reap, Sihanoukville, Kampong Thom. “Zajmowaliśmy się głównie zaopatrzeniem w wodę, żywność i paliwo dla jednostek operacyjnych oraz zarządzaniem głównymi magazynami. Polscy saperzy naprawiali drogi i mosty” – mówił Ireneusz Śmiechowski – starszy sierżant sztabowy. Przed wyborami rozwozili urny do głosowania i przygotowywali punkty wyborcze. Misja jednak od samego początku nie była dobrze przygotowana począwszy od szkolenia żołnierzy w Polsce, po bardzo słabe warunki bytowe i higieniczne na miejscu w Kambodży. Do tego częste niedobory wody, gorący i wilgotny klimatu, słabe uzbrojenie, brak odpowiedniego rozpoznania kraju, brak kontaktu z rodzinami w Polsce, oraz fakt że byli najsłabiej opłacani z wszystkich narodowości nie wpływało zbyt dobrze na polskich żołnierzy.
W nocy 3 maja 1993 roku o godzinie 4.50 polską 4 kompanię batalionu logistycznego na obrzeżach Siem Reap (gdzie były magazyny z żywnością) zaatakowali Czerwoni Khmerzy. Polacy zerwali się z łóżek, gdy usłyszeli kałasznikowy i ciężką broń maszynową. Czerwoni Khmerzy odpalają granaty kulkowe i nad głowami Polaków świszczą kule. Zaatakowany oddział nie był jednostką bojową tylko oddziałem logistycznym stąd Polacy dysponują tylko 10 kałasznikowami. Na szczęście po atakach 23 i 24 kwietnia dowódca nakazał wykopanie okopów wokół bazy. “Cała potyczka trwa raptem pół godziny. Khmerzy przykrywają Polaków ogniem. Od razu jesteśmy w głębokiej defensywie. Odpowiadamy strzałami i rzucamy granaty, bronimy się, jak to określił później jeden z żołnierzy, metodą wychylasz się, strzelasz i chowasz” – relacjonuje Piotr Głuchowski autor książki “Pole Śmierci”, który przeprowadzał wywiady z żołnierzami z misji w Kambodży. Obroną polskiego oddziału mieli zajmować się żołnierze z Bangladeszu, ale w tą noc sami odpierali ataki w centrum Siem Reap. Po starciu z Czerwonymi Khmerami ranny został jeden polski żołnierz, natomiast po stronie wroga było kilkanaście ofiar.
W czasie trzech zmian od czerwca 1992 do listopada 1993 w Kambodży przebywało ponad 700 polskich żołnierzy. Pięciu z nich tę misję przypłaciło życiem

Grzesiu otwiera apteczkę…

2 marca 2018 - Kategerie: Kambodża,wyprawa -

P2650735 P2650740 IMG-20180302-WA0011 28694408_1834148726598052_1655421823_o IMG-20180228-WA0008
Wróciliśmy do Polski z dwutygodniowej wycieczki do Kambodży. Nieco zmęczeni i z lekkimi uszczerbkami na zdrowiu, ale szczęśliwi i bardzo zadowoleni (mam nadzieję, że cała grupa). Najważniejsze, że wrócili wszyscy :-) . “Przygoda czyha za rogiem” tak często powtarzaliśmy z uśmiechem na twarzy. I trochę tych niespodziewanych przygód było, no może nieco za dużo. Nie będę pisał o biegunkach (nawet kilkudniowych), zatruciach pokarmowych, bo takie rzeczy często się zdarzają w krajach Azji, gdzie jest inna flora bakteryjna i różnie bywa z myciem rąk przez kucharzy. Na to jednak nie mamy wpływu, dlatego w ruch idzie stoperan, nifuroksazyd, xifaxan, czy imodium (dzięki nieograniczonej apteczce Grzesia).
W Azji bardzo trzeba uważać na klimatyzację, ponieważ na zewnątrz temperatura często przekracza 32 st. C, więc w pokojach, czy autach nie można klimatyzatorów nastawiać na najniższe temperatury. Na to też nie mamy wpływu bo jeździmy komunikacją publiczną, więc kierowcy robią z klimą co chcą. W czasie tego wyjazdu kilkakrotnie zepsute były nawiewniki i na efekt nie trzeba było długo czekać. Magda najpierw nie mówiła, potem jakby przechodziła mutację, no a kaszel to przywiozła do Polski. Jednym plusem tego było to, że zawsze przy liczeniu wszystkich uczestników wiedziałem (bo słyszałem) gdzie ona jest. Grzegorz wkracza do akcji: najpierw osłuchuje plastikową butelką (ponieważ stetoskopu nie ma), analizuje, diagnozuje, otwiera apteczkę i podaje różnokolorowe tabletki (niebieskie też).
Kolejną ofiarą Kambodży była Gosia, ponieważ nabawiła się wysypki. Grzesiu znowu otwiera apteczkę i wyciąga przeciwalergiczny loratan.
Z czasem zaczęło robić się bardziej niebezpieczniej. Mikołaj zwiedzając Angkor Thom tak był zapatrzony w kamienne twarze Jawarmana VII, że nie zwrócił uwagę na nierówne kamienie w świątyni, źle stanął i zwichnął kostkę. Zaczęła boleć, puchnąć i skończyło się dla niego szybkie chodzenie, ale dobrze, że mamy lekarzy w grupie. Grzesiu znów otwiera apteczkę i wyciąga maści, bandaże i… ma nowego pacjenta. W kolejnych dniach przy zmianie bandaży oglądamy kolorowe zabarwienia kostki Mikołaja (to lepsze niż zachód słońca w Angkor Wat). Na szczęście Mikołaj jest twardy i kuśtykając próbuje dotrzymać nam kroku, a po tygodniu już prawie biega. Dzień przed podróżą z Sihanoukville do Phnom Penh jedziemy do Narodowego Parku Ream pospacerować po dżungli. Prowadził nas ranger Nun, obeznany w terenie, a ja-kierownik zamykam grupę. Schodząc z góry usłyszałem krzyk i po chwili widziałem już Anię siedzącą na ziemi jak z grymasem na twarzy trzyma się za kostkę. Kolejne zwichnięcie. Po konsylium lekarskim, które odbyło się nad Anią w dżungli, Grzesiu nasz super lekarz znowu otwiera apteczkę, a ranger Nun idzie szukać dobrego kija-laski dla Ani. Noga mocno boli, zaczyna puchnąć, maści, bandaż, chwila odpoczynku. Sytuacja robi się groźna, ponieważ Gosi kończy się zapas bandaży. Ania wstaje i powoli schodzi w dół niemal skacząc na jednej nodze. Po drodze do Sihanoukville uzupełniamy zapas bandaży. Następnego dnia po przyjeździe do stolicy Kambodży jedziemy do kliniki. Diagnoza jest zaskakująco groźna: złamanie kostki bocznej, czyli strzałki. Po długich próbach namowy, Ania w końcu zgadza się na gips. Gdyby nie to, że kolejnego dnia mamy wylot do Polski mogłoby się skończyć nawet operacją w Phnom Penh. W dniu wylotu Ania o kulach jedzie na lotnisko, tam siada na wózek i w klasie business (zalecenie lekarza) ma na całej trasie fachową opiekę. Niestety w klasie business leci sama, pozostała część grupy w ekonomicznej, więc za bardzo nie ma do kogo się odezwać, co jest dla niej bardziej dotkliwe niż ból nogi.
Tuż przed wylotem dostaję w Phnom Penh zdjęcie od Darka z krwawiącą nogą i podpisem: “wysiadając (z tuk-tuka) uszkodziłem kolano i się wykrwawiam”. Oczywiście octenisept czekał już w pogotowiu, ale Darek powiedział: “jak się nie będzie kwalifikowało do business class to samo się zagoi”.
Grzegorz w czasie tego wyjazdu wielokrotnie otwierał apteczkę i rozdawał: zofran, xifaxan, imodium, pyralgina, ketonal, dexak, dexamethason, loratan…
GRZESIU BARDZO CI DZIĘKUJEMY!!! :-)
28584989_1834148209931437_1739819439_o P2650975 P2660089 P2660096

Phnom Penh – stolica Kambodży

28 lutego 2018 - Kategerie: Kambodża,wyprawa -

20180227220043-01-750x501 20180227220015-01-750x500 20180227215910-01-750x501 P2660030
Nasza wyprawa do Kambodży powoli się kończy. Przez pięć godzin jedziemy minivanem z Sihanoukville do Phnom Penh. Pierwszego dnia wycieczki w stolicy zwiedzaliśmy miejsca związane z Czerwonymi Khmerami (Pola Śmierci i więzienie Tuol Slang). Dzisiaj będziemy zwiedzać bardziej przyjemne miejsca. Po śniadaniu wynajętymi tuk-tukami jedziemy do Wat Phnom – to świątynia, której początki sięgają XIV wieku. Legenda głosi, że Pani Phnom znalazłszy w rzece cztery posążki przedstawiające Buddę postawiła je na ołtarzu na wzgórzu i stały się one dla mieszkańców przedmiotem kultu. Z czasem drewniana świątynia została zastąpiona murowaną. Obok stoi biała stupa ze szczątkami królów, a poniżej miejsce gdzie wierni boczkiem i jajkami karmią kamienne lwy. Po modlitwie w Wat Phnom jedziemy do Muzeum Narodowego, w którym wystawione są eksponaty ze świątyń w Angkorze. Podobno dyrektor muzeum studiował kiedyś na polskiej uczelni i mimo tego, że jest Khmerem to świetnie mówi po polsku. Czy to prawda czy fałsz? Nie mogliśmy tego sprawdzić, ponieważ dyrektor pojechał do Ministerstwa Kultury (i czegoś tam jeszcze) i nie było go na miejscu. Potem pojechaliśmy na Russian Market zrobić ostatnie zakupy. Tu kupiłem najtańszego kokosa w życiu – kosztował 2000 riali czyli 1,70 zł. Po lunchu pojechaliśmy do Pałacu Królewskiego. Króla Sihamoniego wprawdzie nie widzieliśmy, ale Pałac oraz Srebrna Pagoda, która stoi na terenie królewskim robią duże wrażenie.
Wracając tuk-tukiem z całodziennej wycieczki po Phnom Penh dziewczyny rozglądając się stwierdziły, że chyba był dzień sprzątania świata, ponieważ teraz stolica Kambodży wygląda zdecydowanie lepiej niż wtedy kiedy tu wylądowaliśmy – tak tu czysto i nie ma walających się wszędzie śmieci. Hmmmm….
20180227215817-01-750x501 20180227215557-01-750x500 20180227215626-01-750x501 20180227215744-01-750x500

Sihanoukville kontra Kampot

27 lutego 2018 - Kategerie: Kambodża,wyprawa -

20180226163618-01-750x500 20180226163946-01-750x501 IMG_20180223_091859-01-750x499 20180226164244-01-750x501 20180226163740-01-750x501 20180226163809-01-750x501 20180226164105-01-750x501 20180226164153-01-750x500 IMG_20180224_204211_HHT-01-750x499 IMG_20180225_201403_HHT-01-750x499
Sihanoukville to miasto leżące w południowej części Kambodży nad Zatoką Tajlandzką. Przez ostatnie lata miasto się bardzo zmieniło. Wzdłuż plaży stoją bary i restauracje, w których jeszcze dwa lata temu bawiło się tam masę Europejczyków i Amerykanów. Siedziało się do 2-3 w nocy przy alkoholu, głośnej muzyce i świeżych owocach morza. Teraz jest inaczej. Część barów została zburzona, a w to miejsce postawiono niebieskie ogrodzenie sugerujące, że coś się tu buduje. Pewnie kolejny chiński hotel. Restauracje przy plaży świecą pustkami, a gdzieniegdzie siedzą grupy głośnych Chińczyków. Biali już tu nie przychodzą, więc o godz. 22 wiele z barów jest zamknięta. Europejczycy i Amerykanie przenieśli się w głąb miasta, niedaleko pomników lwów, gdzie knajpy i restauracji często prowadzone są przez białych. Tu jeszcze można posiedzieć do późnych godzin nocnych. W mieście powstało kilkanaście hoteli z kasynami, a kolejne się budują. To inwestycje chińskie budowane z myślą o Chińczykach. Mam wrażenie, że atmosfera w mieście mocno się zepsuła, na szczęście jest jeszcze kilka rzeczy dla których warto przyjechać do Sihanoukville. Nieco dalej od centrum miasta na sporym zalesionym terenie znajduje się klasztor buddyjski Wat Krom. To magiczne miejsce z wieloma posągami, wieżami nagrobnymi i świątyniami, wokół których kręcą się mnisi w szafranowych szatach. Z kilku miejsc dobiegają głosy modlitwy, w jednej ze świątyń nad urną z prochami modły odprawia mnich, a przy cmentarzu nad ciałem odbywa się ostatnie pożegnanie. Do Sihanoukville warto też przyjechać, ponieważ stąd wypływają łodzie na egzotyczne wyspy np. Kong Ron Sanloem. W Sikhanoukville nadal podają wyśmienite owoce morza, a centralny targ w Downtown przyciąga swymi kolorami. Mam jednak wrażenie, że większość Europejczyków i Amerykanów uciekła z “chińskiego” miasta Sihanoukville do oddalonego o 130 km na wschód Kampotu. Kampot nie ma wprawdzie dostępu do morza, ale miasto przyciąga swoją kolonialną atmosferą. Nie ma tu egzotycznych plaż, a restauracje ciągną się wzdłuż rzeki. W Kampot nie ma także znanych świątyń, spektakularnych miejsc, ale nie ma tu także tylu Chińczyków.  Panuje senna atmosfera, jest czas na robienie “nic”.
20180225180532-01-750x501 20180225180757-01-750x501 20180225180633-01-750x501 20180225180512-01-750x501

Kraje

Wietnam

Kambodża

Sri Lanka

Birma

Ostatnie wpisy

Azja

ciekawostki

video

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress